Zanim jednak dojechaliśmy na miejsce czekała nas kilkugodzinna podroż w stronę granicy z Kenią. Trasę tą pokonują zwłaszcza turyści jadący do lub wracający właśnie z Kenii. Właściwie nikt się tutaj nigdzie nie zatrzymuje poza jednym wyjątkiem –  sławnym miasteczkiem o nazwie Jabielo, do którego i my zmierzamy. Jabielo (Yabello) to swego rodzaju raj, ale nie taki z palmami i turkusową laguną gdzie pije się drinki z kolorowymi parasolkami. To miejsce jest sławne tylko w świecie miłośników ptaków – to raj dla ornitologów.

Dla większości z nas, którzy w jakiś szczególny sposób nie interesują się ptakami jest to kraina zupełnie nieznana. Tymczasem okazuje się, że dzięki bliskości równika i ogromnej różnorodności ptasich siedlisk, Etiopia jest jednym z krajów w Afryce o największej różnorodności ptactwa. Znanych i opisanych jest tutaj około 850 gatunków ptaków, spośród których 665 rezyduje lub przypuszczalnie rezyduje w Etiopii a pozostałe to gatunki migrujące. Jednak bardzo możliwe, że więcej gatunków czeka na odkrycie, szczególnie w mało znanych lasach na południu i zachodzie kraju, czego dowodem może być odkrycie w 1992 roku nowego i prawdopodobnie endemicznego gatunku lelków w Parku Narodowym Necz Sar. Jeżeli zatem ktoś z was jest ornitologiem to właśnie w Etiopii czeka na Was sława odkrywców nowych, nieznanych gatunków 🙂 !

Ponoć aż 40% turystów przybywających do Etiopii to miłośnicy ptaków. Widać zatem jak ważną rolę odgrywa Etiopia jako cel wypraw ornitologicznych. Jednym z głównych powodów, dla których Etiopia jest tak interesująca pod względem ornitologicznym, są gatunki endemiczne lub bardzo rzadkie. W skali całego kontynentu tylko Republika Południowej Afryki i Tanzania mogą w tej kwestii równać się z Etiopią. Mimo, że nie jestem znawcą ptaków i właściwie potrafię tylko rozpoznać wikłacze to świadomość przebywania w takim miejscu rozwiewała mój smutek po opuszczeniu doliny Omo. Przyroda zawsze dobrze działała na moje zmysły, więc znowu poczułem ten czar Afryki, która kojarzona jest z fauną i florą niespotykaną nigdzie indziej.

Mijamy góry i wjeżdżamy na niziny porośnięte akacjowymi zaroślami. Po kilku godzinach jazdy docieramy do terenów gdzie znowu panuje inny klimat a co za tym idzie inna roślinność. Coraz więcej nagiej ziemi. Te niegościnne tereny to miejsce zamieszkane przede wszystkim przez lud Borena. Jest to pasterski lud zamieszkujący rozległe pustynne tereny ciągnące się od krawędzi Rowu Abisyńskiego, aż do podnóży góry Kenia daleko na południe. Ze względu na koczowniczy tryb życia tej społeczności mają oni więcej wspólnego z nomadami zamieszkującymi kenijskie pustynie niż z etiopskimi grupami społecznymi. Za oknami naszego samochodu przemykają księżycowe krajobrazy. Czerwona ziemia najeżona jest wielkimi, dochodzącymi do kilku metrów wysokości kopcami termitów. Jest ich tak dużo, że ma się wrażenie jakby to były kominy fabryk ukrytych pod ziemią.

