Takich opuszczonych domów na La Digue, jak ten przy plaży Anse Caiman można odnaleźć znacznie więcej, ba nawet opuszczonych całych osad. Jedna z nich znajduje się przy plaży Anse Cocos. Mniej więcej w odległości około 100 metrów od brzegu morskiego, pośród palm widać kilka domów a właściwie to co z nich zostało. Dzisiaj stają już tylko najniższe piętra i schody prowadzące donikąd.

Ktoś kiedyś postanowił zamieszkać tuż przy tej pięknej plaży. Może nawet była tutaj mała osada, bo domów jest kilka. Mimo tego, że opuszczone i powoli pochłania je roślinność, która w tym klimacie rośnie jak szalona, to jeszcze widać, że domy były solidne. Zbudowane z kamienia, wysoko nad ziemią, wchodziło się do nich po wielu schodach. Pewnie ocean w czasie przypływu podchodził pod same drzwi, dlatego mieszkańcy wybudowali domy na podwyższeniach.

Solidne schronienie musiało osłonić mieszkańców przed często, mocno wiejącymi tutaj wiatrami. Kto jednak w takim miejscu zdecydował się osiedlić? Nie prowadzą tutaj żadne drogi, podobnie jak na Anse Caiman aby się tutaj dostać trzeba pokonać las i dosyć strome stoki pobliskich wzniesień. Nie można tutaj nawet dopłynąć łodzią, bo zazwyczaj ta część oceanu, po tej stronie wyspy jest zawsze wzburzona. Jak zatem chciano tutaj mieszkać?

Wysokie fale i silne prądy oceaniczne uniemożliwiają dopłynięcie tutaj małą łódką a przecież dużych statków na wyspie nie ma. Mimo wszystko ludzie znaleźli sposób aby przywieźć tutaj wszystko co potrzebne było do budowy osiedla a potem jakoś tutaj żyli. Bez prądu, bez słodkiej wody, bez dostępu do tego wszystkiego co nam wydaje się niezbędne. Jak żyć w takim miejscu gdzie tylko ryb jest pod dostatkiem i poza tym nie ma niczego?

A może nigdy, nikt nie zdążył tutaj zamieszkać? Może marzenia okazały się nie do spełnienia? Może jedynie zdołano wybudować tylko parter tych domów i okazało się, że nie można jednak osiedlić się w tym miejscu? Tego niestety nie wiem. Szczerze mówiąc, tak jak w przypadku opuszczonego domu przy Anse Caiman niespecjalnie zależało mi na wyjaśnieniu tej zagadki. Dzięki takim miejscom jak to, przy Anse Cocos wyspa nabiera dodatkowej tajemnicy, dodatkowego czaru. Stawia pytania.

Wieczorem siedząc na tarasie i sącząc kolejnego drinka, myślałem o tych wszystkich miejscach, które kogoś uwiodły swoim pięknem ale przyroda nie pozwoliła na realizację tych marzeń. Jaką czasami trzeba włożyć ogromną pracę w realizację własnych marzeń a mimo to natura okazuje się silniejsza! Pokonuje nas Matka Natura, która tworzy tak piękne miejsca ale nie pozwala nam ich zawłaszczyć dla siebie. Może to i dobrze, że są jeszcze miejsca, których człowiek nie jest w stanie sobie podporządkować? Nie jest w stanie zmienić. La Digue okazało się wyspą gdzie rzeczywiście ludzie zginają krajobraz w bardzo małym stopniu. Pewnie dlatego jest tutaj tak pięknie!

Skomentuj