Pobyt na Zanzibarze traktowałem przede wszystkim jako odpoczynek po trudach podróży po południowej Etiopii. Cały swój trud i wolny czas przed tą podróżą włożyłem w jak najlepsze przygotowanie się do Etiopii. Na temat Zanzibaru wiedziałem właściwie tyle ile wie każdy, kto interesuje się turystyką czyli, że są tutaj piękne plaże. Zresztą taki właśnie był mój cel. Jednak pierwsza moja wizyta w Stone Town, którą poza wstępnym poznaniem miasta potraktowałem również jako rekonesans pod kontem zakupów ciekawych pamiątek przyprawił mnie o zawrót głowy i zdecydowanie zmieniła obraz wyspy jako tej, która oferuje tylko piękne plaże!

Ogromny wybór bardzo ciekawych afrykańskich artefaktów i to w cenach jak marzenie zaskoczył mnie bardzo. Wąskie uliczki starego miasta nie ułatwiają wprawdzie odnalezienia sklepów, które zawalone są prawdziwymi skarbami. Zazwyczaj za bardzo nieciekawą fasadą znajdują się cudowne sklepy z antykami. Brudne szyby, bałagan wewnątrz może zmylić potencjalnego poszukiwacza tutejszych skarbów. Bardziej widoczne są sklepy oferujące tradycyjne pamiątki dla turystów. Często są klimatyzowane, kolorowe, dobrze oświetlone, czyste ale niestety towar w nich sprzedawany raczej nie leży w kręgu moich zainteresowań.

Zawsze ze swoich podróży staram się przywieźć coś co zostanie ze mną na co dzień. Coś co w domu będzie mi przypominało czas spędzony w danym kraju. Afryka jest pod tym względem moim ulubionym kontynentem. Chociaż nie jestem oczywiście kolekcjonerem sztuki a jedynie zbieraczem, to staram się znaleźć coś co jest wytworem lokalnej sztuki i pochodzi z lokalnej tradycji. Coś co jest autentyczne a nie tylko przysłowiowym słonikiem z drewna udającego mahoń. Często są to rzeźby, maski, artefakty które są oryginalnymi wyrobami lokalnych artystów. Nie zawsze znalezienie autentycznych wyrobów jest możliwe, bo np. w takim kraju jak Etiopia a zwłaszcza jej południowej część, lokalna sztuka właściwie nie istnieje. Społeczeństwa, które od wieków prowadzą koczowniczy tryb życia nie wytwarzają materialnych przykładów swojej kultury. Trudno przenosić się z miejsca na miejsca z totemami, rzeźbami i całym warsztatem nawet gdy jest on bardzo skromny. Lokalne targi na południu Etiopii służą miejscowym a nie turystom, którzy tam docierają. Choć i tam można coś „upolować”.

Na Zanzibarze jest zgoła inaczej. Tradycje handlowe w tej części świata sięgają setek, ba nawet tysięcy lat. Zanzibar znalazł się na ważnym szlaku handlowym już w I wieku n.e. Może nawet wcześniej, jeszcze w starożytności handlowali tutaj Asyryjczycy. Na pewno rozkwit Zanzibaru zaczyna się gdy docierają tutaj pierwsze arabskie łodzie a na nich podróżnicy, handlarze i kupcy. Wszyscy oni marzyli o sławie i bogactwie. Dla wielu te marzenia spełniły się właśnie tutaj a biznes rozkwitał. Zanzibar stał się centrum handlu pomiędzy Indiami, Chinami, Persją a Europą i resztą świata. Trudno się zatem dziwić, że handel nadal jest tutaj czymś co stanowi ważną część rytmu wyspy i jeje mieszkańców. Tradycja zobowiązuje.

Dzisiaj, gdy chodząc ciemnymi i dusznymi uliczkami Kamiennego Miasta odkrywam dla mnie nowy świat jestem bardzo zaskoczony wyborem. Jest to świat sklepów w których półki uginają się od cudownych, przepięknych masek, rzeźb, starych ksiąg czy artefaktów pochodzących właściwie z całej Afryki. Zapisuję adresy, robię zdjęcia co ciekawszych interesujących mnie przedmiotów i już zastanawiam się jak ja z tym wszystkim pomieszczę się w limicie 20 kilogramów bagażu. Nie ma mowy, nie dam rady będzie nadbagaż. Pytam o ceny i czasami musze się upewnić czy aby dobrze zrozumiałem. Nawet bez targowania są to kwoty jedne z najniższych jakie spotkałem w Afryce. Już będąc w Kenii wybór był ogromny ale często ceny wywoławcze przeprawiały o zawrót głowy. Na szczęście zawsze udawało się stargować do ceny zadawalającej obie strony. W Etiopii nawet jak już znalazłem coś godnego uwagi to ceny były zaporowe (sięgające kilkuset dolarów za coś co warte było kilka) i sprzedawcy nie przejawiali najmniejszej ochoty na jej obniżenie. Wiec nie kupowałem niczego zwłaszcza w Addis Abebie. Tutaj jest zgoła inaczej.

Wracam zatem do Stone Town kolejnego dnia już z myślą tylko o kupnie wcześniej upatrzonych perełek. Podczas poprzedniej wizyty trafiłem do sklepu w którym można kupić niemal wszystko od starych kompasów poprzez maski, rzeźby a na biżuterii kończąc. Od wyrobów pochodzących z całej Afryki uginają się wszystkie półki całkiem dużego sklepu. Czuję się jak dziecko w sklepie z cukierkami. Jest tutaj tak ogromny wybór, że ciężko mi się zdecydować. Ciągle niestety muszę myśleć o ograniczeniach wagi bagażu w samolocie. No i niestety jeszcze jedno. W sklepie jest np. wiele starych, ponad 100 letnich ksiąg (pochodzą z Etiopii), wiele autentycznych masek, które też mają już raczej status zabytków. W tego typu miejscach trzeba pamiętać o przepisach prawnych. Jeżeli coś jest zabytkiem to trzeba mieć zezwolenie na wywóz takiej rzeczy. Jeżeli kupimy taki przedmiot i będziemy próbowali go wywieźć bez zezwolenia możemy mieć problemy. Oczywiście właściciel sklepu zaręcza, że nie będę miał żadnych problemów na granicy widząc ja „szklą” mi się oczy na widok pięknie ilustrowanych starych ksiąg abisyńskich w cenie kilkudziesięciu dolarów! Trudno się powstrzymać ale jednak rozsądek bierze górę. Nie przekonuje mnie nawet zapewnienie właściciela, że kupują u niego często Rosjanie bardzo dużo towaru i nie słyszał, żeby mieli problemy na granicy.

Po paru godzinach spędzonych w tym sklepie wychodzę z pustym portfelem ale za to objuczony pakunkami i szczęśliwy jak jeszcze nigdy. Jak dotąd nigdzie nie spotkałem takiego wyboru sztuki afrykańskiej w tak atrakcyjnych cenach. Polecam ten sklep każdemu kto szuka atrakcyjnej, autentycznej pamiątki z Afryki. Sklep znajduje się blisko katolickiej katedry, przy ulicy Gizenga Street pod numerem 349, prowadzi go Pan Kaid Zohar Lookmanji a sklep nazywa się „A.M. Lookmanji Arts”. Właściciel oferuje również kwatery do wynajęcia w Stone Town. Nie wiem co prawda jakie, bo wspominał coś o domu do wynajęcia ale zawsze można spróbować napisać do niego pod adres kaidlookmanji@hotmail.com

Skomentuj