W Afryce bardziej spodziewamy się krajów gdzie dominuje islam albo religie animistyczne. Jakież było moje zdziwienie gdy dowiedziałem się, że Etiopia jest krajem chrześcijańskim i to na dodatek od tysiąca sześciuset lat! Choć dla porządku należy odnotować, że islam jest również popularną religią. Etiopia przyjęła chrześcijaństwo jako drugi kraj na świecie. Jednak w Etiopii nie mamy do czynienia z religią, jaka występuje w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Etiopia ma swoją własną religię, niezależną zarówno od Watykanu jak i od Kościoła Wschodniego. Dzieje tej religii są ciekawe i fascynujące a okazją do jej poznania jest wizyta w jednym z najważniejszych i najstarszych kościołów w Addis Abebie – Entoto Marjam (Entoto Maryam) – „Dom Maryi”.

Ciekawostką jest również fakt, że jeszcze do niedawna Etiopię zamieszkiwali „ Czarni Żydzi”, zwani Felaszami. Jednak po wielu latach wojen i prześladowań, potomkowie tych, którzy ocaleli wyemigrowali do Izraela. Kilka odizolowanych społeczności jednak wciąż żyje w tym kraju. Właśnie możliwość izolacji Etiopii od reszty świta, przede wszystkim z racji położenia geograficznego (wysokie góry) sprawiło, że przetrwała tutaj religia niemal nie zmieniona w swoje formie niemal od I wieku. Większość etiopskich chrześcijan należy do Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego, który często, błędnie, nazywany jest przez obcokrajowców kościołem koptyjskim.

Etiopski Kościół Ortodoksyjny powstał w mieście Aksum (na północy) w IV  wieku. Nawet najbardziej pobieżne zapoznanie z obrządkiem Etiopskiego Kościoła dowodzi, że jest to wyjątkowa instytucja, bardziej oddalona od Kościoła koptyjskiego niż większość zachodnich wyznań chrześcijańskich od siebie. Religia w Etiopii rozwijała się w całkowitej izolacji aż do przybycia portugalskich jezuitów. Mimo że ich doktryna jest niezaprzeczalnie chrześcijańska, to obrządek jest przesiąknięty wszelkiego rodzaju archaicznymi wpływami żydowskimi, które, jak można przypuszczać, przenikały od czasów Felaszów i innych starożytnych żydowskich sekt, które zamieszkiwały przedchrześcijańską Etiopię.

Wyznawcy Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego stosują zwyczaj obrzezania niemowląt płci męskiej kilka dni po urodzeniu, regularnie zachowują posty (nawet kilka dni w tygodniu), a kobiety podlegają różnorodnym obostrzeniom związanym z menstruacją. Świętują zarówno chrześcijańską niedzielę, jak i żydowski szabat w sobotę, do obchodów świąt religijnych włączają tańce, które inne wyznania chrześcijańskie mogłyby uznać za bluźnierstwo. W samym sercu etiopskiego mistycyzmu leży niezgłębiony i fascynujący związek chrześcijaństwa z Arką Przymierza, będącą istotą judaizmu aż do momentu zniknięcia jej z Jerozolimy.* Jednak tą historię, pełną pięknych legend opowiem Wam innym razem.

