Dzisiejszy Singapur to ekonomiczna potęga na arenie międzynarodowej. Ale jakie były początki tego państwa – miasta? Jak pojawiło się na arenie światowej? Co przyciągnęło tutaj setki poszukiwaczy fortuny z całego świata?

„Jeśli nie znasz swojej historii, nie wiesz skąd pochodzisz nie masz żadnego punktu odniesienia. Czym różnimy się od Tajów, Filipińczyków, Lankijczyków? Tym jak tu przybyliśmy jak rozwijało się nasze państwo. To jest właśnie zmysł historyczny”. To słowa najważniejszego człowieka w tym państwie – Lee Kuan Yew’a. Jak zatem z malarycznych lasów mangrowych wyłonił się ten azjatycki tygrys?

W XIX wieku Brytyjczycy rozwijali swoje imperium handlowe. Ich uwagę przyciągnęła Azja Południowo – Wschodnia. Jest rok 1912, wodzowie malajscy podpisują traktat na mocy, którego Singapur przechodzi w ręce brytyjskiego podróżnika sir Stamforda Rafflesa. Raffles był urzędnikiem Kompanii Wschodnio Indyjskiej, największej tego typu korporacji w ówczesnych czasach. Ze swej londyńskiej siedziby Kompania zarządzała szlakami handlowymi na całym świecie. Do najcenniejszych towarów należała wówczas herbata, Brytyjczycy szczególnie sobie  ją upodobali. Zapotrzebowanie na nią rosło. Kompania Wschodnio Indyjska zdawała sobie sprawę tego, że import herbaty przynosi największe zyski. Jednak czym mieli za nią płacić? Niewiele było rzeczy którymi mogliby płacić za nią Chińczykom.

I tu wkracza na arenę światową opium. Produkowano je w północnych Indiach skąd przewożono je do Chin. Tam zaopatrywano się w herbatę. Był to najbardziej dochodowy interes Kompanii. Droga morska wiodła przez niezwykle wąską cieśninę Malakka. Okręty potrzebowały bezpiecznego portu u jej wylotu. Takiego jak Singapur. Raffles miał im go dostarczyć. Jednak Anglik pragnął by Singapur stał się czymś więcej niż tylko przystankiem na szlaku Indie –  Chiny. Znał historię Malajów i zdawał sobie sprawę ze strategicznego położenia tej małej wysepki, gdzie kiedyś funkcjonował wielki ośrodek handlowy  – Tamasek. Raffles chciał wskrzesić historyczne miasto. Chciał założyć nowy Tamasek ale jak zainteresować ludzi świeżo założoną osadą?

W okolicach roiło się od kupców. Raffles stworzył, więc miejsce gdzie mogli handlować bez ograniczeń. Wieści szybko rozeszły się po okolicy. Kupcy zdali sobie sprawę z ogromnych korzyści jakie daje im przeniesienie się do Singapuru. Mogli tutaj przywieźć wszelkie produkty i sprzedawać je bez płacenia podatków. W całej Azji nie było takiego drugiego portu. Oto wielki wynalazek Rafflesa – wolny handel. To właśnie ściągnęło do Singapuru kupców z całej Azji. Brytyjczyk zrozumiał, że port może stać się centrum handlu regionalnego i ważnym ośrodkiem przemysłowym w Indiach Wschodnich. Sprowadzano gniazda ptasie z Borneo (chiński przysmak), kamforę i żywicę z dżungli – używaną do produkcji niezwykle istotnego dla Chin lakieru. Poza tym wyspa leżała na szlaku handlowym pomiędzy Indiami a Chinami. Współcześni relacjonują, że statki ściągały do Singapuru niczym pszczoły do ula. Miasto roiło się od kupców.

W sumie Raffles spędził w Singapurze tylko dziewięć miesięcy nim powrócił do Anglii z podejrzeniem guza mózgu. Najstarsze zachowane ryciny pokazują, że pozostawił po sobie dobrze funkcjonującą i rozwiniętą osadę. Jej przyszłość związał z wolnym handlem i to okazało się kluczem do sukcesu Singapuru. Chińscy kupcy pierwsi zwietrzyli szansę zarobku. Mogli kupować i sprzedawać towary bez płacenia podatków osiągając przy tym gigantyczne zyski.

Jednak wolny handel miał także i swoją ciemną stronę. Przyniósł również przyzwolenie na przemoc i zbrodnię. Opium i prostytucja stały się prawdziwą plagą. Singapur zyskał ponurą sławę dzikiego miasta bezprawia. Kompania nie miała ochoty naprawiać stanu rzeczy. Mieszkańcom wówczas nawet się nie śniło, że kiedyś będzie to miejsce słynące z porządku, bezpieczeństwa i przestrzegania prawa. Ale zanim do tego doszło musiało upłynąć jeszcze wiele lat. Tymczasem mimo problemów miasto się bogaciło i rozwijało. Dzięki portowi wyspa wkroczyła w XX wiek jako jedna z najcenniejszych kolonii. W ciągu zaledwie 80 lat ta bagnista wyspa stała się 7 co do wielkości portem na świecie. Brytyjczycy stworzyli Singapur i nikt nie kwestionował ich praw do zarządzania wyspą.

