Docierając na ten skrawek lądu położony w zachodniej części Oceanu Indyjskiego poczułem bliskość Afryki. Co prawda od wschodnich wybrzeży tego kontynentu dzieli nas 1600 kilometrów jednak przynajmniej na La Dique czuje się troszkę atmosferę, którą pamiętam z „Czarnego Lądu”. To pewnie za sprawą historii tego miejsca, choć większy wpływ wywarli na wyspy Europejczycy niż Afrykanie, to jednak potomkowie tych drugich na współczesnej La Digue są widoczni bardziej.

O tym co działo się na wyspach dawno, dawno temu można tylko spekulować. Być może pierwszymi ludźmi, którzy tutaj zawitali na przełomie III i II wieku p.n.e. byli Polinezyjczycy, którzy ostatecznie osiedlili się na Madagaskarze. Być może o istnienie tych wysp wiedzieli arabscy kupcy, którzy pływali w IX wieku po Ocenie Indyjskim. Zachowały się dokumenty z 851 roku, w których autor pisze o Malediwach i położonych za nimi „wysokich wyspach”, zapewne chodziło o Seszele. Są też dowody na to, że długo przed odkryciem wysp, Arabowie handlowali legendarnymi orzechami lodoicji seszelskiej (coco de mer), rosnącej tylko na Seszelach. Żaden kupiec nie ujawniłby miejsca pochodzenia tak poszukiwanych i drogich orzechów kokosowych, dlatego pewnie nie wspomina się w owym czasie o Seszelach.  Jednak historię tego wyspiarskiego państwa zaczęli pisać Europejczycy. W 1502 roku wyprawa Vasco da Gamy do Indii wypatrzyła Seszele ale Portugalczycy nie zainteresowali się nimi szerzej. Jednak na portugalskich mapach z tamtego okresu widnieją wyspy nazwane „Siedem sióstr” czyli dzisiejsze Seszele.

Podczas sztormu 19 stycznia 1609 roku brytyjski statek handlowy „Ascension” pod dowództwem kapitana Alexandra Sharpeigha stracił kontakt z resztą floty i zacumował nieopodal Mahe. Na pokładzie znajdował się niejaki John Jourdain, agent Kompanii Wschodnioindyjskiej, który prowadził negocjacje handlowe w Indiach. To on sporządził entuzjastyczną relację, pierwszy nam znany opis Seszeli: „To znakomite miejsce do uzupełnienia drewna i wody. Są tu orzechy kokosowe, ryby i ptactwo, które nie boi się ludzi, ponieważ wszystko na to wskazuje, że przed nami nie było tu jeszcze nikogo”. Jednak jeszcze przez ponad sto lat wyspy były niezasiedlone przez człowieka. W roku 1710 Francuzi zajęli jako swoją kolonię pobliski Mauritius. Kolonia szybko stała się ważnym przyczółkiem dla Francuzów. Ówczesny administrator Mauritiusa – Bertrand Francois Mahe de Labourdonnais wysyła w roku 1742 pierwszą ekspedycje w dwa lata później drugą, która ma sporządzić mapy wysp na północny – wschód od Madagaskaru. Główna wyspa zostaje wówczas nazwana Mahe od imienia administratora Mauritiusa, który snuł wielkie plany kolonizacji wobec odkrytych nowych wysp. Z tych planów jednak nic nie wyszło i o wyspach znowu zapomniano. Do pomysłu zajęcia Seszeli Francuzi powrócili w roku 1756. Wysłano dwa statki pod dowództwem Corneille’a Nicholasa Morpheya. 1 listopada tego roku kapitan wywiesił francuską flagę na Mahe tym samym Francja oficjalnie zajęła niezamieszkany do tej pory archipelag. Główna wyspę Morphey nazwał Ile de Sechelles. Później, kiedy na powrót stała się Mahe, nazwą tą ochrzczono cały archipelag. Powszechnie uważa się, że nazwa Seszele miała uczcić królewskiego ministra finansów na dworze Ludwika XV, wicehrabiego Jeana Moreau de Sechellesa.

