Dzisiaj nasze spotkania z Mursi mają bardziej charakter konfrontacji niż kontaktów społecznych. Często turyści ekscytują się jedynie wizerunkiem tych ludzi i doznają specyficznego poczucia swojej wyższości technologicznej, moralnej i cywilizacyjnej. Próbowałem zadać sobie pytanie –  Co Mursi myślą o nas? Na pewno wiedzą, że nie przyjeżdżamy tam aby poznać ich kulturę, zwyczaje czy obrzędy. Mają świadomość, że poprzez ich wygląd oceniamy ich jako zacofanych, dzikości i pierwotności, że dla nas jest to właśnie ten ostatni kawałek prawdziwej Afryki a oni jego głównymi aktorami.

Dlatego też, grają przed nami swego rodzaju przedstawienie. Chcą być fotografowani a jednocześnie nie chcą. Biorą za to pieniądze bez posiadania których żyli przecież przez wieki. Jeden z antropologów kiedyś powiedział o takim zachowaniu, że przypomina ono zachowanie prostytutek, którym usiłują one ocalić odrobinę godności i szacunku dla siebie, poprzez wyciągniecie od „klienta” jak najwięcej pieniędzy a z drugiej strony wyraźnie pokazać, że jest to tylko transakcja handlowa. Zresztą Mursi o białych mówią jak o złodziejach. Przyjeżdżamy, wyskakujemy z samochodów, robimy zdjęcia, płacimy i szybko uciekamy. Dla Mursi takie zachowanie jest charakterystyczne dla złodziei właśnie. Niewątpliwie coś w tym jest.

Przez kilka poprzednich wpisów starałem się pokazać to plemię przede wszystkim jako niezwykle ciekawych ludzi. Ludzi z ich zwyczajami, obrzędami i ich postrzeganiem świata. Mimo tego, że nie wyczerpałem tematu do końca. Zabrakło opisów walk na kije donga, zabrakło analizy struktur wiekowych i związanych z tym obowiązków czy wreszcie pominąłem temat wierzeń i „Czarnego Księdza”. Zapewne wrócę jeszcze kiedyś do tych opowieści bo są one bardzo ciekawe i „cywilizują” to plemię. Na zakończenie moich opowieści chciałbym jeszcze spróbować odpowiedzieć na pytanie – Co czeka Mursi? Jaką mają przyszłość przed sobą?

Martwią mnie przede wszytki dwie rzeczy. Pierwsza zależy tylko i wyłącznie od nich samych – alkohol. Niestety większość pieniędzy zarabianych na zdjęciach przeznaczanych jest zakup alkoholu. Piją zarówno mężczyźni jak i kobiety. Zresztą wizyty w wioskach planuje się tylko na godziny poranne bo po południu niestety większość mężczyzn jest pijanych i wówczas rzeczywiście wizyta turystów może być trudna. Alkoholizm wyniszcza to plemię. Dlaczego piją? Myślę, że dlatego dlaczego robi to większość ludzi na świecie. Życie wówczas wydaje się lepsze, kłopoty przestają być tak dokuczliwe no i można wyrwać się do „wielkiego” świata, czyli w przypadku Mursi do pobliskiego miasteczka gdzie jest jakiś bar. Skutki alkoholu są też takie jak wszędzie. Niczym w tym względzie nie różnimy się od siebie. Zaniedbane gospodarstwa, niedopilnowane stada krów, zły stan zdrowia a w tych ciężkich warunkach w jakich przyszło im żyć – po prostu śmierć. Tym bardziej, że mówimy tu o plemieniu którego populację szacuje się na mniej więcej 7 500 osób!

Druga niestety nie zależy od samych Mursi. Jest to budowa trzeciej tamy na rzece Omo. Szerzej pisałem na ten temat jeszcze przed moim wyjazdem do tego kraju. Całość tego wpisu możecie przeczytać tutaj. Również można wysłać petycję zarówno do rządu Etiopskiego jak i do naszego i wyrazić poprzez taki mały gest swoje zdanie. Ja to zrobiłem i kilkanaście tysięcy ludzi z całego świata. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele innych problemów na świecie, również w naszym kraju jednak wierzę, że nie można zostać obojętnym. Cóż morze to mija naiwność, może moje uspakajanie sumienia – nie wiem. Zazwyczaj robię w życiu to co czuję a teraz czuję, że dolina Omo to nie tylko dalekie miejsce gdzieś w Afryce, to miejsce gdzie nauczyłem się pewnej pokory wobec własnego życia. Stało mi się bliskie, dlatego ten apel.

W skrócie budowa Tamy na Omo ma zostać zakończona w przyszłym roku (2012). Jest to największa inwestycja budowlana w historii Etiopii. Budowa ma pochłonąć prawi 1,5 miliarda euro. Ma to być najwyższa tego typu budowla w Afryce, a druga na świecie i dostarczyć Etiopii tak bardzo potrzebnego prądu. Jak potrzebny jest prąd i ile z tego może być dobrego dla rozwoju tego kraju przekonałem się na własnej skórze. Na pewno zaspokojenie zapotrzebowania na energię elektryczną jest i powinno być priorytetem dla Etiopii, bo prąd to również czysta woda dla milionów ludzi, a bez wody nie da się żyć. Jest jednak ale… jak zwykle, chciałoby się powiedzieć.

