Próbowaliście kiedyś odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie jest wakacyjny raj na Ziemi? Pytanie na tyle głupie co i trudne. Każdy z nas inaczej spostrzega to co dla niego może stanowić wakacyjne naj, naj, naj. Każdy ma inny sposób spędzania wakacji inne zainteresowania i inny sposób wypoczynku. Tym razem ja postanowiłem poszukać miejsca które mógłbym określić jako to najbardziej rajskie na naszej planecie. Oczywiście nie byłoby z tym większych problemów, gdybym dysponował nieograniczonym budżetem ale jak to zwykle bywa nie sztuką jest wydać majątek i polecieć w egzotyczne miejsce, to potrafi każdy. Problem stanowiło to, że powinno być tanio.

Tutaj małe sprostowanie. Tanio w tym przypadku nie oznacza wakacji za 1000 zł. ale bardziej oznacza wydać mniej niż kosztuje to w biurze podróży. Założenie główne –  nie może być drożej niż 50% ceny z biura podróży. Należało tylko poszukać kierunku, który oferuje wspaniały klimat, ciepłe morze i fantastyczne plaże. Dlaczego tylko tyle? Po poprzedniej wyprawie do Etiopii, gdzie bardzo aktywnie zwiedzaliśmy i za krótkim odpoczynku na Zanzibarze nie miałem ochoty na ponowne aktywne wakacje i przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Już tak mam, że od czasu do czasu potrzebuję wyjazdu gdzie mogę odpocząć i nic nie robić, poczytać książkę i zwolnić tempo. Właśnie to „nic nierobienie” było jednym z warunków szukania następnej destynacji. Skoro miał być tylko odpoczynek na plaży trzeba było poszukać gdzie są zatem najpiękniejsze plaże na świecie?!

 

Zupełnie przypadkowo przeczytałem na jednym z forów turystycznych wspomnienia dziewczyny z jej pobytu na Seszelach. Bingo! To jest to! W dziesiątce najpiękniejszych plaż na świecie jest kilka właśnie tych, które są na Seszelach. Do tej pory ten archipelag kojarzył mi się raczej z destynacją dla milionerów. Wystarczy sprawdzić ceny wycieczek w biurach czy ceny noclegów w hotelach a od razu odchodzi nam ochota na wydanie kilkunastu tysięcy złotych za dwa tygodnie leżenia na plaży. Okazuje się jednak, że można taniej i to dużo taniej, choć oczywiście sam kierunek nie należy do najtańszych. Jednak nie trzeba być bogatym aby muc zacząć kombinować jak spędzić wakacje w tym raju. Tak więc „polowanie” rozpoczęte, bo przecież podróż zaczyna się przed wyruszeniem w drogę :).

Oczywiście warunkiem powodzenia tego wyjazdu jest kupienie biletu lotniczego za przyzwoite pieniądze. Standardowe bilety na Mahe (główna wyspa archipelagu) kosztują w okolicach 4500 złotych. Niestety na taki wydatek mnie nie stać. Czas na szukanie tańszego biletu też nie najlepszy, bo wyjazd zaplanowałem na okres naszych wakacji, więc jeden z droższych okresów na podróżowanie w ogóle, z tej racji, że większość europejczyków ma również wakacje i linie lotnicze nie są skore na obniżki cen biletów lotniczych. Skoro jednak do wyjazdu miałem jeszcze kilka miesięcy byłem spokojny. Musi się udać! Kilka razy dziennie sprawdzam poprzez kilka wyszukiwarek biletów jak wyglądają ceny. Praca żmudna, monotonna i zabierająca dużo czasu ale cóż, innego wyjścia nie ma. Wiem już, że najniższe ceny przelotów ma Condor, Air France oraz linie arabskie. Skupiam się tylko na tych liniach. Wreszcie pojawia się oferta francuskich linii lotniczych. Cena biletu przez Paryż to 2000 zł. Czy da się zapłacić jeszcze mniej? Czekać czy kupować? Ten dreszczyk emocji lubię najbardziej. Postanawiam jeszcze troszkę poczekać i dalej obserwować jak będą kształtowały się ceny. Po kilku tygodniach już wiem, że taniej się nie da. Żadna linia lotnicza nie pokazuje biletów poniżej tej kwoty. Trzeba podjąć decyzję. Gdy ponownie pojawiają się bilety w tej cenie na mój termin rezerwuję bilety na lot Air France ale jeszcze ich nie kupuję. Mam na to dwa dni. Przed ostatecznym kliknięciem „kupuję” powstrzymuje mnie jeszcze fakt 12 godzinnego oczekiwania w Paryżu na lot już na Seszele. Trochę długo. Oczywiście można przy okazji zwiedzić szybko jeszcze „stolicę świata” ale jakoś nie mam na to ochoty. To była chyba intuicja bo następnego dnia Qatar Air wystawia bilety w bardzo podobnej cenie. Decyzja zapada, kupuję! Lot z Berlina z przesiadką w Doha ale za to raptem godzinka czekania na lotnisku przesiadkowym i już lot na Mahe. Poza tym lubię latać tą linią bo jest jedna z lepszych na świecie. Czuję się w samolotach tej linii bezpiecznie i mają dobre jedzenie J. Zawsze gdy mam kupiony bilet na samolot to wówczas tak naprawdę dociera do mnie, że marzenia przybierają realny kształt, że to się dzieje naprawdę. Jeszcze rok temu Seszele wydawały mi się nieosiągalne a teraz już wiem, że tam będę. Niesamowite uczucie! Warto jednak marzyć!

