Umowną granicą pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią Rio de Janeiro jest Pedra do Arpoador czyli „Skała Wielorybników”, w skrócie zwana Arpoador – wysunięta w głąb oceanu, umiejscowiona pomiędzy Fortem Copacabana a Praia de Ipanema. Kolejny mój dzień pobytu w Rio miał być przeznaczony tylko na leniuchowaniu na zachodnich plażach miasta. Ze względu właśnie na tę skałę, która rozdziela dwie najsłynniejsze plaże nie można przejść wybrzeżem pomiędzy Copacabaną a pozostałymi plażami. Trzeba przejść przez miasto.

Na tym kamiennym cyplu kilka wieków temu przy użyciu harpunów łowiono przepływające w pobliżu brzegu wieloryby. Trudniące się tym osoby określano mianem „arpoador” i stąd właśnie wywodzi swoją nazwę ta słynna skała. Tuż przy skale leżą dwie plaże. Mała Praia do Diablo („Dziabelska Plaża”) to przede wszystkim królestwo surferów. Ze względu na ukształtowanie linii nabrzeża i prądy morskie zazwyczaj są tutaj wysokie fale. Z tego też powodu jest to chyba jedyna plaża w mieście gdzie znajdziemy dużo wolnego miejsca i spokojnie można się tutaj opalać niemal w samotności.

Przed zejściem na Praia do Diablo znajduje się niewielki plac z ławkami ustawionymi w cieniu palm, gdzie można posiedzieć i cieszyć się pięknymi widokami, poobserwować miejscową młodzież i bawiące się tutaj dzieci. Plaża i plac jest jednym z najlepszych miejsc do oglądania wschodu słońca. Jej nazwa jest uzasadniona – jak mówią surfujący tu Cariocas, zdarza się, że pędzące bałwany wody, bijące o wystające skały nasuwają na myśl mroczną wizję piekła.

Po drugiej stronie skały znajduje się Praia do Arpoador („Plaża Wielorybników”). Także i tutaj zwłaszcza od strony oceanu, zazwyczaj fale są wysokie i jest to wymarzone miejsce dla doświadczonych surferów. Właśnie tutaj na tej plaży narodziło się uprawianie tej dyscypliny w dawnej stolicy Brazylii.  Jednak część plaży osłonięta skałami jest niemal wymarzonym miejscem na odpoczynek. To właśnie tutaj woda ma przepiękny lazurowy odcień a ochrona skał gwarantuje spokojną kąpiel i fantastyczne „bujanie” na falach. Gdyby jeszcze nie było tutaj takich tłumów. Niestety jest to ulubione miejsce zwłaszcza miejscowych bo turyści, którzy przyjeżdżają  do miasta raptem na 3-4 dni nie mają czasu aby tutaj trafić, choć właściwie jest to już początek Ipanemy.

Arpoador to jedno z moich ulubionych miejsc w Rio. Przychodziłem tutaj niemal codziennie i w zwykły dzień tygodnia bywało tutaj znacznie luźniej niż w weekendy. Poza wyśmienitymi warunkami do kąpieli zachwyca mnie w tym miejscu zwłaszcza widok ze skał. Wystarczy wejść na skały (są wydeptane ścieżki, więc wejść można nawet w klapkach) aby ponownie zachwycić się panoramą miasta. Z jednej strony rozciągają się plaże Ipanema i Leblon, z drugiej Diabelska Plaża i Copacabana. Widok, który trzeba zobaczyć! W tym miejscu można się zakochać nawet pośród tych tłumów ludzi.

W lecie 1968 roku hipisi zapoczątkowali zwyczaj spotykania się na skale, aby wspólnie oglądać zachody słońca. Każdego wieczora na Arpoador gromadzą się setki ludzi, stojąc w oczekiwaniu na niesamowite misterium światła, które następuje, gdy słońce chowa się za pobliskie wzgórze i „topi” w oceanie. Tradycja żywa jest do dzisiaj a świadczą o tym tłumy ludzi na skałach. Żeby zająć sobie dobre miejsce do obserwacji zachodu słońca trzeba tutaj przyjść już kilka godzin wcześniej i w upale cierpliwie czekać na skale na swoim miejscu :). Tylko dla wytrwałych! Jednak warto, bo rzadko zdarza się darmowe miejsce z którego można podziwiać taki spektakl.

