Pozostając w kręgu kultury indyjskiej odwiedzam kolejną świątynię hinduską. Tym razem jest to Sri Srinivasa Perumal. Wzrok przyciągają ustawione tuż przy wejściu dwa duże białe słonie. Tak kiczowate, że aż piękne :). W kolorowych uprzężach niemal uśmiechają się zapraszając do środka a może tylko mi tak bardzo się podobają? Ale ja mam do słoni słabość. Od zawsze już od czasu słonia Trąbalskiego :). Zwierzęta te uważam za jedne z najciekawszych i najbardziej tajemniczych jakie żyją na naszej planecie. Silne i mądre, obdarzone wspaniałą pamięcią i niezwykła inteligencją. Pamiętam jak wielkie wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z tymi zwierzętami niemal oko w oko w Kenii, pamiętam jak poświęciliśmy kilka godzin jazdy po wertepach na Sri Lance aby odnaleźć w parku narodowym Minneriya te, które żyją tam dziko. Czy wreszcie wizytę w Pinnaweli lankijskim sierocińcu dla tych zwierząt.

W kulturze i religii hinduskiej słoń również zajmuje bardzo ważne miejsce, dlatego tak często wizerunki tych zwierząt można spotkać w świątyniach hinduistycznych. Jest nawet bóg w mitologii hinduskiej, który ma głowę słonia. Ganesha (bo tak się nazywa) jest synem Siwy i Paravati. Gdy się urodził jego ojca nie było w domu.  Pewnego razu jego matka chcąc wziąć kąpiel poprosił syna aby pilnował drzwi podczas jej kąpieli. Tymczasem pojawił się Siwa i chciał dostać się do kąpiącej się żony. Ganesa pozostając posłuszny pleceniom matki nie wpuścił ojca do środka. Rozwścieczony bóg odrąbał nieposłusznemu młodzieńcowi głowę. Gdy Siwa zorientował się, że ukarał w straszliwy sposób własnego syna postanowił, że musi naprawić szkodę. Obok przechodził słoń. Siwa szybko zabrał głowę słoniowi i dał ją swojemu synowi. Od tego czasu indyjski patron wyznawców Siwy ma wizerunek mężczyzny z głową słonia. Ganesha jest symbolem wiedzy i siły. Jest bogiem wszelkiego  początku i końca zarazem.

Jednak dla nas chyba słoń symbolizuje zwłaszcza siłę i moc. Zarówno tą fizyczną ale także tą umysłową. Dla hindusów jest symbolem zwierzęcia podtrzymującego cały świat. Budowa jego tułowia to kula (wszechświata) cztery nogi to podpory. Słonie stanowią filary świata, tzw. kariatydy. Silne nogi słonia to filary na których wspiera się cały kosmos. Dzięki czterem filarom sklepienie niebieskie nie spadnie nam na głowę bo ma stabilną i niezmienną podporę. Słoń symbolizuje również władzę królewską, jest wierzchowcem bogów, królów i książąt i duchownych. W hinduizmie zwłaszcza bogini Indira przedstawiana jest jadąc właśnie na słoniu. Nie mówiąc już o tysiącach słoni bojowych, dzięki którym nie raz zmieniała się historia bitew i całego świata.

Wierzymy, że słonie posiadają jakąś szczególną moc. Często ludzie w różnych kulturach odwołują się do tej mocy. Również u nas w Polsce słoń z podniesioną trąbą do góry ma przynieść nam szczęście. W hinduizmie gdy ktoś rozpoczyna ważne przedsięwzięcie zawsze prosi Ganesh’a o pomoc. Siła boga – słonia jest tak duża, że potrafi on usunąć wszelkie przeszkody. Nie tylko w tradycji hinduskiej słoń zapisał się jako symbol szczęścia, radości, wszelkiej pomyślności i powodzenia w życiu. Wizerunek tego zwierzęcia u dzieci na całym świecie wywołuje uśmiech na twarzy.

Powstanie świątyni Sri Srinivasa Perumal datuje się na koniec 1800 roku. Kilkoro wpływowych członków indyjskiej społeczności (związanych z Kompanią Wschodnioindyjską) zamieszkujących Singapur postanowiło wybudować świątynię poświęconą bóstwu Wisznu. W hinduskiej trójcy bogów Wisznu utrzymuje równowagę pomiędzy Brahmą – stworzycielem, a Siwą – siłą niszczącą. Gdy na świecie zamierają praktyki religijne, Wisznu przybiera ludzką postać, aby odnowić zasady religii.

Tych kilkoro ludzi za własne pieniądze kupiło kawałek ziemi, wówczas lasu i w roku 1851 rozpoczęła się budowa świątyni. Ukończoną ja w 1885 roku i wówczas nazywała się ona Narasinga Perumal Kovil. W ciągu kilkunastu następnych lat kolejni wierni kupowali okoliczne działki i przekazywali je w darze świątyni, która się rozrastała.  Oryginalna bryła świątyni była niezmieniana aż do roku 1950. W 1952 roku rozpoczęto proces zmian. Jednak dopiero na początku 1960 roku dzięki finansowemu wsparciu znanego indyjskiego społecznika pana Govindasamy Pillay świątynia otrzymała drugie życie. To wówczas powstały między innymi pięknie dekorowane sale na piętrze. Ponownego otwarcia świątyni dokonano 19 czerwca 1965 roku przy udziale pierwszego prezydenta Singapuru Enche Yusoff Bin Ishak’a.

