Jedno, właściwie dosyć niepozorne miejsce szczególnie przyciąga uwagę wielu turystów odwiedzających stolicę Zanzibaru. Jest to jeden z punktów w Zanzibar Town pt. „must see” dla każdego przyjezdnego z Europy i nie tylko. Wszystko to za sprawą jednego człowieka, który urodził się na wyspie a podziwiał go cały świat. Człowieka, który przeszedł do historii muzyki a tak naprawdę niewielu ludzi wie, że urodził się właśnie na tej wyspie. Bardzo często dopiero po przybyciu na wyspę można się o tym dowiedzieć, bo miejscowi ciągle są bardzo dumni z tego faktu, że tak wielka światowa gwiazda urodziła się właśnie tutaj, wśród tych wąskich, dusznych uliczek.

Przy ulicy Kenyatta, stoi dom, gdzie 5 września 1946 roku na świat przyszedł pewien chłopiec. Nazywał się Farrokh Bulsara ale cały świat zna go pod innym nazwiskiem a raczej późniejszym pseudonimem artystycznym – Freddy Mercury.  Jego ojciec, Bomi pracował jako urzędnik państwowy rządu brytyjskiego w „House of Wonders”. Natomiast matka, Jeri jako kasjerka w zanzibarskim sądzie najwyższym. Oboje wyemigrowali z Indii i osiedlili się właśnie na Zanzibarze a z pochodzenia byli Persami. W tamtych czasach wielu mieszkańców Indii opuszczało swój wielki kraj szukając lepszego życia między innymi na Zanzibarze.

Farrokh do wieku 9 lat mieszka wraz z rodzicami na wyspie ale następnie zostaje wysłany do szkoły St Peter’s w Indiach. Właśnie w szkole w pobliżu Bombaju jego nauczyciel poznaje się na jego talencie muzycznym i organizuje uzdolnionemu chłopcu pierwsze lekcje gry na pianinie. To właśnie w Indiach Farrokh zakłada swój pierwszy zespół i przybiera imię Freedy. W roku 1964, gdy Freddy ma 18 lat jego rodzice ze względu na niepokoje polityczne na Zanzibarze przenoszą się razem z synem do Wielkiej Brytanii. Tam później narodziła się dzisiejsza legenda grupy Queen z niezwykle charyzmatycznym wokalistą Freddym Mercurym na czele.

Tak naprawdę to bardzo wątpliwe jest aby Freddy urodził się właśnie w tym domu, który dzisiaj na jego cześć nazwano „Mercury House”. Pamiątkowa tablica wisząca na ścianie budynku przyciąga jednak tłumy ludzi z całego świata. Nie ma pewności czy to rzeczywiście ten dom, bo rodzina często się przeprowadzała. Mówi się również o budynku w uliczce koło starej poczty Sinclaira, o domu przy skwerze za pocztą i kilku innych.  Cóż chyba nie jest to ważne i tak  wszyscy kochamy legendy. Ja osobiście będąc na wyspie słyszałem o czterech różnych miejscach gdzie urodził się sławny wokalista i każde z tych miejsc uzurpuje sobie prawo do mówienia o nim, ze tylko ono jest autentyczne. Niewątpliwie z faktu, że dom przy ulicy Kenyatta 139 uznano za oficjalne miejsce gdzie mieszkał Freddy najbardziej cieszy się zapewne właściciel sklepu z pamiątkami dla turystów, który jest tuż obok. Tłum ludzi zawsze gwarantowany! Cóż… jakby zaśpiewał Fredy: „The show must go on”!

Skomentuj