Kolejne miejsce, które umyka naszej uwadze pomiędzy tymi wszystkim pięknymi plażami. Tym razem tuż obok Grand Anse lekko ukryte za krzakami i niewidoczne ze ścieżki, która prowadzi na Anse Petite. Małe jeziorko jest mniej więcej w tym miejscu, gdzie  po prawej stronie plaży mijamy trzy palmy rosnące na Grand Anse.

Takie oblicze wyspy trochę zaskakuje. Pomiędzy tymi wszystkimi lazurami plaż da się „odkryć” miejsca zupełnie dzikie, mało turystyczne. Warto czasami rozejrzeć się dookoła albo zejść z utartych szlaków. Dlatego planując pobyt w tym miejscu niezbędne jest kilka dni. Dla mnie dwa tygodnie niby na tak małej wyspie, gdzie poza plażami „nic niema” okazało się czasem niewystarczającym. Tym bardziej rozumiem „rozpacz” tych wszystkich,  którzy zaplanowali swój pobyt jedynie na dwa czy trzy dni. Nie można w tak krótkim czasie nasycić się tym wszystkim co oferuje ten skrawek lądu. Wyspa ma nie jedno oblicze.

Skomentuj