Pierwsi osadnicy przypłynęli na Seszele 26 sierpnia 1770 roku. Osiedlili się na wyspie St Anne na wysokości północno – wschodnich wybrzeży Mahe. Na miejsce przybyło 15 białych osadników, siedmioro niewolników, pięcioro Hindusów i jedna Murzynka. Mieszkali tam zaledwie dwa lata. W 1772 roku część z nich przeniosła się na Mahe a inni wrócili do domu. W tym czasie na Mahe zaczęto uprawiać goździki i gałkę muszkatołową. Były żołnierz Antoine Gillot wybrał Anse Royal na południowo – wschodnim wybrzeżu Mahe i zajął się tworzeniem „Jordin du Roi”, królewskiego ogrodu przypraw, który istniej do dzisiaj. Mniej więcej również od tego czasu na wyspie dostrzeżono potrzebę ochrony pierwotnej fauny i flory Seszeli. W 1788 roku wydano 30 dekretów chroniących drzewa i żółwie żyjące na wyspie. Odtąd nie można było rabunkowo uprawiać ziemi i eksploatować bogactw naturalnych. Kolonia zaczęła się rozwijać. Przybywali kolejni plantatorzy przywożąc ze sobą niewolników pochodzących z Afryki. Wojny napoleońskie to dość burzliwy okres historyczny również dla Seszeli. Jednak wyspami zarządzał bardzo sprawny i przebiegły administrator Jean – Baptist Queau de Quinssy. W 1794 roku u wybrzeży wyspy pojawiły się brytyjskie okręty. Rozpoczęła się walka o Seszele pomiędzy Francją a Anglią. Quincy musiał skapitulować w obliczy przeważających sił angielskich. Jednak był przebiegły. W sumie francuski zarządca kapitulował aż siedmiokrotnie! Tak długo jak Brytyjczycy stali w porcie, wywieszał ich flagę, ale kiedy tylko okręty odpływały, zastępował ją trójkolorową flagą francuską. Strategia ta okazał się skuteczna. Seszele zachowały, bowiem neutralność, zaopatrując zarówno armię francuską jak i brytyjską. Wyspiarze uniknęli konfliktu a kolonia się bogaciła.

Ciekawa jest historia pewnego zaginionego króla Francji. Niejaki Pierre Louis Poiret jako 19 letni chłopiec pod koniec 1804 roku przybył z Francji na wyspę w towarzystwie człowieka, który odnosił się do niego z wielką atencją i ogromnym szacunkiem. Młodzieniec ów otrzymuje ziemię przy Grand Anse oraz niewolników do pomocy i zakłada plantacje. Szanowany przez innych plantatorów trzyma się na uboczu, był typem samotnika. Pewnego dnia nagle ogłosił, że w istocie jest Ludwikiem VII, następcą francuskiego tronu. Twierdził, że po egzekucji rodziców został oddany pod opiekę szewcowi Simonowi Poiret. Potem rojaliści wywieźli go do Paryża w wozie z sianem i wysłali na Seszele. W późniejszych latach wielokrotnie pisywał listy do króla Francji Karola X, którego nazywał swoim wujem. Według oficjalnej wersji Ludwik XVII zmarł na gruźlicę w 1795 gdy miał zaledwie 10 lat. W roku 2000 podano badaniom DNA zachowane serce chłopca, którego uważano za prawowitego potomka królów Francji. Badanie definitywnie rozwiało wszelkie wątpliwości. Serce chłopca jest sercem Ludwika XVII a mężczyzna z Seszeli był jednym z wielu samozwańczych następców Ludwika XVI i jego żony Marii Antoniny.

W początkach XIX wieku kolonia na Mahe liczyła 215 białych osadników, 86 wolnych Murzynów i 1820 niewolników. Brytyjczycy szybko zaczęli zdobywać przewagę nad Francuzami na całym Ocenie Indyjskim. Przejmują Mauritiusa, Reunion oraz Seszele. W 1814 roku na wyspę przybywa pierwszy cywilny przedstawiciel królestwa brytyjskiego i przejmuje władzę. Osadnicy żyjący na Seszelach buntowali się przeciwko zniesieniu niewolnictwa w 1835 roku, które obowiązywało we wszystkich koloniach brytyjskich. Plantacje zaczęły podupadać. Plantatorzy zdali sobie sprawę, że więcej korzyści odniosą z uprawy palmy kokosowej niż z obecnie uprawianego ryży czy bawełny. Brytyjczycy bardzo poważnie potraktowali zniesienie niewolnictwa i regularnie patrolowali wybrzeża Afryki Wschodniej, zatrzymując arabskie łodzie z niewolnikami, które płynęły zazwyczaj z Zanzibaru na Bliski Wschód. Niewolników uwalniano i przewożono na Seszele. W zamian za pracę na plantacjach otrzymywali jedzenie i niską płacę. W ciągu 13 lat od 1841 roku przybyło w ten sposób około 2400 mężczyzn, kobiet i dzieci. Głowna osada na Mahe – która w 1841 roku dla uczczenia małżeństwa królowej Wiktorii z księciem Albertem, nazwana Victoria – zaczęła się rozwijać i rozrastać.  Jednocześnie Seszele w roku 1903 stają się odrębną kolonią brytyjską a nie dodatkiem do Mauritiusa.

