Ociągając się jak tylko mogłem ruszamy jednak dalej. W końcu niby wracamy do naszej kwatery. Choć już wiem, że ta 4 kilometrowa droga jest chyba „najdłuższa” na wyspie, bo co kilka metrów człowiek się zatrzymuje i podziwia a to skały, a to kolejna plaże, a to piękny dom.

Właśnie mijany taki piękny dom powoduje, że zatrzymujemy się po raz kolejny. Piękna willa położona jest dosyć wysoko nad brzegiem oceanu. Otacza ją przepiękny ogród pełen palm i pięknie pachnących kwiatów. Dom jest cudownie wkomponowany w zbocze góry, otaczającą go roślinność i granitowe skały leżące w ogródku. Gdy tak podziwiam i zazdroszczę mieszkańcom mieszkania w tak uroczym miejscu na drogę wychodzi chłopak, który niesie świeżo złowione ryby.

Skoro wychodzi gdzieś z dołu drogi znaczy to, że w tym miejscu jest zejście na brzeg. Rzeczywiście okazuje się, że tuż za murkiem znajdują się strome schody prowadzące na kolejną plażę! Znowu rowery ida na pobocze a my schodzimy odkryć kolejne tajemnicze miejsce. Wychodzimy na piaszczystą plażę. Kolejne miejsce gdzie można uciec od ludzi. Jednak nie mamy już czasu aby tutaj zostać dłużej. Chwilę spacerujemy i podziwiamy ten następny cud natury. Dostrzegamy, że w tym miejscu jest bardzo płytko rafa i zapewne to przyciąga tutaj ryby. Więc gdyby ktoś chciał powędkować to miejsce wydaje się idealne. Mieszkańcy tego domu nie dość, że mają piękny ogród, fantastyczny widok z okien prosto na ocean to jeszcze prywatna plażę! Jak tu nie zakochać się w tej wyspie?!

Skomentuj