Etiopia jest niestety smutnym przykładem jak bieda potrafią destrukcyjnie wpływać na środowisko naturalne. Posadzenie eukaliptusów wokół Addis uratowały to miasto. Jednak zanim doszło do tego, że stolica ocalała nastąpiła całkowita deforestacja w kraju pełnym lasów rodzimego pochodzenia, może i było pewny ekologicznym rozwiązaniem. Chociaż w tamtych czasach nikt raczej nie myślał w tych kategoriach. Jednak i dzisiaj Etiopia jest daleka od myślenia naszymi kategoriami o środowisku naturalnym.

Niestety lasy na wzgórzu Yntoto pozbawiane są właściwie fauny. Część winy można właśnie przypisać eukaliptusom. Pośród nich nie ma ptaków ani ssaków, a dodatkowo źle wpływają na wody gruntowe i sieć rzeczną. Na wzgórzach wulkanicznych utworzono niedawno Park Krajobrazowy Yntoto. Jego powierzchnia to prawie 13 tysięcy hektarów. Park wznosi się na wysokościach od 2600 do 3200 metrów n.p.m. Przewodnik zachęca nas do godzinnej wspinaczki zachwalając widoki na miasto, które roztaczają się ze szczytów. Ponoć można tutaj spotkać hieny cętkowane, szakale, lamparty, koczkodany i wiele małych antylop. Szczerze mówiąc bardzo wątpię czy w tym środowisku te zwierzęta jeszcze żyją. Może gdzieś w najwyższych partiach parku, pomiędzy bagnami? Na pewno my po drodze nic nie spotkaliśmy.

Park jest również zachwalany z racji zamieszkujących go ptaków. Ponoć odnotowano tutaj około 200 gatunków latających piękności. Podczas naszej wędrówki spotkaliśmy tylko wszędobylskie kruki i nic więcej. Sama wspinaczka na punkt widokowy może nie jest jakoś szczególnie męcząca jednak właściwie bezcelowa. Piękne widoki, które miały na nas czekać okazały się nie tak piękne jak się spodziewaliśmy. Wysokie drzewa właściwie zasłaniały panoramę na miasto. Jedyną atrakcją była możliwość podejrzenia życia zwykłych ludzi mieszkających w zboczach wulkanu. Oczywiście nie mogło zabraknąć dzieci krzyczących jak zwykle za nami. Tutaj przynajmniej dzieciaki próbowały zarobić trochę pieniędzy sprzedając nam czapki, które wyrabia okoliczna ludność. Na tych wysokościach może być chłodno więc wełniana czapka w Afryce jak najbardziej może się przydać.

Obecnie zbierane są ponoć fundusze na stworzenie jakiejś infrastruktury turystycznej tak aby park stał się atrakcyjnym miejscem pieszych wędrówek. Może kiedyś to miejsce stanie się fajnym oddechem od miasta. Jednak dzisiaj chodzenie po stromych ścieżkach pomiędzy drzewami nie jest warte naszego wysiłku. Nie ma niczego do oglądania i niczego co by zainteresowało kogokolwiek. Dzisiaj nawet zagorzały miłośnik przyrody nie znajdzie tutaj dla siebie niczego. Zmęczeni i rozczarowani schodzimy w  dół i wracamy do naszego hotelu. Zaczyna się robić ciemno a na nas czeka kolejne spotkanie z czymś co znaleźć można tylko w tym kraju. Zastanawiam się tylko czy się rozczaruję czy wręcz przeciwnie, bo jak dotąd okazało się, że Addis Abeba nas ciągle zaskakuje…

Skomentuj