Gdy plaża dookoła nas zapełniła się ludźmi postanawiamy obejrzeć plantację, zjeść obiad i wrócić tutaj po południu. Idziemy przede wszystkim do zagrody żółwi. Łatwo ją znaleźć na terenie rozległej plantacji gdyż nad zagrodą góruje ogromny granitowy głaz widoczny już z daleka. Ten olbrzym to La Digue Rock. Potężny granitowy głaz wygląda jak naturalna rzeźba. W ciemnym niemal czarnym kolorze góruje nawet nad zielonymi pióropuszami plam kokosowych, które tutaj rosną. W pobliżu La Digue Rock znajduje się także stadnina koni. Jeżeli ktoś lubi może zafundować sobie konną przejażdżkę po plantacji a nawet po plaży!

Zagrodę w której żyje około 30 żółwi olbrzymich wkomponowano w tą olbrzymią skałę. Do tej pory mieliśmy kontakt jedynie w „Wielkim Dżordżem” a tutaj jest tych zwierząt cała masa. Są różnej wielkości ale większość to duże, mające zapewne około 100 lat osobniki. Gdy przejeżdżaliśmy tędy z samego rano był tutaj tłum ludzi teraz nie ma nikogo. Żadnego tłoku. W spokoju możemy obserwować zwierzęta a nawet je karmić specjalnie dla nich przygotowanym tutaj pożywieniem. Z wielką radością obserwujemy jak po woli, dostojnie kroczą w naszą stronę gdy tylko widzą gałązki z zielonymi liśćmi w naszych rękach. Oczywiście te największe bez pardonu odpychają te mniejsze.

Do żółwi mam sentymentalny stosunek. Bardzo lubię te zwierzęta. Gdy miałem kilkanaście lat dostałem od znajomego marynarza, który pływał po różnych morzach i oceanach małego żółwia. Jednak był to żółw z historią :). Żółw został przywieziony (dzisiaj byśmy powiedzieli przemycony) aż z Maroka, które wówczas wydawało mi się bardzo dalekie i bardzo egzotyczne. Ów dzielny marynarz wykupił żółwia na targu gdy zobaczył, że miejscowi chcą go zabić i zrobić z niego zupę. Pamiątką po tym wydarzeniu była mała dziurka w żółwim pancerzu. Byłem dumny, że żółw został uratowany od śmierci i teraz ja będę mógł się nim opiekować.

Żółw dostał na imię Tuptuś a jego terrarium zajmowało centralne i najważniejsze miejsce w moim pokoju. Nawet przywiozłem mu piasek z naszej nadbałtyckiej plaży, żeby miał jak w domu. Żółw niemiłosiernie skrobał po ściankach terrarium zwłaszcza w nocy i niszczył wszystkie kwiatki, które mu sadziłem w terrarium aby miał zielono i ładnie. Mieszkał u mnie jakiś czas aż pewnego razu gdy rano się obudziłem nie było skrobania – żółw zdechł. Było mi strasznie przykro bo wiedziałem, że żółwie żyją bardzo długo i na to liczyłem a mój jakoś nie chciał.

 W tamtych czasach wielkim autorytetem w sprawach zwierząt byli Państwo Gucwińscy. Ich programy telewizyjne nadawane z wrocławskiego zoo pt. „Z kamerą wśród zwierząt” był dla mnie ważniejsze niż zabawa z kolegami na podwórku. Oglądałem te programy co tydzień z zapartym tchem. Napisałem do Nich list. Pewnie w rozpaczliwym tonie ale przede wszystkim z pytaniem: dlaczego mój Tuptuś umarł? Po jakimś czasie ku mojemu zaskoczeniu listonosz przyniósł kopertę zaadresowaną do mnie a nadaną we Wrocławiu. Chyba nie liczyłem, ze takie „gwiazdy” mi odpiszą, więc mojej radości nie było końca. Państwo Gucwińscy odpisali!!! Nie pamiętam już co było napisane w liście ale przez pewien czas chodziłem bardzo dumny z faktu posiadania własnego, prywatnego listu od tych Państwa z telewizji :)! W ten sposób mój smutek po Tutptusiu zamienił się w dumę, że jednak jestem ważny skoro pan i pani z telewizji do mnie napisali!

Do dzisiaj wspominam tamte wydarzenia z łezką w oku. Tak niewiele trzeba było małemu chłopcu aby pocieszyć go po stracie przyjaciela. Gdy tak stałem i obserwowałem te wielkie seszelskie żółwie, żyjące niczym w magicznej dla mnie zagrodzie, przypomniałem sobie właśnie o swoim Tuptusiu i o Państwie Gucwińskich, o tamtych czasach gdy otrzymanie listu było świętem a Maroko wydawało mi się krajem tak magicznym i odległym, że pewnie nigdy nie będę mógł tam pojechać. Wszystko się zmieniło i dzisiaj patrzę na ogromne żółwie na dalekich Seszelach. Warto marzyć, bo powtarzając za Kingą Choszcz: „Każde marzenie dane jest nam z mocą potrzebną do jego spełnienia”.

Jeden komentarz do “Magiczna zagroda”

  1. niesamowicie wzruszajaca opowiesc o Tuptusiu…:)Alez sie zaczytalam,a to juz srodek nocy.

Skomentuj