Wielu biznesmenów i szanowanych członków społeczeństwa Singapurskiego wspierało kolonialnych panów. W lipcu 1901 roku część z nich zebrała się w ratuszu by uczestniczyć w wydarzeniu roku. Miejscowe elity wywodziły się z Malajów, Hindusów i Chińczyków. Wielu z nich pracowało dla Brytyjczyków od pokoleń. Byli szczęśliwi że mogą się przysłużyć Anglikom. Nie zależało im na władzy, wówczas jeszcze nie narodził się nacjonalizm. Śmietanka towarzyska zgromadziła się na pierwszym pokazie filmowym w kraju pokazującym kondukt pogrzebowy królowej Wiktorii „matki Imperium”. Prawie nikt nie pamiętał czasów sprzed rządów monarchini. Był to, więc koniec pewnej epoki zbiegający się z wejściem w nowy wiek. Królowa symbolizowała Imperium, jego wzrost, rozwój handlu, który przyczynił się do narodzin współczesnego Singapuru.

Jednak na ulicach miasta znajdowały się rzesze ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o królowej. Zamieszkane przez jedyną w swoim rodzaju wielonarodową społeczność państwo, musiało sobie radzić z wieloma problemami. Jednak nigdy nie zapomniano o najważniejszym o wolnym handlu. Trzon społeczeństwa stanowili Chińczycy. Potomkowie rodzin osiadłych w zatoce od lat, którzy przybyli do miasta z nadzieją na bogactwo. Pozostali przybyli prosto z kontynentu uciekając przed wojnami i głodem. Zatrudnili się jako kulisi i robotnicy. Jednak myślami pozostali związani ze swoją wielką ojczyzną – Chinami . To właśnie w Singapurskim China Town pojawiły się pierwsze iskierki nacjonalizmu. Jednak niewielu z przybyłych chciała zostać w Singapurze na stałe, nie czuli się związani z tym miejscem ich korzenie były w Chinach. W ciągu następnych lat będą musieli zdecydować gdzie jest ich dom? Wszystko zmieniła jak to często bywa historia.

Powstania narodowe Sun Jat – Sen’a w 1911 roku wznieciło rewolucyjną gorączkę w Chinach, obalono cesarza. Część młodych ludzi ścięło warkocze, które były spostrzeganie jako symbol poddaństwa. Chińskich mieszkańców Singapuru ekscytowały te wydarzenia dziejące się w ich ojczyźnie. Zbierali się by rozmawiać o polityce,, manifestować. Tak rozpoczęło się upolitycznienie singapurskich chińczyków. Nastroje polityczne podsycił najazd Japonii na Chiny w latach trzydziestych. Organizowano marsze protestacyjne i bojko japońskich produktów. Ludzie wierzyli że są bezpieczni pod protektoratem brytyjskim. Kompania Wschodnio – Indyjska nie istniała już od lat ale Singapur był ciągle ważna kolonią. Najbardziej strzeżonym przyczółkiem Imperium Brytyjskiego na dalekim wschodzie. To polityczne przebudzenie poruszyło jednak tylko najbiedniejszych, chińskich emigrantów. Nie dotyczyło chińskich elit mieszkających w Singapurze. Znani byli jako „Chińczycy z cieśniny” i żyli w tych rejonach od pokoleń. Wielu z nich posługiwało się językiem malajskim i bliższe im było Imperium Brytyjskie niż Chiny.

Jednak w grudniu 1941 roku Japończycy uderzyli na Pearl Harbor. Następnego dnia wojska Japońskie wylądowały na Malajach i ruszyły w stronę Singapuru. Ponad sto lat od momentu wciągnięcia brytyjskiej flagi na maszt Anglicy przegrali. Nowi panowie Singapuru uważali Malajów za oddanych i lojalnych synów Imperium Japońskiego. Jednak wobec Chińczyków mieszkających w Singapurze obmyślili inny plan –  „Sook Ching”, czyli „Oczyszczenie”. Mieli oni zostać ukarani za wcześniejszy opór. Rozpoczęły się czystki etniczne. Mężczyzn z całej wyspy spędzono do obozów dla internowanych w Changi. Jednym z nich był wówczas 19 letni Harry Lee. Człowiek, który później będzie twórcą nowoczesnego, niepodległego Singapuru. Udaje mu się uciec z niewoli japońskiej ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Masakry „Sook Ching” pochłonęły ponad 100 tysięcy ludzkich istnień. Zarówno Chińczyków jak i brytyjskich jeńców wojennych. Trzy lata później zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę zakończy wojnę w gwałtowny sposób. Brytyjczycy tryumfalnie wrócili do Singapuru i przyjęli formalną kapitulację Japończyków. Jednak po traumie okupacji nic już nie było takie same.

