Unguja ma jeszcze jedną wielką niespodziankę dla przyjeżdżających na wyspę turystów. Zazwyczaj gdy tutaj przybywamy nie jesteśmy świadomi, że Zanzibar słynny jest na cały świat nie tylko z plaż czy plantacji przypraw ale także z kolorowych obrazów, które poniekąd sprawiają wrażenie jakby namalowane były dziecięcą ręką. Fantazyjne żyrafy, słonie, kolorowe ryby, baobaby są niemal wszędzie. Nie sposób przejść Kamiennym Miastem czy nawet (a zmoże zwłaszcza) plażą aby nie natknąć się na te malowane cudeńka. Z początku wdają się nie warte większej uwagi jednak po chwili wypływa z nich coś co stanowi o ich atrakcyjności na całym świecie. Tym czymś jest wg mnie prostota, która płynie z tych obrazów, opowiadająca jak dziecko – szczerze o Afryce. Obrazy w stylu tinga – tinga uwiodły mnie całkowicie i do domu wracałem z przepięknymi żyrafami, słoniami, hipopotamami uwiecznionymi farbą olejną na kilku zwiniętych w rulon płótnach.

Dzisiaj malarstwo tinga tinga jest na Zanzibarze ( i w całej Tanzanii a nawet całej Afryce Wschodniej) tak powszechne jak rosnące dokoła wybrzeża palmy kokosowe. Jednak historia tego nurtu malarskiego nie liczy się w setkach lat i jest tak naprawdę krótka, bo pierwszy obraz w tym stylu powstał pod koniec lat 60 XX wieku. Jego autorem był Edward Saidi Tingatinga  i to właśnie od jego nazwiska ten niepowtarzalny styl malarski wziął swoją nazwę i sprawił, że nikomu nieznany człowiek stał się artystą globalnym. Jak to często bywa w życiu, także i w tym przypadku niemal wszystko zawdzięczamy przypadkowi.

W przypadku Edward Saidi Tingatinga nawet trudno ustalić w dostępnych źródłach gdzie się urodził a nawet kiedy. Jedni badacze jego twórczości podają, że przyszedł na świat w Mozambiku natomiast inni twierdzą, że jednak urodził się w Tanzanii. Najczęściej podaje się rok 1937 jako datę jego urodzin ale można spotkać też rok 1932 jako ten właściwy. W Afryce nawet dzisiejszej żyją ludzie bez dowodów osobistych i nie wiedzą kiedy dokładnie się urodzili. Zatem powyższe daty trzeba traktować umownie. Prawdopodobnie pochodził z ludu Ngindo lub Makua (tutaj też w źródłach są różne informacje) ale wiadomo, że pochodził z bardzo biednej rodziny. Skończył tylko cztery klasy szkoły podstawowej i jak wszystkie dzieci na tym kontynencie musiał pomagać w domu pasąc krowy. Być może, że właśnie to zajęcie później wpłynęło na jego postrzeganie i przedstawianie zwierząt na obrazach. Malowane przez niego zwierzęta patrzą na nas z obrazów takim wzrokiem, że ma się ochotę je pogłaskać.

Ponoć gdy Edward dorósł i miał 18 lat wyruszył do Dar es Salaam w poszukiwaniu lepszego życia. Odtąd mieszka już w tym mieście na wybrzeżu Tanzanii. Imał się różnych dorywczych prac aby związać koniec z końcem. Pracował jako kucharz, ogrodnik, na plantacji sizalu czy wyplatał maty. Ciągle jednak nie miał stałego zajęcia pozwalającego zarobić na godne życie. W 1968 roku (tutaj wszystkie źródła są zgodne) czyli, gdy ma już ponad trzydzieści lat, maluje swój pierwszy obraz w charakterystycznym dla siebie stylu. Obraz jest namalowany na płycie pilśniowej sześćdziesiąt na sześćdziesiąt centymetrów i farbami do malowania rowerów. Wystawia ten obraz przy jednym ze sklepów. Okazuje się, że przebywającym tutaj turystom obraz się spodobał i płacą za niego mniej więcej tyle ile Tingatinga zarabiał przez tydzień. Maluje więc kolejne obrazy, które również sprzedają się szybko. Tak narodził się artysta.