Wczesnym wieczorem wracając z plaży, aby skrócić sobie drogę do domu przeszedłem przez park, który znajduje się tuż przy Arpoador. Z reguły gdy już się ściemniało nie miałem odwagi wchodzić do żadnych parków. Nawet w ciągu dnia nie czułem się tutaj zbyt pewnie i zawsze przechodziłem tędy szybszym krokiem. Jednak tego wieczoru poszedłem tamtędy bo gdzieś w parku grała niezwykła muzyka. Gdy tylko przekroczyłem bramę zobaczyłem,  że w pobliskiej skalnej kapliczce poświęconej Matce Boskiej (tutaj w Rio Matka Boska ma ciemną skórę) płonie kilkadziesiąt świec a ludzie modlą się i przynoszą dary. Tuż obok trwały tańce i zabawa. Brazylijska bossa nova porywała do tańca zarówno zwykłych przechodniów jak i tancerki ubrane w kolorowe, falbaniaste spódnice. Przysiadłem na trawie i obserwując tę żywiołową zabawę pomieszaną z gorliwymi modlitwami tuż obok pomyślałem: jak tu nie kochać Rio!? Gdzie jeszcze jest na świecie takie drugie miejsce gdzie dzień spędzasz na przepięknej plaży a wieczorem wracając do domu możesz obserwować spektakl na pograniczu katolickiej mszy, afrykańskich czarów i do tego jeszcze możesz tańczyć bossa novę popijając caipirinhą?!

 

7 komentarzy do “Plaża Wielorybników i bossa nova z czarną Madonną”

  1. I włąśnie o to chodzi! Uwielbiam takie zwiedzanie, nie w pośpiechu z zegarkiem i mapą w dłoni, tylko takie gdzie jest czas na to,zeby wchłonąc trochę zycia codziennego, posłuchać, poogladać i powąchać jak żyją miejscowi. Ta plaża jest niesamowita, bardzo klimatyczna i taka karaibska i do tego ten park z Czarną Madonną. Takich momentów zazdroszczę:)

  2. Właśnie dlatego zazwyczaj zostaję dłużej w jednym miejscu. Tym Razem w samym Rio spędziłem 2 tygodnie zanim pojechałem dalej. Nie lubię tylko wpaść na 2 czy 3 dni zobaczyć to co trzeba i pojechać dalej. Lubię usiąść gdzieś na trawie, ławce, krawężniku i się po prostu pogapić, powąchać i choć trochę bardziej wczuć się w klimat. To dla mnie ważniejsze niż zaliczenie kolejnej atrakcji turystycznej. Apoador mnie uwiódł swoim klimatem właśnie, choć tłok tam straszny 🙂 Jedno z najładniejszych miejsc w mieści a często pomijane przez turystów, którzy wpadają do miasta z krótką wizytą właśnie.
    pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Adam
    a cos dalej, a plany bieżące i jak się masz w ogóle
    buziaki
    e

  4. Elu, wiem, wiem – wstyd mi strasznie, że tak zaniedbałem wiernych czytelników. Niestety trochę brakowało czasu, potem awaria bloga po aktualizacji nic nie chciało działać no i wakacje w Grecji w między czasie 🙂 Strasznie przepraszam! Teraz jeszcze łapię ostatnie promienie letniego słońca nad polskim morzem i obiecuję, że od przyszłego tygodnia biorę się do roboty po wakacyjnej przerwie 🙂 🙂 🙂

    serdecznie pozdrawiam

  5. Genialne zdjęcia, a widoki po prostu zapierają dech w piersiach 🙂

  6. Bardzo dziękuję, ale tak pięne mijesca zawsze wyjdą na zdjęciach 🙂

  7. Super fotki! Uwielbiam takie klimaty 🙂

Skomentuj