Wojna sprawiła, że luzie zaczęli myśleć, że to nie ma sensu. Potrafimy zarządzać wyspą tak samo jak Brytyjczycy a może i lepiej. Wycieńczona wojną  Anglia straciła swoje imperialistyczne zapędy. Postanowiła jak najszybciej zwrócić Malajom niepodległość. Jednak leżący u stóp półwyspu malajskiego Singapur był wciąż zbyt cenny dla Imperium. W najbliższej przyszłości miał pozostać kolonią. Jednak plany Anglii się nie powiodły. Tutaj na arenie tego małego państewka pojawia się ten sam Hary Lee, który po ucieczce z rąk Japończyków wyjechał do Anglii na studia prawnicze. Tylko teraz zmienia imię i nazywa się Lee Kuan Yew. Można powiedzieć, że Anglicy sami przyłożyli rękę do swojego niepowodzenia. Pobyt Lee Kuan Yew’a w Londynie umocnił w nim tylko przekonanie, że Brytyjczycy powinni jak najszybciej opuścić Singapur a wyspa musi odzyskać autonomię podobnie jak reszta archipelagu. Pełen zapału, młody Singapurczyk wraca do ojczyzny.

Mimo tego, że obecne władze Singapuru starają się nie przywiązywać wagi do historii i bardziej zwracają się ku przyszłości, jest w tym mieście kilka miejsc, które przypominają o tych wydarzeniach. W miejscu gdzie przybił statek sir Stamforda Rafflesa ustawiono w 1972 roku jego pomnik. Postument z syntetycznego marmuru znaczy miejsce gdzie, 29 stycznia 1819 roku przypuszczalnie postawił o swoje pierwsze kroki na tej ziemi. Drugim miejscem upamiętniającym założyciela Singapuru jest jego pomnik wystawiony w 1887 roku w centrum miasta. W czasie japońskiej okupacji miasta pomnik ten umieszczono w muzeum historycznym. Powrócił w obecne miejsce w roku w 1945 roku. Miejscowi żartują, że Raffles wskazuje ręką w kierunku Bank of China, a kieszenie jego spodni są puste. Co ma oznaczać, że Chińczycy w Singapurze mają bogactwo, a Brytyjczycy są biedni.

Ducha tamtych dawnych czasów próżno szukać w nowoczesnym mieście. Jednak gdyby się uprzeć i mocno wytężyć wyobraźnię można choć trochę poczuć klimat miasta z małymi domkami nad rzeką w dzielnicy Clarke Quay. Jest to największa nadbrzeżna dzielnica w Singapurze. Rzeka już przed przybyciem Rafflesa stanowiła centrum okolicy. Jednak przez długie lata w XX wieku życie wokół niej niemal całkowicie zamarło. Szybki rozwój miasta, jaki rozpoczął się w latach 50. XX wieku, przyczynił się do jej przemiany w wielki ściek, co doprowadziło do wymarcia żyjących w niej roślin i zwierząt. W połowie lat 80. XX wieku rząd przeprowadził wielki projekt oczyszczania jej wód – wkrótce potem odnowiono budynki, które cudem ocalały.

Spacer nabrzeżem Clarke Quay daje namiastkę widoku tamtego dawnego miasta. Małe domki pośród drapaczy chmur wyglądają zjawiskowo. Dzielnica ta nosi imię drugiego gubernatora Singapuru, sir Andrew Clarke’a. W latach 80. XIX wieku postawiono tutaj fabryki ananasów w puszkach, odlewnie żelaza, liczne składy i magazyny. Dziś w ponad 60 dawnych magazynów mieszczą się restauracje i sklepy określane wspólnym mianem Clarke Quay Factory Stories.

Główna kiedyś ulica w tym rejonie dziś zamieniona w szeroki deptak na k™órym ustawiono kilka rzeźb z brązu przedstawiająca scenki z dawnego życia to chyba jedyne miejsce gdzie tak oficjalnie widać od czego wszystko się zaczęło. Dawniejszy teren handlu, małych fabryczek, małych przystani gdzie cumowały łodzie przywożące drewno zmieniono w obszar komercyjno – rozrywkowy. Jednak zrobiono to mądrze biorąc po uwagę historyczną wartość tego miejsca. Nowe budynki mimo, że górują nad okolicą nie przytłaczają starej architektury a jedynie powodują, że ma się wrażenie oglądania kolorowych, domków dla krasnoludków. To jedno z miejsc, które w Singapurze podobało mi się najbardziej. Wspaniałe połączenie nowego ze starym – historii i współczesności.

Skomentuj