Szybko przyłączają się do niego członkowie rodziny i również malują. Powstaje niemal spółdzielnia. Początkowo jedynie kopiują wzory malowane przez Tingatingę ale gdy do grupy dołączają kolejne osoby, które mają wyczucie koloru, kompozycji i trochę talentu styl zaczyna się rozwijać. Malarstwo Tingatingi zostaje zauważone przez organizację Nationals Arts of Tanzania, która organizuje mu wystawę jego prac. Wydaje się, że urzędnicy tanzańscy popierają sztukę Tingatingi ze względu na jej prawdziwy i czysty afrykański charakter. Trzeba pamiętać, że w tamtych latach usiłowano zatrzeć wszelkie ślady związane z wielowiekowymi wpływami arabskimi w tym kraju. Rdzenna afrykańska sztuka trafiła na dobry czas i podatny grunt. Do tej pory Tanzania słynęła z rzeźby. Malarstwo Tingatingi  zaczęła się rozwijać. Powstała pracownia gdzie powstawało mnóstwo obrazów. Malowało już tak wielu, że trzeba było to robić na placu w Dar es Salaam, bo w małej pracowni brakowało już miejsca.

Niestety zaledwie cztery lata po tym sukcesie wydarzył się wypadek. Tingatinga razem ze swoimi uczniami jechał samochodem w Dar es Salaam. Chciała zatrzymać ich policja ale kierowca się nie zatrzymał do kontroli i jechał dalej. Policja zaczęła strzelać i Edward został przypadkowo ranny. Niestety zmarł w drodze do szpitala. Okazało się, że uczeń, który prowadził samochód był pijany, nie miał prawa jazdy a samochód był „pożyczony” od kogoś bez wiedzy właściciela.

Jednak trend przetrwał i dzisiaj zwłaszcza w Tanzanii i na Zanzibarze nadal prężnie działają całe spółdzielnie artystów malujących obrazy w stylu tinga – tinga. Zapotrzebowanie jest duże na całym świecie. Zwłaszcza w Europie, USA i Japonii. To co pozostawił po sobie Tingatinga przetrwało a nawet rozwinęło się bardziej. Choć wiele obrazów to raczej odtwarzanie czy wręcz kopiowanie najbardziej popularnych motywów to znaleźli się i tacy artyści, którzy dołożyli do oczywistej i charakterystycznej stylistyki tinga – tinga własny talent i własne elementy. Dzisiaj (zwłaszcza na Zanzibarze) setki ludzi zajmuje się malowaniem tych obrazów z myślą wyłącznie o turystach i w wielu przypadkach styl tinga –  tinga bywa tutaj wypaczony,  przerysowany trochę kiczowaty ale turystom się ciągle podoba. Poza tym to dobra praca, bo nie wymaga dużych nakładów a przynosi zyski.

Jednak są też tacy, którzy trzymają się kanonu tego nurtu ale jednocześnie tworzą dzieła nowatorskie chętnie kupowane do licznych galerii na całym świecie. Włoski badacz i znawca zjawiska tinga –  tinga Enrico Castelli wyodrębnia trzy podstawowe style tematyczne kształtujące dzisiejsze myślenie artystów tworzących w tym nurcie. Pierwszy z nich to styl zwierzęcy, drugi to tzw. „city life” a trzeci to styl historyczny.

