Na prośbę Evitty zamieszczam małą galerię lalek, które opisywałem w poprzednim wpisie. Chciałoby się powiedzieć jaka Afryka takie lalki Cudowne !!! [Przeglądaj za pomocą PicLens]
CzytajHamerski targ
Około południa dojeżdżamy na targ. Skwar z nieba leje się niesamowity. No cóż jesteśmy w jednym z najgorętszych miejsc w Afryce. Nasz kierowca Sisiay, „pociesza”, że prawdopodobnie czekają nas ciężkie noce pod namiotem, gdyż dalej będzie jeszcze cieplej. Mimo tego, że jestem „ciepłolubny” to powoli mam dosyć „pływania” we własnym pocie non stop. Jednak jak zwykle widok, który roztacza się wokół...
CzytajKraina Hamerów
Kolejnego dnia zaraz po wczesnym śniadaniu wsiadamy w samochody i jedziemy dalej na południe. Dwa dni spędzone w Dżince były dla mnie jak z bajki i to z takiej gdzie jest dobra wróżka i zła czarownica. Mimo, że najtrudniejsze pod względem fizycznym, bardzo trudne emocjonalnie, to jednak wyjeżdżam stąd szczęśliwy jak nigdy. Poczułem, że dotknąłem tutaj całego czaru, realności i tajemnicy tego zakątka Afryki, choć...
CzytajKidżi
Scena pierwsza. Grupa białych turystów przyjeżdża do małej afrykańskiej wioski na południu Etiopii, która jest domem dla mieszkających tu ludzi z plemienia Ari. Dookoła zielono, rosną banany, drzewa mango uginają się od dojrzałych owoców. Miejscowi ludzie uśmiechają się pozdrawiają a dzieciaki dokazują, jak to dzieci. Zgrzebne domki pokryte strzechą takie jakie znamy z filmów o cudownej, pięknej i tajemniczej...
CzytajZ wizytą u Ari
Drugi dzień pobytu w Dżince okazał się dla nas już łaskawszy. W hotelu pojawiła się woda (nie ważne, że tylko zimna) i prąd. Mogłem z siebie zmyć kurz afrykańskich dróg (no nie do końca bo jakoś nie mogę się przekonać do zimnego prysznica nawet w Afryce) i naładować baterie w aparacie, wiec pozbyłem się stresu, że moja „maszynka” odmówi współpracy w najmniej oczekiwanym momencie. Po...
CzytajJaka przyszłość czeka Mursi?
Dzisiaj nasze spotkania z Mursi mają bardziej charakter konfrontacji niż kontaktów społecznych. Często turyści ekscytują się jedynie wizerunkiem tych ludzi i doznają specyficznego poczucia swojej wyższości technologicznej, moralnej i cywilizacyjnej. Próbowałem zadać sobie pytanie – Co Mursi myślą o nas? Na pewno wiedzą, że nie przyjeżdżamy tam aby poznać ich kulturę, zwyczaje czy obrzędy. Mają świadomość,...
CzytajHistoria glinianego krążka
Gliniane (lub czasami drewniane) płytki noszone w dolnej wardze przez kobiety z plemienia Mursi stały się najważniejszą cechą wyróżniającą ten lud od innych żyjących w tych rejonach Afryki i jednocześnie najczęściej opisywaną w przeróżnych czasopismach turystycznych „sensacją” Czarnego Lądu. Branża turystyczna używa wizerunku tych kobiet w promocji jako dowodu na istnienie plemion, nietkniętych przez...
CzytajSkąd wziął się Mursi?
Mursi i ich sąsiedzi (Ari, Karo, Hamer, Bodi, Surma, Dizzi, Dassanetch, Banna, Me’en, Nyangatom, Bashada, Kwegu) stali się częścią Etiopii pod koniec XIX wieku, gdy cesarz Menelik II przejął kontrolę nad częścią ziem przy południowo – zachodniej granicy Kenii i niziny Sudanu. Był to obszar zamieszkany przez kilka małych grup etnicznych o odrębnej tożsamości kulturowej, które znakomicie przystosowały się...
CzytajGdzie mieszka Mursi?
Mursi (inne nazwy tego plemienia to Mun, Murzu) zamieszkują dolny odcinek doliny rzeki Omo (w języku Mursi Warr) mniej więcej 100 kilometrów na północ od granicy z Kenią. Omo jest jedną z największych rzek Etiopii. Płynie przez 760 kilometrów (niektóre źródła podają, że 1000 kilometrów) rozpoczynając swój bieg w środkowej Etiopii a kończąc wpadając do jeziora Turkana. Do jej największych dopływów nalezą Gibe,...
CzytajMam z Mursi problem!
Nadszedł dzień zero! Przed nami wizyta w plemieniu, o którym krążą legendy – Mursi. Niestety większość opowieści tych, którzy mieli okazję na kontakt z nimi jest negatywnych. Z drugiej strony większość turystów przyjeżdżających do doliny Omo przyjeżdża tutaj właśnie dla tej niewielkiej grupy etnicznej. Mało tego, Mursi są niemal synonimem Etiopii, jej niezwykłym niemal herbem. Są oni plemieniem chyba...
CzytajJest cudnie!
Naszym „domem” na kolejne dni staje się hotel Goh. Położony, jak na Dżinkę przystało przy lotnisku, na skraju pasa startowego, ale nie martwię się tym, że samoloty nie dadzą nam spać . W przewodniku hotel opisano jako „nowoczesny, najlepszy w tej kategorii cenowej”- najniższej zresztą. No cóż, autor pisząc o nowoczesności miał chyba na myśli fakt, że w pokojach są okna i drzwi. To jedyne oznaki...
CzytajJinka, miasto na lotnisku
Późnym popołudniem dotarliśmy do miasta Dżinka (Jinka). To tutaj zostajemy na najbliższe dwa dni. Ta mała, prowincjonalna mieścina w zasadzie niczym nie różni się od innych takich miejscowości w całej Afryce. Jednak ja, jakoś pałam do niej szczególnym sentymentem. To właśnie z tego miejsca mam najwięcej wspomnień i tych dobrych i tych złych. Każde inne małe miasto etiopskie nie zostawiło w mojej głowie po sobie...
Czytaj



Waszym zdaniem