Skoro mam już bilety to teraz trzeba zastanowić się jak rozplanować te wakacyjne dni? Oczywiście włączył mi się mój „szwędacz” i przez głowę przeleciał pomysł zwiedzania trzech głównych wysp archipelagu. Zorganizowanie pobytu tak aby zostać kilka dni na Mahe, kilka na Praslin i kilka na La Digue. Zobaczyć czym różnią się te wyspy jak wygląda tam życie. Strasznie kusiło mnie tak ułożenie trasy aby zobaczyć jak najwięcej. Jednak po pierwszych przymiarkach doszedłem do wniosku, że skoro ma to być tylko odpoczynek to raczej muszę zdecydować się na jedną wyspę jako bazę. Zawsze trudno mi podjąć decyzję, bo jednocześnie chciałbym jak najwięcej doświadczyć, zobaczyć a z drugiej strony perspektywa błogiego odpoczynku w tak pięknym skrawku świata jest kusząca. Decyzja jednak zapada. Skoro jadę na Seszele dla ich cudownych plaż to decyduję się na pobyt na najmniejszej z łatwo dostępnych wysp archipelagu czyli na La Digue. To właśnie tam są najpiękniejsze plaże, poza tym wyspa jest malutka a ja tak lubię. Dwa tygodnie na rajskiej wysepce i ewentualnie z niej wycieczka na pobliską wyspę Praslin a na koniec 4 dni na głównej wyspie Mahe aby przekonać się między innymi jak wygląda najmniejsza stolica na świecie czyli Victoria i jak żyje się na Seszelach?

Skoro są już bilety i plan pobytu to jeszcze trzeba gdzieś mieszkać. Hotel z góry odpadał. Na La Digue są chyba raptem 4 malutkie hotele w cenach za dobę oszałamiających a po za tym i tak trzeba je rezerwować na kilka miesięcy wcześniej. Na szczęśnie okazuje się, że na Seszelach jest ogromna ilość prywatnych kwater. Od pojedynczych skromnych pokoi do willi z basenami do wynajęcia. Ponieważ najmniejsza z wysp jest jednocześnie najdroższą ze wszystkich pozostaje poszukiwanie jakiegoś pokoju do wynajęcia. Przeszukuję Internet i trafiam na dwie dobre strony umożliwiające wyszukanie zakwaterowania tutaj oraz tutaj. Spisuję adresy mailowe do właścicieli i wysyłam kilkanaście zapytań o pokój. Po kilku dniach z większości z nich dostaję odpowiedź, że niestety nie mają wolnych kwater, niektórzy nie odpowiedzieli do dzisiaj. Na szczęście przyszło też kilka odpowiedzi z informacją, że są wolne miejsca. Okazuje się, że żeby dostać dobry pokój w dobrej cenie również trzeba rezerwować sporo wcześniej. Ale z drugiej strony nawet tuż przed samym wyjazdem znajdziemy coś wolnego.

Spośród tego co mogłem wybrać decyduję się na Petra’s Guest Haus. Skromny domek gdzie są 3 pokoje (każdy z osobną łazienką i klimatyzacją)  do wynajęcia, wspólny salon i w pełni wyposażona kuchnia, gdyby ktoś chciał sam zadbać o swoje wyżywienie. Właściciel oferuje pokój dla 2 osób ze śniadaniem w cenie 70 euro za dobę. Ja jednak decyduję się wykupić jeszcze kolację więc ustalamy cenę 90 euro.  Cóż, nie jest to tanio, ale niestety poniżej ten ceny raczej nie znajdzie się niczego ciekawego na tej wyspie. Jak na Seszele jest to cena do przyjęcia a jak porównamy ją z cenami w hotelach to wygląda to bardzo dobrze :). Trochę lepiej wygląda to na Mahe. Ponieważ jest to największa wyspa i mieszka tutaj większość Seszelczyków konkurencja jest ogromna a i ceny niższe. Można naprawdę przebierać i wybierać. Zarówno w lokalizacji jak i komforcie.