Tymczasem dojechaliśmy na wzgórze Yntoto gdzie kiedyś cesarz Menelik założy stolicę i stanęliśmy przed ośmiokątnym zielonym budynkiem. To właśnie kościół Entoto Marjam. To tutaj w roku 1882 został on koronowany na cesarza Etiopii. Ten kościół jest jedyną ciągle działającą pamiątką tamtych czasów. Niestety nie udało mi się wejść do środka kościoła, aby obejrzeć ponoć niesamowite freski, które zdobią jego ściany. Wejść do środka można tylko podczas nabożeństwa, wcześnie rano. Podczas naszej wizyt kościół był zamknięty. Zielony budynek, kształtem nie przypomina w  żaden sposób kościołów, które my znamy. Ośmiokątny kościół przypomina raczej niewielkie pomieszczenie cyrku. Dookoła rzucają się w oczy płotki i inne elementy wymalowane w barwach flagi narodowej Etiopii. Jakoś trudno tutaj o chwilę zadumy, bo oczywiście towarzyszy nam tłumek miejscowych dzieciaków. Wszystko byłoby ok., gdyby dzieci nie były takie nachalne i nie krzyczały za nami bezustannie you, you, mister, give me money, foto, foto itp. Zwłaszcza jeden z chłopców usilnie prosi aby zrobić mu zdjęcie i zapłacić za nie 1 byrra. Dla świętego spokoju ulegam jego prośbie i pstrykam zdjęcie. Dostaje za to 1 birra i z zawadiackim uśmiechem mówi, że to za mało.  Kiwam głową, że więcej nie dostanie i nagle widzę wyciągnięty w moją stronę środkowy palec i słyszę gromkie – fuck you! Ignoruję gówniarza, jednak on nie daje za wygraną i rzuca we mnie zwiniętym tym 1 birrem, którego mu dałem. Oniemiałem! Nie spodziewałem się, aż takiej reakcji dziecka. Niestety okazało się, że dzieciaki w miejscach gdzie jest dużo turystów są cwańsze do nas i rozpuszczone do szaleństwa. Niestety jest to w dużej mierze wina nas turystów. Nie powinniśmy ulegać żadnym ich prośbą. Zrozumiałem  na czym polegał mój błąd i już się pilnowałem aby nie robić „dobrze” innym jak o to proszą a zwłaszcza dzieciom w Addis Abebie. Naprawdę nie warto. Zrobiło mi się trochę smutno, bo poczułem się bezsilny i upokorzony. Najbardziej nie mogłem się pogodzić z faktem, że dookoła bieda aż piszczy a dzieci rzucają pieniędzmi! Tym bardziej, że po drodze widzieliśmy jak ciężką prace wykonują starsze kobiety, które wspinają się w pobliskie góry aby nazbierać drewna na opał. Potem to co znajdą na plecach niosą kilka kilometrów do swoich biednych domów aby po prostu mieć ciepło i móc ugotować posiłek.

Cóż, nie był to pierwszy raz gdy zachowanie ludzi w tym kraju mnie zaskoczyło, ale jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłem. Okazało się, że niestety w stolicy ludzie, a zwłaszcza dzieci widzą w nas tylko skarbonkę (to jeszcze rozumiem) i jeżeli nie dostaną pieniędzy, albo wg. nich dostaną za mało,  to po prostu nas wyzwą. Na szczęście im dalej od stolicy tym lepiej, tym mniej takich zachowań, tym więcej uśmiechu, życzliwości. Cóż stolica…


* Na podstawie: Philip Briggs, „Etiopia”. Wyd. Global PWN, 2010r.

6 komentarzy do “Dom Maryi”

  1. Wiesława :

    Czekając na dalszy ciąg, przeczytałam Twoje „Wspomnienia” z Kenii. Tak ciekawie opisujesz, że chyba nie będę się nudzić. W oczekiwaniu na ciąg dalszy wspomnień z wyprawy do Etiopii, jest dużo do poczytania o Twoich wyprawach w inne zakątki świata. Pozdrawiam Wiesława F.

  2. Wiesława :

    Na marginesie. Coś słabo Ci działa pole, w którym dodaje się komentarz. Jak się zrobi błąd i potem chce się go naprawić, to -niestety- trzeba wszystko kasować, by wrócić do błędu. Ja używam firefoxa i opery. W operze to już w ogóle nie da się nic wpisać w to pole….

  3. Wiesiu, dzięki za informację. Postaram się coś z tym zrobić. Jednak nie bardzo znam się na tym od strony technicznej 🙁 Będę musiał pewnie kogoś poszukać kto mi pomoże trochę zoptymalizować cały blog i wyeliminować błędy. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. wiesława :

    Łał!!!! Gratulacje. Wszystko działa!!!! teraz używam jako przeglądarki opery i tez działa!!!!!!!!!!!( co wcześniej było niemożliwe, by cokolwiek wpisać w tym polu! Powrót do zauważonego, np błędu też działa! No super! Oj, Adaś, szybko się z tym uporałeś! Nie ma to jak "porządna firma".

  5. Strasznie się cieszę tym bardziej, że udało mi się to poprawić zupełnie przypadkiem 🙂 Zapraszam za chwilę na opowieść o pewnym cesarzu i jego pałacu…. 🙂

  6. wiesława :

    Czekam z niecierpliwością!!!!

Skomentuj