Transport z lotniska do centrum miasta w Singapurze rozwiązany jest idealnie. Do dyspozycji mamy limuzyny, taksówki, autobusy, metro i specjalne busy, które zawiozą pod drzwi naszego hotelu w centrum. Ja oczywiście decyduję się na metro, jako najtańszą możliwość dotarcia do hotelu. Aby dotrzeć na stację nawet nie muszę opuszczać lotniska. Wszystko jest idealnie oznaczone. Trudno zabłądzić. Ruchome schody, szklane podłogi prowadzą wprost na stację metra (tutaj MTR). Wszystko jest  samoobsługowe. Jednorazowe bilety kupuje się tylko w automatach. Można zaopatrzyć się również w elektroniczną kartę (EZ – Link), którą doładowuje się w miarę potrzeb. Choć opłaty za przejazd są wówczas niższe ale ta opcja opłaca się gdy zostajemy w Singapurze nieco dłużej. Na jednorazowe bilety niestety trzeba mieć drobne pieniądze, choć automat wydaje resztę to nie przyjmuje papierowych banknotów. Na szczęśnie można rozmienić pieniądze w informacji. Na dotykowym ekranie automatu wybieram miejsce dokąd chcę jechać, wyświetla się cena, wrzucam monety i już. Prosto, łatwo i przyjemnie. Jednak to prawda, że Singapur jest taki przyjazny ludziom i wszytko działa idealnie no i już w technologii ekranów dotykowych a wiadomo jak faeci to wzrokowcy, więc tym razem nie mam problemu z połapaniem się co i jak :).

Z lotniska do centrum jedzie zielona linia metra. Trzeba niestety się przesiąść na drugim przystanku od lotniska, również w zieloną linię i dopiero jechać dalej. Stacja przesiadkowa to Tanah Merah. Wysiada się z metra i na tym samy peronie z drugiej strony wsiada do kolejnego metra. Cena przejazdu lotnisko – miasto to ok 4,75 zł plus 2,5 zł kaucji za bilet (kaucja jest zwrotna gdy w maszynie oddamy bilet). Cena przejazdu, dość długiej trasy lotnisko – centrum (około 40 minut) jest bardzo dobra. Zawsze gdy kupujemy jednorazowy bilet do metra trzeba zapłacić dodatkowo 1$ (ok 2,5zł) kaucji zwrotnej za sam bilet. Metro jest tanie i świetnie zorganizowane!

 

Czyściutkie, punktualne, pachnące i bardzo (!) klimatyzowane. Różnica temperatury pomiędzy tym co jest na zewnątrz a tym co jest w wagoniku to około 20 stopni Celsjusza. Katar raczej pewny! Metro jest świetnie zsynchronizowanie i po minucie jadę dalej. Tylko niestety okazuje się, że wyświetlacz w wagoniku, na którym zapalającymi się lampkami sygnalizowana jest następna stacja i kierunek jazdy pokazuje, że jadę w odwrotnym kierunku! Kurcze już się pogubiłem a tak zachwalałem, że łatwo i przyjemnie! Wysiadam na najbliższej stacji i idę studiować rozkład jazdy. Wysiada jeszcze kilka innych osób z walizkami. Okazuje się, że według rozkładu metra jechaliśmy dobrze! Więc o co chodzi, jak mam jechać? Proszę o pomoc kogoś, kto wygląda na miejscowego. W odpowiedzi słyszę, że jechaliśmy dobrze najwyraźniej popsuła się sygnalizacja wewnątrz wagonika. No proszę! W tym idealnym świecie jednak coś się psuje! Wsiadam zatem w kolejne metro i tym razem wyświetlacz pokazuje dobry kierunek.

W czasie jazdy niemal odruchowo sięgam po butelkę z colą, bo chce mi się pić i w tym momencie przypomina mi się, że picie i jedzenie w metrze jest surowo zakazane – kara to jakieś 1250 zł!!! No tak. Jak utrzymać publiczne środki komunikacji w czystości? Zabronić picia, jedzenia i jeszcze przypominać o tym tabliczkami gdzie wypisano dużą czerwoną czcionką jak olbrzymie kary płaci się za złamanie przepisów. Gdyby to do kogoś nie dotarło, to co jakiś czas w głośnikach pani miłym głosem informuje, że jeżeli zauważyłeś kogoś niewłaściwie się zachowującego, to zgłoś to obsłudze na stacji. Nie ma to jak społeczna kontrola. U nas nazwalibyśmy to donosicielstwem ale gdzie nam do Singapuru :). Nie wolno również przewozić w metrze płaskich telewizorów :). Po to są taksówki. Zresztą również tanie, czyste i łatwo dostępne. No a gdyby ktoś zapragnął ów telewizor przewieźć własnym samochodem też może – ale…! W Singapurze chyba zawsze jest jakieś ale. Tutaj nic nie jest takie na jakie wygląda.

