Daphne Sheldrick urodziła się w Kenii 4 czerwca 1934 roku. Dorastała otoczona zwierzętami, zarówno tymi domowymi jak i tymi dzikimi. W 1950 roku po ukończeniu Kenia High School zdobywa stypendium na kontynuowanie nauki na Uniwersytecie w Cambridge. Wybiera jednak inna drogę. Wychodzi za mąż za David’a Sheldrick’a słynnego założyciela i strażnika kenijskiego Parku Narodowego Tsavo. Przez ponad 25 lat od 1955 do 1976 roku, mieszkają i pracują razem w Tsavo. Daphne obserwuje i bada dzikie zwierzęta żyjące na wolności. Zajmuje się osieroconymi młodymi zwierzętami. W tym czasie uratowali i przywrócili naturze wiele różnych gatunków dzikich zwierząt, w tym słonie, nosorożce, bawoły, zebry, antylopy wiele gatunków ptaków. Zdobywała wiedzę dotyczącą zwierząt ich umysłów i emocji, poznawała rolę instynktu, który wpływa na zachowanie, znaczenie zapachu i chemii w życiu codziennym zwierząt, zdolności telepatycznych, indywidualność i umiejętności interpretowania subtelności skomplikowanego języka ciała otaczających ją dziko żyjących “przyjaciół”. Od śmierci męża w 1977 roku mieszka i pracuje w Nairobi National Park, gdzie prowadzi ośrodek dla zwierząt, które straciły matki i zostały sierotami. To właśnie tutaj udało się uratować i wychować ponad 100 noworodków sierot słoni, niektóre miały zaledwie kilka godzin gdy trafiły do ośrodka. Jeszcze nikomu nie udawało się uratować tak małych słoniątek. Słonie gdy podrosną są wywożone do Parku Narodowego Tsavo gdzie przygotowuje się je do samodzielnego życia już na wolności. Uczą się swobodnie i bez żadnych ograniczeń współżyć z dzikimi stadami i ostatecznie stają się w pełni zintegrowane i żyją z powrotem na wolność. Jej doświadczenie odgrywa znaczącą rolę w udzielaniu pomocy wielu innych słoniom w całej Afryce – Republika Południowej Afryki, Zimbabwe, Namibii, Zambii, Burkina Faso , Uganda i Kamerunu, by wymienić tylko kilka, jak również poza Afryką w Indiach, Tajlandii i Siri Lance. Wszystkie te kraje uczą się od Daphne jak opiekować się słoniami. Daphne Sheldrick prowadzi kampanię na poziomie międzynarodowym przeciwko nadużyciom jakim poddawane są zwierzęta trzymane w niewoli. Przede wszystkim w zapewnieniu wolności niektórym cielętom nosorożców i słoni, zabranych od swoich rodzin żyjących w Botswanie, które były poddane brutalnemu „szkoleniu” w Republice Południowej Afryki. Działania Daphne Sheldrick są znane na całym świecie a Ona sama na arenie międzynarodowej uznawana jest za światowy autorytet w dziedzinie słoni i nosorożców czarnych, z szeroką wiedzą na temat historii naturalnej oraz roli poszczególnych gatunków w środowisku. Poprzez swoją fundację David Sheldrick Wildlife Trust, powołaną po śmierci męża w 1977 roku, chciałby się znacząco przyczynić się do dalszej ochrony przyrody w Kenii, zwalczania kłusownictwa, powiększaniu granic Parku i uruchomienia w pełni wyposażonej mobilnej jednostki weterynaryjnej do pomagania chorym i rannym zwierzętom na terenie ekosystemu Tsavo, Amboseli, Shimba Hills.
Poniżej wywiad z Daphne Sheldrick jaki przeprowadził Pan Wojciech Bobilewicz.
- Dlaczego Fundacja kładzie tak duży nacisk na ratowanie i przywracanie dzikiej przyrodzie właśnie słoni i nosorożców?