Lata pierwszej wojny światowej były dla wysp bardzo trudnym okresem. Zamarł handel morski, spadły zarobki a ceny poszybowały w górę. Wzrost przestępczości sprawił, że więzienia pękały w szwach. Pod koniec I wojny światowej Seszelczycy, których liczba sięgnęła wówczas 24 tysięcy osób, czyli się zapomniani przez brytyjską koronę. Plantatorzy zaczęli domagać się udziału we władaniu wyspą. Wielki kryzys w 1929 roku nie polepszał ich sytuacji.  II woja światowa wpędziła Seszele w jeszcze większe problemy i doprowadziła do zmian politycznych. W 1939 roku powstała pierwsza seszelska partia polityczna, której jedynym celem była ochrona interesów wielkich plantatorów. Po wojnie przyznano prawa wyborcze piśmiennym właścicielom nieruchomości – czyli zaledwie 2 tys. spośród 36 tys. mieszkańców kolonii. Oczywiście niczego to nie zmieniało. Nowy ruch polityczny narodził się dopiero w roku 1964, kiedy powołano do życia socjalistyczną Zjednoczoną Partię Ludową Seszeli. Jej przywódcą został Francuz Albert Rene, a głównym hasłem było uzyskanie autonomii. Jako przeciwwaga dla tej partii powstała w tym samym roku Seszelska Partia Demokratyczna, która opowiadała się za zachowaniem integralności z Wielką Brytanią. Sami mieszkańcy wyspy byli w tej sprawie zatem podzieleni. W 1967 roku przyznano powszechne prawo wyborcze wszystkim pełnoletnim mieszkańcom, a podczas pierwszych wyborów każda z partii zdobyła po trzy mandaty. W 1975 roku ze względu na to, że Anglia nie za bardzo dbała o integrację ze swoja kolonią obie partie zawarły koalicję na rzecz uzyskania autonomii.

Niepodległość ogłoszono 19 czerwca 1976 roku. Jednak nie przyniosło to spokoju mieszkańcom wyspy. Dochodziło do przejmowania władzy a nawet zamachu stanu w roku 1977 roku. W roku 1979 ogłoszono nowe wybory z Rene jako jedynym kandydatem. Powstało jednopartyjne państwo socjalistyczne. Socjalizm na wyspie trwał do początku lat 90 XX wieku. W 1993 odbyły się pierwsze wielopartyjne wybory prezydenckie od czasu uzyskania niepodległości. Zwyciężył Rene, który został prezydentem i tym samym rozpoczął okres demokracji w państwie. Obecnie Seszele to kraj o średnim poziomie dochodów na głowę mieszkańca, z niskim bezrobociem i o niezłym poziomie życia. Choć dzisiaj Seszele bardziej przypominają Europę niż jakikolwiek inny kraj w rejonie Oceanu Indyjskiego ja mam nadzieję, że jednak odnajdę tutaj trochę Afryki, której „dotyk” czuję w ciepłych kroplach deszczu na swoim ciele gdy ciągnę walizkę w stronę pierwszych palm na La Digue.

4 komentarze do “Historia Seszeli”

  1. Wspaniała wyspa, o absurdalnie wielkiej liczbie pięknych miejsc. Szkoda, że (jak większość afrykańskich państw) jest naznaczona tak ciężką historią (które państwo zresztą nie jest…). Dobrze, zarówno dla mieszkańców, jak i turystów (takich jak ja;P) że kraj dobrze się rozwija.

  2. Niestety historia kolonialna nie jest chlubą dla białego człowieka 🙁 Mamy szanse ten obraz zmieniać teraz podróżując w różne zakątki świata.
    „Absurdalnie wielkiej liczbie pięknych miejsc” – podoba mi się takie określenie Seszeli:)
    pozdrawiam Adam

  3. Wielkie dzięki za publikację – opowieść czyta się naprawdę jedynym tchem, z wielkim zainteresowaniem 🙂
    Sam odwiedziłem Seszele już (lub tylko) pięć razy – jest to moje ulubione miejsce do wypoczynku.
    W bieżącym roku czeka mnie kolejny wyjazd 🙂

  4. Dzięki bardzo za miłe słowa i życzę kolejnych wspaniałych wakacji na Seszelach 🙂

Skomentuj