Bardzo spodobał mi się dom położony bezpośrednio na plaży na wschodnim wybrzeżu wyspy. Zawsze lubiłem mieszkać nad samym morzem a teraz mam okazję mieszkać te kilka dni po prostu na plaży. Bez wahania robię rezerwację w Jamelah Apartament gdzie za pokój (bez śniadania) dla 2 osób płacę 85 euro za dobę. W przypadku rezerwacji tego pokoju właściciel prosi o wpłatę zaliczki na swoje konto natomiast na La Digue nie muszę wpłacać żadnej zaliczki. Poszło wszystko szybko i sprawnie. W ciągu tygodnia od momentu wykupienia biletów lotniczych miałem załatwione zakwaterowanie i „ogarnięte” sprawy logistyczne. Poszło łatwiej i szybciej niż się spodziewałem. Okazuje się, ze nie jest to wcale trudne i chyba każdy poradziłby sobie z zorganizowaniem takiego wyjazdu na własna rękę. Pozostało tylko czekać aż nadejdzie dzień wylotu i mieć nadzieję, że wymarzony raj okaże się również w rzeczywistości tak pięknym miejscem na jakie wygląda w turystycznych folderach :)?

17 komentarzy do “Nie taki raj drogi jak go piszą”

  1. Mariusz Aska :

    Czekamy na ciąg dalszy ….

  2. Oj jeszcze poproszę o trochę cierpliwości ale obiecuję wspaniałą „podróż” na pozostałe wyspy seszelskie, na jakich jeszcze na blogu nie byliśmy 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Agnieszka :

    Bardzo dziękuję, strona mi bardzo pomogła w zorganizowaniu wycieczki na Seszele 🙂

  4. Agnieszko, bardzo się cieszę, że informacje okazały się przydatne 🙂 Mam nadzieję, że Twój wyjazd będzie fantastyczny! Zresztą na Seszelach nie może być inaczej. Niestety na blogu jeszcze nie opisałem swojego drugiego pobytu na wyspach (ciągły brak czasu) ale jeżeli masz ochotę to możesz przeczytać o moim pobycie tym razem na wyspie Praslin „Praslin – tam gdzie rośnie Coco de Mer” pod tym linkiem: http://forum.wakacje.pl/read.php?105,1435559

    Miłej lektury i wszystkiego dobrego 🙂 pozdrawiam Adam

  5. Witam, Ja także planuje w przyszłości pojechać na Seszele:) I na pewno Twoje rady mi pomogą, dziekuje.

  6. Szymon Seszele polecam i cieszę się, że mogłem choć trochę pomóc 😉
    pozdrawiam Adam

  7. Pomógł mi ten artykuł zmobilizować się i zabrać za poszukiwania. Właśnie finalizuję załatwianie rezerwacji noclegu i biletów lotniczych na lipiec – te trochę drożej, niż cena Adama (nie będę już ryzykować czekania na lepsze ceny zwłaszcza, że kopia rezerwacji lotu jest często gwarancją rezerwacji noclegów), ale za to z Warszawy. Na podstawie podanych linków znalazłam adresy internetowe pensjonatów i udało mi się znaleźć ładne i nowiutkie miejsce, tuż przy najładniejszej plaży i z kolei w lepszej cenie. Bardzo dziękuję!

  8. Dorota cieszę się bardzo, że mogłem pomóc i życzę świetnej pogody i dużo wrażeń 🙂
    pozdrawiam Adam

  9. Agnieszka :

    no to w niedzielę wylot 🙂 dzięki wielkie Adam za pomoc 🙂

  10. Aga trzymam kciuki za samoloty i pogodę, bo reszta bedzie cudowna 😉 bawcie sie swietnie!!!!

  11. Agnieszka :

    No i niestety już po wszystkim… Dzięki wielkie za wszelakie wskazówki, zatrzymanie się na Praslin było strzałem w dziesiątkę 🙂 Dziękuję Adam bardzo 🙂

  12. Agnieszko mam nadzieję, że wróciłaś szczęśliwa i masz ochotę na więcej! 🙂

  13. Świetny blog. Szkoda że mało spotyka się takich stron w internecie.
    Zapisuję stronę do ulubionych, oby tak dalej! 🙂

  14. W 2015 mam zamiar spedzic tam wakacje .Chcialem zapytac w jakim okresie jest naj lepiej sie tam udac. Dziekuje za wskazowki, pozdrawiam

  15. Witam,
    Świetny opis i zachęcający.
    Czy potrzebna jest wiza i dodatkowe szczepienia?

  16. Hey Adam, Czy moglbys mi doradzic cos w kwesti logistycznej?, moze masz jakies pomocne linki?, bede wdzieczna jezeli podeslesz mi jakies info na maila pozdrawiam nkowalska0@gmail.com

  17. W planowaniu wakacji najlepiej uwzględnić takie kierunki, które wiązałyby się z niezapomnianymi atrakcjami i właśnie taka wycieczka na Seszele to zapewni! Poczytajcie więcej! http://odpoczynek.com.pl/wyspy-ktore-musisz-odwiedzic-poznaj-seszele/

Skomentuj