Wiele jest miejsc na świecie na widok których zapiera nam dech w piersiach. Mam też ogromne szczęście, że wiele już takich miejsc widziałem. Jednak to co ujrzałem za skałami na zachodnim krańcu plaży Anse Cocos było chyba najpiękniejszym widokiem jaki widziałem do tej pory. Tym bardziej, że przed wyjazdem na Seszele oglądałem setki zdjęć z tego archipelagu, z tutejszych plaż, czytałem blogi i relacje osób, które tam były i jakoś to miejsce mi umknęło.

Byłem zaskoczony. To co stworzyła w tym miejscu Matka Natura było olśniewające. Wiem, że znowu popadnę w być może przesadną egzaltację opisując ten zakątek ale niestety nie umiem inaczej. Pomimo tego, że nasz język ojczysty jest bogaty czasami brakuje mi słów aby opisać coś tak fantastycznego w sposób prosty i skromny. Opisać tak aby przekazać piękno natury. Nie umiem, nie potrafię, to trzeba zobaczyć na własne oczy.

Ale cóż, skoro blog jest mój to poszaleję :). Natura w tym miejscu plaży stworzyła na pierwszy rzut oka ukryty skarb. Jakby chciała nagrodzić tylko tych najwytrwalszych, którzy tutaj dotrą. Stworzyła coś co, gdy tylko ujrzymy wydaje się nierealne i nieprawdziwe. Znamy takie miejsca z pocztówek, folderów biur turystycznych czy ekskluzywnych reklam. Wiemy, że często te obrazki są „podkręcane”, upiększane i nie do końca prawdziwe – sztucznie wykreowane. Tymczasem tutaj przed oczami mamy prawdziwe dzieło natury, gdzie człowiek nie przesunął nawet jednego kamienia. Miejsce o jakim chyba wszyscy myślimy gdy wypowiadamy słowo raj!

Pomiędzy olbrzymimi granitami naturalny basen lśnił krystalicznie czystą szmaragdową wodą. Od strony oceanu gładkie granity broniły spokoju tego miejsca przed szalejącymi falami. Kilka metrów niemal białego piasku stworzyło plażę idealną. Zatoczka osłonięta z prawej i lewej strony granitami tworzy w tym miejscu naturalny, przepiękny odcinek idealnie spokojnego miejsca do odpoczynku. Dookoła fale rozbijały się o skały, olbrzymie białe pióropusze waliły w granity chroniące tą zatoczkę tak jakby chciały to wszystko zniszczyć. Jakby zły duch oceanu nie mógł się pogodzić z łagodnością i pięknem tego skrawka plaży.

Tutaj ocean spokojny niczym jezioro zapraszał do kąpieli. Nareszcie znaleźliśmy miejsce gdzie można pływać do woli. Żadnych prądów podwodnych, żadnych fal. Tylko jakoś nie bardzo mogłem wejść do wody bo ciągle gapiłem się na wszystko dookoła. Młoda włoska para szybko umknęła w inny rejon plaży nawet nie kryjąc się z tym, że woleli byś tutaj sami i nie cieszy ich odkrycie przez nas tego miejsca. Pożegnali się krótkim „ciao” i wzrokiem, który był pełen wyrzutu. Cóż każdy w tym miejscu chce być sam, bez masy innych turystów, Teraz nasza kolej! Mamy ten skrawek raju dla siebie. Chociaż na godzinę, chociaż na chwilę.

Cieszymy się jak dzieci. Skaczemy, chlapiemy wodą, biegamy jak opętani i sami nie wiemy czy robić zdjęcia, kąpać się, oglądać koleje fenomenalne skały czy może po prostu usiąść w ciszy i podziwiać? Czuję się trochę jakbym trafił do mega  fabryki czekoladek (a musicie wiedzieć, że od czekolady jestem uzależniony). Chcę skosztować każdej czekoladki ale wiem, że przecież nie zjem wszystkiego. Ładuję więc w kieszenie, do torby na później, byle zabrać jak najwięcej!!!

Tutaj jest podobnie. Chcę mi się pływać w tej cudownie ciepłej wodzie, chce mi się leżeć na mięciutkim piasku, chce mi się wspinać na fantazyjne granity, chce mi się oglądać każdą palmę, która rośnie tuż przy brzegu, ba rośnie nawet na szczycie olbrzymich skał. Pstrykam setki zdjęć jakby to wszystko miało zniknąć, żeby zabrać ze sobą na wynos tego raju jak najwięcej. Chyba z godzinę zajęło mi zanim się uspokoiłem i potrafiłem powiedzieć coś więcej niż tylko – o Boże jak tu piękne! Moje wakacje właśnie się skończyły. Teraz będzie już tylko pobyt w raju! Znalazłem to po co przyjechałem na La Digue. Mam swój kawałek plaży ze snu, plaży idealnej!

 

2 komentarzy do “Raj odnaleziony!!!”

  1. Krystyna :

    Magiczna plaża, bajkowo piękna….
    Nie dziwię się, że skradła Wam serca!!!

    Pozdrawiam:)

  2. Krysiu skradła serca i dusze 🙂 Już kombinujemy żeby tam wrócić. Tylko dla tej jednej plaży! 🙂

Skomentuj