Marina Bay Sands to nie tylko wspaniały hotel i kasyno ale cały kompleks. Nad brzegiem zatoki powstało niemal oddzielne miasto. Miasto jak z makiety –  idealne. Miałem wrażenie spacerując tym pięknym nadbrzeżnym deptakiem, że nawet rosnące tutaj drzewa wiedzą jak rosnąć aby dobrze komponować się w całym krajobrazie.

Poza budynkiem samego hotelu, który oczywiście robi ogromne wrażenie mi chyba bardziej podoba się niezwykły pomysł na wybudowanie muzeum. Tuż nad wodą u stóp trzech wież przycupnął przedziwny budynek. Biała, nieregularna bryła, która ma symbolizować kwiat lotosu mieści w sobie Art Science Muzeum. Niektórzy mówią, że ta nieprzeciętna bryła symbolizuje otwartą dłoń narodu Singapurskiego jako znak ich przyjaźni i otwartości. Niezależnie od tego co ujrzymy patrząc na ten budynek ja uważam, że jest to jeden z przykładów architektury w tym mieście dzięki któremu Singapur stał się miejscem niezwykłym.

Do budowy Art Science Muzeum użyto specjalnego systemu okładzin z bloków wełny mineralnej i umieszczono je pomiędzy aluminiowym szkieletem. Tego typu system pozwolił na realizację wszelkich załamań powierzchni na ścianach i stropach. Co ciekawe całość budynku jest ognioodporna. Dzięki temu jest to jeden z najbezpieczniejszych budynków na świecie jeżeli chodzi o wytrzymałość na pożar. Ponoć w razie pożaru goście muzeum mają aż dwie godziny czasu na ewakuację. Gdzieś w sieci widziałem jakiś początkowy projekt tego budynku z pomysłem aby na dachu zrobić wielką, okrągłą widownię a na środku dachu scenę gdzie wystawiano by przedstawienia. Pewnie ten pomysł okazał się zbyt śmiały nawet jak na Singapur ale okrągły dach i tak dał się wykorzystać do innego celu.

Budynek muzeum zaprojektował również Moshe Safide, czyli twórca hotelu. Obiekt jest również bardzo ekologiczny i tak na przykład „potrafi” gromadzić wodę deszczową, która spada na niego aby potem wykorzystywać ją w toaletach oraz łazienkach. Bardzo sprytne rozwiązanie na wykorzystanie nietypowego dachu. Zazwyczaj wewnątrz jest prezentowana jakaś atrakcyjna wystawa. Pokazywano już tutaj dzieła Van Gogha jako wizualno – muzyczny spektakl, pokazywano obrazy  Salvadora Dali a podczas mojego pobytu głośno reklamowano wystawę poświęconą Titanicowi. W zapowiedziach dostrzegłem, że następna wystawa przedstawiać będzie twórczość ojca pop artu – Andy’ego Warhola. Zazwyczaj wystawy prezentowane w tym muzeum odnoszą niesamowity sukces komercyjny ze względu na to, że prezentowane są bardzo nowocześnie i atrakcyjnie. Ten budynek bez wątpienia zasługuje na miano perły w zatoce.

Kolejnymi perełkami w tym miejscu są dwa błyszczące szklane kryształy. Jeden z nich popularnie zwany wyspą Louisa Vuitton’a bardzo przyciąga wzrok. Sklep tej znanej marki został wybudowany zupełnie na wodzie to rozwiązanie pozwoliło zaoszczędzić nieco miejsca na stałym lądzie. Jego otwarcie było niezwykłym wydarzeniem towarzyskim w mieście. Gdzieś przeczytałem, że zanim otwarto ten sklep singapurskie elegantki, dla których każda premiera nowej kolekcji torebek spod znaku LV to wydarzenie, musiały ustawiać się w kolejkach pod pozostałymi butikami tej firmy. Do małych sklepów wpuszczano tylko po kilka osób, więc czekania na ulicy w upale było sporo. Na dodatek ponoć jedna osoba nie mogła kupić więcej niż trzy torebki na raz. Dzisiaj dzięki nowemu, dużemu sklepowi tych problemów już nie ma.

Choć nie udało mi się zajrzeć ani na wystawę w Art Science Muzeum ani do wnętrza butiku to sam spacer w tym miejscu jest fantastyczny. Elegancko ubrani ludzie, czyściutko i wykwintnie. Trochę świata luksusu przydaje się każdemu. Nie każdy musi zaraz wydawać fortunę na walizkę czy torebkę z najnowszej kolekcji LV ale każdy, kto odwiedza Singapur powinien przespacerować się tym deptakiem choćby po to aby poczuć się choć przez chwilę jak milioner, odetchnąć powietrzem w którym unosi się zapach luksusu, to Singapur tutaj daje za darmo :).

4 komentarze do “Perły w zatoce”

  1. Patrze na to wszystko i aż wierzyć mi się nie chce ,ze 5 lat temu to był jeden wielki plac budowy.

  2. Moniko ja się zastanawiam jak teraz wygląda ta druga strona terenu zatoki (za hotelem) bo pewnie zmieniło się bardzo a minęło zaledwie kilka miesięcy! Bardzo mocno zmienia się Singapur ale za to gdy zawitamy tam kiedyś następnym razem będzie co podziwiać 🙂

  3. Po drugiej stronie jest port, stacja metra ( żółta linia), autostrada, a za chwilę będzie również cudaczny ogród z kładkami na wysokości 5 metrów nad ziemią. Tempo budowy mają ekspresowe. Co się wybieram na Marinę to zawsze jest coś nowego. Wczoraj w Art Science Muzeum oglądałam plany budowy kolejnej galerii tym razem na wodzie. Chociaż trzeba przyznać, że budować w Singapurze jest zdecydowanie łatwiej niż w Polsce, bo ciepło jest przez cały rok i siła robocza jest tania.

  4. Prawda, że klimat do budowania lepszy, pracowników z ościennych krajów nie brakuje ale rozmachu architektonicznego zazdroszczę, bo kto broni nam Polakom jeżeli już coś budujemy wybrać projekt inny niż „kwadratowe klocki”? Choć mam nadzieję, że już w przyszłym roku będę mógł się Ci pochwalić pewną „perełką” która powstaje w moim mieście 🙂 ale na razie cicho sza…. żeby nie zapeszyć 🙂

Skomentuj