To co oglądamy dzisiaj, czyli wysoką wierzę wejściową i zadaszone przejście zostało ukończone w 1966 roku zmieniono wówczas nazwę tej świątyni na Sri Srinivasa Perumal. Pan Pillay sfinansował również wszystkie ozdoby, które umieszczone są na wierzy. Całkowicie budowa, dzisiaj pięknej wierzy skończyła się dopiero w 1979 roku. Świątynia ta jest również na liście narodowych zabytków Singapuru. Poważną renowację przeprowadzano w tym miejscu jeszcze kilkukrotnie. W latach 1987, 1992 oraz ostatnio w 2005 roku. Wszystkie te zmiany jak np. kolumnowa sala gdzie odbywają się różne ceremonię sprawia, że Sri Srinivasa Perumal jest ucieleśnieniem nowoczesnej ale zatopionej w tradycji hinduistycznej świątyni we współczesnym mieście.

O ważności tej świątyni dla hindusów mieszkających w Singapurze może świadczyć też fakt, że właśnie z pod niej co roku (mniej więcej w lutym) rusza niezwykła procesja podczas najważniejszego hinduskiego świata – Thaipusam.  Święto jest przynajmniej dla nas, którzy jesteśmy spoza tego kręgu kulturowego niezwykłe i przerażające  jednocześnie. Odbywa się podczas pełni księżyca w styczniu lub w lutym (w zależności jak wypada miesiąc thai w tamilskim kalendarzu). Jest to święto symbolizujące początek i koniec zarazem. Jednak dla nas szokujące jest przede wszystkim to jak bardzo wyznawcy hinduizmu (choć nie wszyscy obchodzą to święto) są w stanie poświęcić się w imię własnych bogów. Mężczyźni aby okazać swoją wdzięczność i oddanie niosą w procesji wielkie, metalowe konstrukcje, dekorowane kwiatami i owocami. Jednak to wszystko jest zaczepione czasami olbrzymią ilością ostrych haków wprost do ciała pokutników. Ostre szpikulce i haki przebijają skórę ale dzięki popiołowi, którym wysmarowane są ich ciała i transowi w jaki wchodzą nie ma krwi. Która płynęła by z tak poranionego ciała.  Kobiety zaś niosą dzbany mleka w tym niezwykłym pochodzie często śpiewając i tańcząc. Święto jest radosne i uczestniczą w nich całe rodziny ale dla nas nawet patrzeć na to wszystko czasami jest zbyt trudno. Mam nadzieję, że uda mi się być naocznym świadkiem tego święta w Indiach albo w Malezji i że dam radę oglądać to co dla innych ludzi na świecie jest tak ważne i mistyczne. Na razie stawiam swojego parcelowanego słonika na parapecie okiennym, bo ponoć właśnie ustawiony w takim miejscu ma większą siłę czynić dobro :).

5 komentarzy do “Słoń, wcale nie Trąbalski”

  1. Ja kocham slonie najbardziej na swiecie,bardzo madre i wrazliwe zwierzeta.Niestety mimo,ze w kulturze i wierzeniach hinduskich slonie zajmuja zaszczytna pozycje,nie przedklada sie to jednak na zycie codzienne gdzie slonie nie sa dobrze traktowane..:(

  2. Masz zapewne na myśli te wszystkie słonie pracujące w Azji. Rzeczywiście gdy odniesiemy to do naszego poczucia traktowania zwierząt to często nie wygląda to dobrze. Słoń ciągle w Azji jest zwierzęciem wykorzystywanym do ciężkiej pracy. Mimo wszytko w większość bardzo się je szanuje i dba, bo też jest to zwierzę, które kosztuje bardzo dużo. Na mnie najgorsze wrażenie jednak robią sposoby tresury tych słoni, które pracują w przemyśle turystycznym. Ku naszej, turystów uciesze 🙁 Szkoda, że święte miejsce tych zwierząt w religii i kulturze azjatyckiej nie zawsze i nie dla każdego jest najważniejsze. Niestety także i my w Europie mamy wiele na sumieniu. Choćby cyrki, które nie są miejscem dla tych zwierząt. Na szczęście coraz rzadziej można je tam spotkać.

    A pro po słoni, cyrków i szacunku nie tylko do zwierząt 🙂 Czy oglądałaś film pt. „Woda dla słonia”? Jeżeli nie to polecam nie tylko ze względu na słonicę Rosie!

    pozdrawiam Moniko serdecznie 🙂

  3. alez oczywiscie ,ze ogladalam :)Slonica,ktora rozumie po polsku:)

  4. Film obejrzę chętnie – kocham słonie całym sercem. Cieszę się, że jesteście jeszcze Wy i myslicie podobnie 🙂
    Pozdrawiam!

  5. Eulalia obejrzyj koniecznie! 🙂

Skomentuj