- Nie ograniczamy się wyłącznie do słoni i nosorożców. Odchowujemy tu każde osierocone zwierzę, które, jak sądzimy, ma szansę na powrót do dzikiego życia. Dobrze rozumiem zwierzęta i sądzę, że nie byłyby szczęśliwe zamknięte w zagrodzie czy w zoo, ponieważ w ten sposób ogranicza się ich wolność, przytłumia wszystkie naturalne instynkty, z którymi się urodziły; wszystkie dzikie zwierzęta rodzą się z genetycznym przekazem nakazującym im wypełniać w przyrodzie określoną rolę, do której zostały stworzone. Dzięki temu przyroda pozostaje w równowadze, ponieważ każde stworzenie na ziemi posiada do spełnienia rolę, przynoszącą naszej planecie korzyści. Dotyczy to owadów, bakterii itd. – całego spektrum, całego królestwa zwierząt.
Tak więc opiekujemy się tu każdym zwierzęciem, od antylop i zebr do słoni i nosorożców. Słonie i nosorożce są z nami dłużej, ponieważ o wiele dłużej żyją. Cykl życia słonia w wielu aspektach podobny jest do ludzkiego, tak więc słoń dorasta dopiero w wieku 20 lat. Nasze słonie są jeszcze dziećmi zależnymi całkowicie od rodziny, zastępujemy więc rodzinę słoni rodziną ludzką, aż do chwili, gdy małe słoniątka poczują się dobrze wśród dzikich stad, a to ma miejsce dopiero, gdy osiągają dojrzałość.
W zależności od tego, jak dobrze pamiętają swą słoniową rodzinę, pozostają odpowiednio długo wśród ludzi. Jeśli pamiętają swą rodzinę wyraźnie, nie pozostają z nami długo, jedynie do chwili, gdy czują, że już nas nie potrzebują i wówczas powracają do dzikiego środowiska. Te, które osierocono we wczesnym dzieciństwie, czyli wszystkie nasze maleństwa, które – z wyjątkiem jednego – miały poniżej sześciu tygodni gdy do nas przybyły, nie pamiętają swej rodziny dobrze, ponieważ przypominają ludzkie niemowlęta – nie mają rozwiniętego zmysłu pojmowania i kojarzenia faktów. Zostają więc dłużej z zastępczą rodziną ludzką, dołączenie do dzikich stad zajmuje im o wiele więcej czasu.
- Ludzie pozostaną ludźmi, są zachłanni, będą chcieli kupować kość słoniową i róg nosorożca. Czy walka o zachowanie słoni i innych zwierząt jest skuteczna?
- Musi być, ponieważ inaczej – jeśli ludźmi rządzić będzie chciwość – wyeliminują większość gatunków z planety. Koniec końców przyroda obróci się przeciw nim. Zniszczymy równowagę tej planety. Mam nadzieję, że ludzie nie zawsze będą tak zachłanni i skąpi jak dzisiaj.
Jedną z ról, jaką mamy do spełnienia w pracy z sierotami jest wspieranie na arenie międzynarodowej działań mających na celu zrozumienie zachowań i zwyczajów słoni i pokazywanie jak okrutne i niepotrzebne jest zabijanie zwierząt takich jak słonie, o inteligencji i emocjach zbliżonych do ludzkich, dla ich zębów.
Przecież kość słoniowa służy wyłącznie celom dekoracyjnym. Bez ozdoby z kości słoniowej można żyć. Jeśli ktoś chce mieć u siebie biały ornament czy figurkę, można produkować je z kości zwierząt, których mamy pod dostatkiem; nie trzeba do tego zabijać słonia czy innego zwierzęcia. Mamy przecież zwierzęta rzeźne, których kości można wykorzystywać do produkcji ozdób. Moim zdaniem zabijanie dożywających normalnie 70 lat słoni tylko dla siekaczy, z których wykonana zostanie mała pamiątka dla ludzi, jest absolutnie niedopuszczalne.
Tak więc spełniamy funkcję edukacyjną: im więcej ludzi zrozumie jakimi zwierzętami są słonie i jak ważne są dla swego środowiska, rozprowadzając w lasach i sawannach naturalne nawozy i środki odżywcze, oraz że wiele innych zwierząt w istocie zależy od ich działa
ń, albowiem łamiąc gałęzie drzew umożliwiają żerowanie mniejszym stworzeniom itd.; tym bardziej zrozumieją, że każdy, kto zakupił kość słoniową jest sprawcą śmierci słonia. I mamy nadzieję, że kiedyś, w którymś momencie, ludzkie sumienie powie „tak nie można”.