Władze tego państwa obmyśliły, że najważniejsze jest czyste środowisko. To jest dobre dla obywatela i opłaca się państwu. Trudno się z tym nie zgodzić. Co truje środowisko najbardziej? Samochody! Zatem wprowadzono bardzo wysokie cła i podatki. Znalazłem w pewnym internetowym serwisie takie oto zestawienie ceny jednego z modeli Nissana 370Z Coupe w kilku państwach na świecie (taki sam model z takim samym wyposażeniem). Wszystkie ceny w euro:

  • USA – 25 167 tys.
  • Anglia – 36 219 tys.
  • Niemcy – 38 750 tys.
  • Polska – 40 879 tys.
  • Rumunia – 45 525 tys.
  • Australia – 55 872 tys.
  • Grecja – 67 180 tys.
  • Singapur – 146 458 tys.

Jak widać na tym zestawieniu za jednego nowego Nissana kupionego w Singapurze można kupić aż 6 takich samych, nowych samochodów w Stanach Zjednoczonych! Jednak w Singapurze zarabia się dobrze, więc pewnie wielu stać na kupno nawet drogiego samochodu. Jednak na lekko ponad 5 milionów mieszkańców tego państwa jest tylko około 300 tysięcy samochodów. Co więcej, zanim kupi się samochód, trzeba wyrobić jeszcze specjalne pozwolenie na jego posiadanie. Najtańsze kosztuje 45 tysięcy $ singapurskich i ważne jest tylko na około 3 lata. Opłaty za wjazd do centrum (pobierane automatycznie) oraz opłaty parkingowe przy tych wydatkach już raczej nie mają znaczenia :). Po Singapurskich barach krąży dowcip: „Wiesz, ile jest w Singapurze Ferrari? 250. Dlaczego? Bo tak postanowił rząd”.

Jednak dla tych wszystkich, których nie stać na własny samochód jest do dyspozycji tani i świetnie zorganizowany transport publiczny. Rozbudowana sieć autobusów i metra pozwala na spokojne życie bez samochodów. Choć trzeba przyznać, że w godzinach szczytu w metrze bywa tłoczno. Jednak te miliony ludzi, plus turyści muszą się przemieszczać. Ciekawostką jest również to, że wiele stacji metra znajduje się wewnątrz centrów handlowych. Wszystko jest tak zorganizowane aby jak najmniej wychodzić na zewnątrz. Gdy jest gorąco (a zawsze jest) i gdy pada deszcz (a pada często) takie rozwiązanie jest wygodne. Na ulicach nie ma tłumów ludzi bo po co wychodzić na zewnątrz jak można żyć pod ziemią w klimatyzowanych wnętrzach? Takie rozwiązanie powoduje, że w wielu miejscach nawet gdy tego nie chcemy musimy przejść przez galerie handlowe. Przejść obok wielu sklepów, które swoimi wystawami zachęcają do zostawienia w nich kilku dolarów. Przemyślana strategia, niby dla wygody ale…. Singapur to również a może przede wszystkim miasto gdzie życie toczy się w centrach handlowych, które tutaj mają status świątyń XXI wieku. Jednak o tym zjawisku innym razem.

2 komentarze do “Metro prawie idealne”

  1. Powiedz mi jak to się stało, że myślałeś, że jedziesz w drugą stronę? Wsiadłeś przecież na lotnisku a to stacja końcowa ( lub początkowa). A tak na serio to ja nawet lubię to turystyczne zagubienie i wpadki w pierwszych dniach w obcym miejscu.

  2. Ha, no właśnie generalnie nie da się pomylić 🙂 Ale…. właśnie to pierwsze zagubienie, „stres” nowego miejsca powoduje, że ja często przestaję myśleć rozsądnie i szybko. Tutaj doszło jeszcze to, że lampki sygnalizujące następną stację były popsute i zapalały się tak jakbyśmy źle jechali. Wystarczyło tylko pomyśleć, że przecież z tej stacji nie można pojechać w innym kierunku niż do centrum miasta 🙂 Nowe miejsce zawsze powoduje, że troszkę „głupieję” ale dzięki temu zawsze jest sporo śmiechu i zabawy no i jest o czym opowiadać. Pogubić się w singapurskim metrze – jednym z najlepiej oznaczonych i przyjaznych na świecie 🙂

Skomentuj