Na wschód od Angkor Thom zachowały się dwie, malutkie przepiękne świątynie. Położone niemal naprzeciwko siebie te hinduskie świątynie zachowały się w znakomitym stanie, zwłaszcza pierwsza z nich – Thommanon. Obie świątynie zbudowane na takim samym planie są niemal bliźniacze jak dwie siostry. Nie znamy dokładnej daty ich powstania. Jednak na podstawie szczegółów architektonicznych datuje się ich powstanie na czasy pomiędzy wybudowaniem Baphuon’u i Angkor Wat’u. Zatem powstały w czasach największego rozkwitu klasycznej sztuki khmerskiej w późnym wieku XI i na początku XII.

Rozbieżności biorą się stąd, że jedni badacze na postawie rzeźb Dewat (nimf niebiańskich) umieszczonych na ścianach tej świątyni twierdzą, że zbudowano ją przed wybudowaniem Angkor Wat w okresie panowania Dżajawarmana VI (1080-1113). Jednak bardziej realne i bardziej powszechne jest przekonanie, szczególnie biorąc pod uwagę badania naukowe, że świątynia została zbudowana nieco później, za czasów panowania króla Surjawarmana II, czyli gdy powstawał Ankor Wat.

Thommanon kiedyś była otoczona zewnętrznym murem z którego dzisiaj zostały jedynie fundamenty. Dlatego ma się wrażenie, że budynki świątynne są jakby „zgubione” w lesie. Nie stanowią zwartej zabudowy a raczej ma się wrażenie oglądania samotnych kaplic. Główne sanktuarium ma cztery kondygnacje i wyraźnie dominuje nad pozostałymi budynkami. Takie wrażenie potęguje również fakt, że sanktuarium stoi na dwu i pół metrowym cokole – bazie. Na większości ścian zachowały się w fantastycznym stanie rzeźbione ornamenty. Przepięknie stylizowanie wizerunki królewskich tancerek umieszczone na ścianach przy wejściach tutaj są jedne z najpiękniej zachowanych w całym Angkorze.

Wszystkie budynki świątynne stoją w jednej linii poza samotną biblioteką. Samotna świetnie zachowana stanowi niewątpliwe perełkę w tym miejscu. Warto tutaj przyjechać ze względu na skomplikowane rzeźbienia znajdującego się wewnątrz i na zewnątrz centralnego sanktuarium. Zwłaszcza rzucają się w oczy pięknie rzeźbione nadproża nad każdymi drzwiami nawet tymi fałszywymi. Wiele tutaj scen z mitologii hinduskiej. Mam wrażenie jakbym oglądał elementy przeniesione z Angkor Wat. Wierze w kształcie lotosu, fałszywe drzwi i okna, sceny mitologiczne wyrzeźbione na ścianach to wszystko znam już z tamtej świątyni. To wszystko sprawia, że też mam wrażenie , że Thommanon wybudowano na polecenie króla Surjawarmana II,  przecież tyle tu podobieństw do najbardziej znanej świątyni  – Angkor Wat.

W latach 60. XX wieku francuscy eksperci pracowali przy rekonstrukcji tej świątyni. Mięli o tyle łatwiejsze zadanie, że przy budowie tej świątyni nie wykorzystywano drewna przez co świątynia lepiej zniosła upływ czasu i zachowała się w dobrym stanie. Mimo, że z zewnętrznych murów pozostały tylko ze wschodu i zachodu bramy wjazdowe do świątyni to urok tego miejsca nadal czaruje odwiedzających. To jedno z tych miejsc gdzie człowiek nie czuje się przytłoczony tak jak w pozostałych monumentalnych budowlach. Tutaj jest spokojniej, bardziej ludzko i przyjemniej. Mniejsze formy, przepiękne dekoracje i wolna przestrzeń pozwalają „oddychać”. Dżungla nie jest od świątyni oddzielona kamiennym murem i fosą. Małe budynki na tle zielonego lasu wyglądają bardzo malowniczo i romantycznie.  To niewątpliwie miejsce gdzie dobrze jest usiąść w cieniu i odpocząć przed dalszym zwiedzaniem.

 [scrollGallery id=329]

Skomentuj