- Niektórzy proponują, by wyjmować kły ze szkieletów padłych zwierząt. Wszystkie zwierzęta padają z przyczyn naturalnych i czy w związku z tym nie byłoby lepiej zbierać kość słoniową w ten sposób, przy okazji kontrolując lub limitując sprzedaż, podnosząc cenę tak, by na kość słoniową mogli sobie pozwolić tylko nieliczni, a część pieniędzy z kontrolowanej sprzedaży mogła wędrować do organizacji takich jak ta?
- Niestety, próbowano już tego – bezskutecznie. Ponieważ ludzie, jak już mówiliśmy, są chciwi i nie będą czekać na śmierć słonia. Jeśli będą mogli sprzedać kły – zabiją go. Ponieważ jakiś człowiek chce mieć kły i chce mieć pieniądze w swojej kieszeni, a nie w kasie rządowej. Tak było i wcześniej, za dawnych czasów, zanim wzrosła cena kości słoniowej i uczyniła z niej poszukiwany towar i zanim liczba ludności nie wzrosła do takiego stopnia, że popyt przewyższa podaż. Powtarzam – niestety pomysł ten okazał się nieskuteczny. Nigdy, przenigdy nie udało się skontrolować sprzedaży kości słoniowej.
Tak więc znacznie lepiej jest wprowadzić całkowity zakaz handlu kością słoniową i uczynić go nielegalnym aż do czasu, gdy ludzie nie będą jej już chcieli kupować, czyli nie będzie popytu i zniknie powód zabijania słoni.
- Jakie jest Pani zdanie na temat zabijania słoni i innych zwierząt na mięso przez miejscowe plemiona? Proceder ten trwa od wieków i stał się tradycją…
- Na szczęście tu, w Kenii, nie ma wielu plemion, które tradycyjnie jedzą mięso dzikich zwierząt. Plemiona pasterskie, takie jak Masajowie czy Samburowie, którzy panowali tu przed nadejściem białych ludzi, Europejczyków, nie jedzą mięsa pochodzącego od dzikich zwierząt, z wyjątkiem antylopy eland, ponieważ uważają ją za zbliżoną do udomowionego bydła. Natomiast wiele plemion Bantu z Afryki Zachodniej je wszystko: jaszczurki, szczury, nawet – w niektórych przypadkach – siebie nawzajem. Tu jednak, w Kenii, nie było tradycją jedzenie mięsa dzikich zwierząt. Niestety, już się nią staje!
- Z pewnością słyszała Pani o propozycjach niektórych państw afrykańskich, by ograniczyć liczbę słoni i zabijać pewną ich część, przeprowadzając regularny, kontrolowany odstrzał. Co sądzi Pani o tym pomyśle, który usprawiedliwiany jest stwierdzeniem jakoby populacja słoni była za duża i że ich odstrzał zwiększy przestrzeń życiową dla innych zwierząt, a mięso sprzedawane tanio miejscowym mieszkańcom przyczyni się do poprawy ich życia i zapobiegnie kłusownictwu?
- W Południowej Afryce zawsze w sposób kontrolowany odstrzeliwano słonie, by zachować ich liczebność i poziom roślinności na stałym poziomie w parkach narodowych. Lecz jest to sytuacja nienaturalna. Przyroda ma sposoby na naturalną selekcję, gdy słoniom brakuje żywności. W przypadku selekcji naturalnej przyroda wybiera samice. Dlatego właśnie słonie gromadzą się w stada samic. Przyroda eliminuje określone pokolenia w danej populacji. Stwarzając lukę, hamując liczebność populacji i prowadząc do jej stopniowego, powolnego zaniku, dając wytchnienie roślinności, umożliwiając drzewom, których nasiona słonie przeniosły w swych odchodach, nieskrępowany rozwój.