Pierwsze lata egzystowania szkoły zdominowane były przez tworzenie obrazów o tematyce zwierzęcej. Na kwadratowym polu obrazowym Tingatinga i jego naśladowcy malowali przede wszystkim lwy, słonie, hipopotamy, bawoły i antylopy. Figury te umieszczone były na monochromatycznym tle, przeważnie pozbawionym pejzażu. Taki zabieg a także skala zwierząt, które niemal całkowicie wypełniały pole obrazowe dodawały przedstawieniom iluzji monumentalności i powagi. Schematyczne przedstawienie fauny, a więc frontalne ujęcie głowy zwierzęcia przypomina malowidła naskalne z licznych jaskiń Afryki. Z czasem do grona „wielkiej piątki” dołączyły wizerunki innych zwierząt: ryb, ptaków, żyraf, hien i zebr. Konwencję tą wiązać należy z bogactwem natury afrykańskiej, z której bogato czerpie tradycja lokalna. Bohaterami licznych legend i mitów są bardzo często zwierzęta o ludzkich cechach charakteru. Surrealistyczne przedstawienia, cieszące się ogromną popularnością w gronie zachodnich nabywców zostały zaakceptowane przez następne pokolenia uczniów. Do stylu zwierzęcego zaliczane są także przedstawienia ptaków o wyraźnych nawiązaniach do orientalnych wpływów, będących jednym z głównych czynników kształtujących kulturę wybrzeża suahili.

Styl „city life” stanowi odpowiedź artystów na modernizację społeczeństwa Tanzanii. Jak tłumaczy Enrico Castelli, podjęcie nowego pola tematycznego nie powinno być postrzegane jako próba odseparowania się od artystów malujących zwierzęta, ale jako wynik potrzeby konkretyzacji zjawisk społeczno – kulturowych. Zmiany polityczne, wprowadzenie wielopartyjności, pojawienie się telewizji, narastający problem AIDS znajdują żywy oddźwięk w sztuce tanzańskich malarzy. Zmiany te wprowadziły zatem zarówno innowacje formalne jak i treściowe. Co najistotniejsze, bohaterami prac stają się zmarginalizowani przez styl zwierzęcy ludzie i ich życie w miejskim środowisku. Obrazy na ogół przedstawiają gwarne, zatoczone ulice. Artyści często angażują się w akcje społeczne, takie jak kampanie uświadamiające realne zagrożenie zarażenia się wirusem HIV.

Kolejne zjawisko artystyczne to styl historyczny; jest to zjawisko najmłodsze i jednocześnie o największym potencjale rozwojowym dla szkoły tingatinga. Nie ma ono tylu naśladowców co dwa pozostałe style, gdyż popyt na dzieła o tematyce historycznej jest nieporównywalnie mniejszy niż na pozostałe obrazy. Tematy stylu historycznego to także prace obrazujące rolę wartości tradycyjnych kultu przodków, rodziny. Inne często występujące tematy to: przybycie Europejczyków do Afryki, handel niewolnikami, rewolucja na Zanzibarze, śmierć wodza Mkwawa, powstanie Mai Mai. Z największym rozmachem tworzone są sceny batalistyczne. Styl historyczny jest odpowiedzią na potrzeby edukacyjne samych twórców. Natomiast pojawienie się w ramach stylu takich tematów jak: sceny biblijne, czy Spotkanie Stanleya i Livingstona w Ujiji świadczy o dobrej znajomości gustów zachodniej klienteli*.

Oczywiście te piękne obrazy, które przyleciały ze mną do Polski  to raczej tzw. „air port art” ale jakie to ma znaczenie? Najważniejsze jest dla mnie, że zawsze gdy teraz patrzę na wiszący na mojej ścianie obraz na którym zabawne zebry pod dziwacznie rozdętym baobabem patrzą na mnie tym swoim magnetycznym wzrokiem przypomina mi się przemiły artysta malarz, który maluje swoje obrazy wprost na ulicy w Stone Town (tuż obok katolickiej katedry) i spędzony z nim czas na rozmowie i wybieraniu obrazów do mojej afrykańskiej „kolekcji”. Acha! Jeszcze jedno. Targowałem się tylko z poczucia przyzwoitości, bo tak należy ale cena i tak był niska, jak to na Zanzibarze – zakupy to czysta przyjemność :).



[*] Maria Zaborowska, „Malarstwo tingatinga w kontekście kultury Suahili”, Przegląd Afrykanistyczny nr 1/2007, Warszawa.

Skomentuj