Zatrzymujemy się przy stadzie wielbłądów pasących się przy drodze w akacjowym zgajniku. Oczywiście jak to zwykle w Afryce od razu pojawiają się dzieci. Okazuje się, że to właśnie te kilkoro dzieciaków wypasa to stadko wielbłądów. To pierwsze nasze spotkanie z dzieciakami Borena. Jak zawsze dzieci są nas ciekawe ale jednocześnie zachowują dystans i są nieśmiałe. Zachowują się inaczej niż te wszystkie śmiałe dzieci spotykane w innych częściach Etiopii. Próbujemy nawiązać z nimi jakiś kontakt aby przełamać pierwsze lody. Szybko okazuje się, że dzieciaki nie potrafią powstrzymać swojej ciekawości do białego turysty i przełamują swoją nieśmiałość, są serdeczne i uśmiechnięte aczkolwiek nieco na dystans.

Naszą uwagę przykuwa zwłaszcza, chyba najstarsza w tym gronie dziewczynka. Jest niezwykle ładna. Jednocześnie najbardziej ze wszystkich nieśmiała. Ma ogromne, piękne oczy. Trochę smutne ale raczej albo może raczej tajemnicze. Jest niezwykle smukła, co jest charakterystyczną cechą ludzi Borena. Okryta szalem wygląda niczym zjawiskowa piękność pośród suchych krzaków i płowej ziemi. Nie możemy od niej oderwać oczu. Jest naprawdę bardzo ładna i zapewne wyrośnie na przepiękną kobietę. Jej rodząca się uroda, smukła sylwetka i pewna tak dostojność w swojej postawie zrobiła na nas ogromne wrażenie. Twarz tej dziewczynki, przypadkowo spotkanej po drodze, stała się dla mnie taką niemal ikoną Etiopii. Piękną i tajemniczą – bo taka jest Etiopia.

Wśród pierwszych Europejczyków, którzy odwiedzili tą niegościnną ziemię, Borenowie o charakterystycznej smukłej sylwetce zyskali sławę nieustraszonych wojowników, co miało związek z ich dominacją w tym regionie. W późniejszym okresie, gdy północną część ich terytoriów zajęli abisyńscy górale, wiele rodzin ludu Borena zostało zmuszonych do przeniesienia się na południe, gdzie żyli z rabowania bydła i najazdów na osady rolnicze w północnej Kenii. Jednakże w obrębie Etiopii Borenowie cieszyli się reputacją ludzi spokojnych i dostojnych. Istnieje wśród nich silne tabu zakazujące podnoszenia głosu w gniewie oraz agresywnego zachowywania się bez powodu.

Takie też odczucia mieliśmy po pierwszym spotkaniu z młodymi przedstawicielami tego ludu. Wszystkie te cechy były niemal namacalne w zachowaniu tych dzieci. Zapowiadało się, więc że wjeżdżamy do kolejnej cudownej krainy w Etiopii. Zapewne po barwnych i żyjących poza cywilizacją plemionach z doliny Omo pobyt tutaj dostarczy nam innych wrażeń i zobaczymy inną Etiopię. Po raz kolejny okazuje się, że kraj ten ma tak wiele obliczy, że nie sposób sobie tego nawet wyobrazić. Trzeba to zobaczyć na własne oczy.

Etiopia mimo tego, że nie zobaczymy tutaj setek egzotycznych zwierząt tak jak w pobliskiej Kenii, zaskakuje mnie przede wszytki ludźmi. Planując wyjazd tutaj jechałem właśnie z myślą o ludziach mieszkających w tym kraju. Możliwość „dotknięcia” tak różnych społeczności w tej podróży cenię najbardziej, bo to przecież przede wszystkim dzięki spotkanym ludziom poznajemy tak naprawdę dany kraj, dane miejsce. W przypadku Etiopii taka mozaika kulturowa stanowi dla mnie ogromne wyzwanie aby to zrozumieć, zapamiętać i przede wszystkim docenić. Docenić wartość wielokulturowości, która mam wrażenie w moim własnym kraju stanowi coś o czym nigdy nie pamiętaliśmy, czego nie chcemy zaakceptować, czego się wstydzimy lub boimy, co opluwamy! Nie ma w Polsce na razie miejsca dla inności, dla różnorodności. Szkoda…

Skomentuj