Budowa tak ogromnej tamy (zresztą już trzeciej na Omo) zakłóci proces wylewania i nawadniania całej południowej doliny Omo. Umrą nadrzeczne lasy, nie będzie można uprawiać niczego na okolicznych polach znikną pastwiska i wyschnie wiele dopływów, które dzisiaj stanowią podstawę hodowli bydła. Zabraknie żywności i ludzie zaczną umierać z głodu. Już dzisiaj z racji zmian klimatycznych życie w tych rejonach jest ciężki i często ludzie chodzą głodni. Jednak jakoś sobie radzą. Niestety również są plemiona (np. Kwegu – sąsiedzi Mursi), które utrzymują się tylko z rzeki (połowu ryb). Jeżeli zabraknie rzeki on pierwsi umrą. Nie mają ani pól ani krów tylko ryby zapewniają im przetrwanie. Dla tych ludzi również przesiedlenie w inne rejony jest wyrokiem śmierci (pisałem już na ten temat przy okazji parku Necz Sar oraz parku Omo i Mago.

Rzeka Omo jest również głównym ciekiem wodnym zasilającym Jezioro Turkana w Kenii. Szacunki zakładają, że uruchomienie tamy spowoduje, że poziom wód w jeziorze obniży się nawet o 10 metrów! Wokół jeziora żyje 300 tysięcy ludzi, których przetrwanie zależy tylko i wyłącznie od rzeki Omo. Tama najprawdopodobniej spowoduje, że większość z nich zniknie z naszej planety. Kiedyś usłyszałem zarzut pod swoim adresem, że bardziej przejmuję się losem zwierząt, ryb przyrody niż losem ludzi, którzy potrzebują prądu aby żyć godnie. Nie to nie tak. Nie wspominam o tym, że gdy tereny wokół Omo wyschną zginą także żyjące tam zwierzęta. Oczywiście przykro mi z tego powodu jednak podkreślam, że w przypadku tamy na Omo mówimy właśnie o ludziach i to o 300 tysiącach najczęściej biednych plemion, którym nasz cywilizowany świat w imię dobra ogółu pozwala umrzeć.

Podczas gdy my byliśmy właśnie nad rzeką Omo w stolicy Kenii, Nairobi odbył się marsz przeciwko budowie tamy Gible III. Marsz został zorganizowany przez organizację Friends of Turkana Lake. Ponieważ budowę finansują chińskie banki i przedsiębiorstwa pod ambasadą tego państwa odbył się ten protest. Budowę tamy prowadzi włoskie przedsiębiorstwo Salini Constructori, które rozpoczęło prace w 2006 roku. Dla mnie szczytem hipokryzji i braku szacunku dla ludzi jest to, że właśnie ta firma na swojej stronie www szczyci się informacją „Corporate social responsibility”!!! Jeżeli oni są korporacją społecznie odpowiedzialną to ja już nic nie rozumiem. No może poza jednym faktem – nigdy duży biznes nie liczy się z ludźmi. Zwłaszcza w biednych krajach. Z finansowania budowy tamy wycofał się Bank Światowy oraz Europejski Fundusz Inwestycyjny w tych przypadkach naciski społeczne z całego świata pomogły. Dla mnie to jest wystarczający dowód na to, że ta tama jest bardzo groźna. Jednak dla chińskich przedsiębiorstw takich jak: Industrial and Commercial Bank of China (ICBC); Dongfang Electric Machinery Corporation; Exim Bank of China oraz Tebian Electric Apparatus Stock Co Ltd. nic nie znaczą. Zresztą media też milczą bo przecież są ważniejsze sprawy 🙁 . Smutne….

 

3 komentarzy do “Jaka przyszłość czeka Mursi?”

  1. z tym alkoholem to przykra sprawa,bardzo przypomina sytuacje aborygenow w australii,ktorzy wyrwani ze swojego swiata i pozbawieni swojej swietej ziemi,nie za bardzo wiedza co poczac z pieniedzmi,ktore wyplaca im panstwo w ramach odszkodowania ,przepijaja wszystko ,a gdy im zbraknie to za pieniadze robia sobie pamiatkowe zdjecia z turystami,zeby miec na nastepna butelke wodki.Strasznie to smutne i zarazem okrutne,cywilizacja to jest najwiekszy wrog ludzkosci..:(

  2. No niestety jak sama piszesz problem ten nie dotyczy tylko Mursi ale także wielu innych ludzi na świecie. Nawet w naszym świecie jak bardzo przecież „cywilizowanym” alkoholizm jest wielkim problemem społecznym.

  3. Bob Marley powiedział:”Ziele jest absolutną świętością rastafarian, którzy je czczą. Przypalamy sobie ziele, które jest mądrością narodu. Tak jak alkohol jest zgubą rodzaju ludzkiego tak ziele jest zbawieniem. ” 🙂

Skomentuj