Czas nawet na La Digue mija nam szybko. Mimo błogiego nicnierobienia ilość wrażeń i emocji w ciągu tego pierwszego dnia, to piękno natury dookoła sprawiają, że czuję się zmęczony. Pewnie jeszcze sama długa podróż daje się w znaki. Poza tym od lat nie jeździłem na rowerze a tutaj od rana ciężko pedałuję :). Zrobiło się popołudnie i postanawiamy wracać do naszego domu coś zjeść i napić się Takamaki. Zwijamy ręczniki z plaży i wsiadamy na rowery.

Jednak po tej części wyspy nie da się  tak po prostu jechać bez zatrzymywania. Mimo tego, że przecież pokonaliśmy już tą drogę to wracając okazuje się, że znowu dostrzegamy miejsca niemal magiczne, które umknęły naszej uwadze rano. Nie da się tutaj wsiąść na rower i jechać. Zza każdego zakrętu wyłania się kolejny fantastyczny widok. Kolejne niesamowite formacje granitów przyciągają uwagę a nasza wyobraźnia jest już niemal przeładowana od odczytywania tych przeróżnych kształtów.

Mijamy plażę Anse Grosse Roche, która wydaje mi się mało interesująca a może po prostu zrobiłem się już za bardzo wybredny :). Nigdy nie dotarłem na tą plażę, co świadczy tylko o tym, że na pokonanie tej trasy w sposób taki aby nacieszyć się każdym dostępnym tutaj pięknym zakątkiem nawet cały dzień to stanowczo za mało. Zaraz za Anse Grosse Roche dostrzegam pomiędzy zaroślami kolejne przedziwne i zachwycające skały. Jeszcze kilka metrów i znowu rzucamy rowery na pobocze, bo pomiędzy skałami wypatrzyliśmy kolejną malusieńką plażę, której z drogi niemal nie widać. Kolejny skarb La Digue!

Schodzimy po skałach na brzeg oceanu. Na plażę nie prowadzi żadna ścieżka, plaża nie ma też nazwy. Na szczęście skały są łatwe do pokonania i nasze stopy znowu dotykają miękkiego piasku. Miejsce jest urocze. Piękne skały o fantazyjnych kształtach, które przez miliony lat wystawione na działanie wiatru i fal dzisiaj zachwycają fantazyjnymi kształtami. Spokojny ocean pozwala na pływanie no i ten piasek! Żadnych kamieni, pokruszonych muszelek czy odłamków rafy. Plaża idealna – mała, ukryta i otoczona fantastycznymi skałami.

Nie ma mowy aby jechać dalej! Rozbijamy tutaj kolejny „obóz” bo nie potrafię zrobić tylko zdjęcia i jechać dalej. To jest kolejne fantastyczne miejsce gdy na okolicznych plażach będą ludzie. Tutaj raczej nikt do Was się nie przyłączy, bo po prostu nie ma miejsca na więcej niż dwie osoby :). Kolejne miejsce tuż przy głównej drodze, a jednak ukryte. Warto pokusić się aby je odnaleźć! Kolejny „prywatny” kawałek raju!

Skomentuj