Dawno temu niezapomniana Anna Jantar wyśpiewała wielki przebój swoich czasów. Minęły lata, ba dziesiątki lat od chwili gdy „Wielka dama tańczy sama” była na listach przebojów. Jednak ta piosenka jakoś „zaplątała” się w moim odtwarzaczu. Jakoś dziwnym trafem akurat gdy dotarłem kolejny raz na Grand Anse właśnie ten utwór  brzmiał mi w uszach.

„Wielka dama tańczy sama, z wielką damą igra czas (…). Wielka dama, dumna i sama w sukni z wilgotnej mgły (…). Wielka dama okręciła szal, no i dalej, dalej w tan (…).

Wyjątkowo właśnie te słowa znakomicie pasują do tej plaży. Największa na wyspie i jedna z najpiękniejszych na świecie jaką widziałem. Choć gdy przychodzi się tutaj po raz pierwszy trudno dostrzec piękno tej plaży w takim wymiarze aby się nią aż tak zachwycić. Wychodzi się z lasu niemal na środku tej plaży. Na obu końcach niemal idealnego łuku jasnego piasku są grantowe skały, które jakby zamykają tę plażę w swoim uścisku. Widok jest piękny i zaskakujący jak na La Digue, gdzie większość plaż to małe, kameralne miejsca.

Pomiędzy skałami huczą wielkie fale, zawsze! To jedna z tych plaż, której nie chroni żadna rafa i „tańczy” ona jak szalona. Może nie sama, jak w piosence, bo tuż obok są jeszcze dwie kolejne plaże, które razem nazwałem „Trzy siostry”. Jednak grand Anse robi największe wrażenie w tej części wyspy a może i jest to najbardziej magiczne miejsce na La Digue?

Właśnie ze względu na duże fale i dosyć silny wiatr w tym miejscu w powietrzu unosi się mgiełka pary wodnej. Idealnie pasuje to słów piosenki Anny Jantar „Wielka dama, dumna i sama w sukni z wilgotnej mgły (…). Delikatne niemal nieodczuwalne kropelki słonej wody szybko pokrywają obiektyw aparatu fotograficznego jakby Wielka Dama nie życzyła sobie portretów.

Można tak stać i obserwować ten spektakl natury w nieskończoność. Błękit wody, białe grzywy rozbijających się fal, jasny piasek o konsystencji mąki, słońce, które pali skórę i huk oceanu. „Wielka dama okręciła szal, no i dalej, dalej w tan (…).

Kierujemy się w prawą stronę gdzie na skraju plaży „rozłożyły” się granitowe skały. Byliśmy już tutaj kilka razy, więc mamy już świadomość, że właśnie te skały po prawej stronie Grand Anse są jednymi z najpiękniejszych na wyspie. Trzeba podejść te kilkadziesiąt metrów i wówczas okazuje się, ze skały które z daleka wyglądają jak wiele innych na wyspie w tym miejscu są jednak niezwykłe. Dla mnie najpiękniejsze na całej La Digue.

Tak naprawdę urodę tych formacji skalnych zauważyliśmy dopiero przeglądając zdjęcia, które zrobiliśmy kilka dni temu. Grand Anse to jedno z tych miejsc, które zachwyca od razu ale również lekko niepokoi, wywołuje pewną obawę czy nawet strach przez siłą przyrody i nie pozwala odkryć się w ciągu jednej wizyty. Trzeba dać sobie szanse, przyjść tutaj kilka razy aby ogarnąć wszystkimi swoimi zmysłami to co tutaj stworzyła Matka Natura.

Wracałem w to miejsce kilkukrotnie. Choć aby tutaj dotrzeć z La Passe trzeba pokonać ładnych parę kilometrów na rowerze, pokonać górki i pagórki czyli wysiłek fizyczny spory. Jednak warto się zmęczyć, spocić aby usiąść na tej plaży i tylko popatrzeć na te niesamowite granitowe skały. Było to dla mnie takie miejsce gdzie byłem tylko ja i natura no i oczywiście Anna Jantar. Magiczne miejsce.

Skomentuj