Sztuczna eliminacja słoni jest rzeczą wielce nienaturalną, ponieważ postępując w ten sposób eliminuje się całe grupy, całe grupy rodzinne składające się z samic, co daje większe szanse innym grupom samic, prowadząc do nadmiernego rozrodu. W rezultacie trzeba co roku przeprowadzać odstrzał.
Naturalnie, jeśli postrzega się zwierzęta jedynie jako towar, podobnie jak puszkę fasoli – to wszystko w porządku. Wiemy jednak, że słonie nie są takie. Mają emocje zbliżone do ludzkich, łączą je bardzo silne więzy rodzinne, mają poczucie śmierci; grzebią swych zmarłych, opłakują ich, pamiętają całe swe życie. Jedynym stworzeniem na tej planecie, wymagającym kontrolowanego odstrzału jest człowiek. Nie robimy tego jednak, ponieważ uważamy, że traktowanie naszych bliźnich w ten sposób byłoby nieludzkie. Podobnie nieludzkie jest traktowanie w ten sposób słoni.
To sprowadza nas do problemu działania dla dobra zwierząt. Jako dominujący gatunek – przynajmniej ja tak uważam – mamy prawo pamiętać zawsze o dobru zwierząt i traktować inne zwierzęta zamieszkujące z nami tę planetę, które nie mają tyle szczęścia co my i muszą żyć tam, gdzie im pozwolimy, jak najbardziej po ludzku. I jeśli kraje, o których mowa naprawdę chcą rozwiązać problem nadliczebności słoni, powinny to robić bardziej humanitarnie. Jeśli chce się kontrolować populację słoni, a nie odpowiadają nam metody sprawdzone przez naturę – są inne sposoby.
Procesy naturalne w oczach niektórych powodują pełen nieładu cykl progresji roślinności, gdy słonie powalają drzewa i wygląda to dla ludzi „nieporządnie”. W gruncie rzeczy słonie wypełniają tylko swoją rolę, rozprowadzają w sawannie substancje odżywcze, a powalone drzewa chronią samosiejki, które się później rozrosną. Lecz widok ten nie wygląda dla nas „ładnie”. Inne zatem sposoby, które mam na myśli, to usypianie osobników z lądu lub powietrza i przenoszenie ich na inne terytoria, które także mogą podtrzymać słoniowe populacje.
W przypadku kontrolowanego odstrzału pod pozorem zwiększania przestrzeni życiowej dla słoni przemawia przez ludzi komercyjna zachłanność. Chcą pieniędzy. Chcą pieniędzy ze sprzedaży kości słoniowej, chcą pieniędzy ze sprzedaży skór, chcą pieniędzy ze sprzedaży mięsa, paznokci i nóg, ogonów – wszystkiego. Postrzegają dzikie zwierzęta jako towar, który można wykorzystywać: jeść, hodować, sprzedawać z korzyścią dla ludzi. Wszystko co mieszka na ziemi wydaje się istnieć tylko dla ludzi. Nie zgadzam się z tym. Uważam, że ludzie są gatunkiem, który odniósł największą porażkę, bo rujnuje swą planetę.
„Każdy wyrób z kości słoniowej to przerażające wspomnienie po dumnym i majestatycznym zwierzęciu, które mogłoby żyć 70 lat; które kochało i było kochane; które było członkiem bliskiej sobie i kochającej rodziny; ale które musiało cierpieć i wreszcie umrzeć w strasznych męczarniach, by dostarczyć kłów do wyrobu drobnostek; które zostawiło po sobie niesamodzielne małe skazane na powolna śmierć z przerażenia i osamotnienia. Każdy, kto kupił kość słoniowa zabił słonia, spowodował niewypowiedziany smutek i zadał cierpienie pozostałym przy życiu zwierzętom. Oto cena kości słoniowej”.
Możesz zaadoptować słoniątko!
Najpierw musisz wybrać słonika, którego chciałbyś adoptować. Każdy z nich nosi inne imię nawiązujące do miejsca, w którym został znaleziony. Na dole strony Fundacji znajdziesz listę słoniątek, które czekają na pomoc.




