Przede mną kolejny dzień w drodze. Tym razem jednak czuję, że ta właściwa przygoda właśnie się rozpoczyna. Po tych pierwszych dniach pobytu w Etiopii, które były niewątpliwie fascynujące, ciekawe i zaskakujące (choć momentami także nerwowe) pytam w myślach sam siebie, czy to możliwe aby poziom wrażeń mógł jeszcze wzrosnąć? Te kilka dni uświadomiły mi jak różnorodny to kraj, jak wiele dzieje się każdego dnia. Mam świadomość, że przecież nie dotarłem jeszcze do głównego celu tej podróży. Czy to możliwe aby zobaczyć i przeżyć jeszcze więcej?

Obserwując przez okno samochodu zmieniający się krajobraz zastanawiam się, czy moje oczekiwania, wyobrażenia w konfrontacji z rzeczywistością okażą się bolesne, czy może wręcz przeciwnie? Przed wyruszeniem do Etiopii wiele się naczytałem o tym kraju o jego historii, jestem przygotowany – tak mi się wydaje. Jednak pierwsze dni pokazały, że nie do końca. Jak będzie teraz, gdy docieramy do samego centrum „dzikiej” Etiopii? No właśnie, czy dzikiej? Chyba jednak nie, po prostu innej Etiopii. Tej Etiopii, która zmieniła się najmniej od setek lat, tej Etiopii, która powinna być najbardziej fascynująca, kolorowa i nieznana.

Podróżując trochę po świecie nauczyłem się już, że nie ma możliwości wniknięcia w obce kultury tak aby je zrozumieć. Nawet kilka tygodni spędzonych w świecie diametralnie innym od naszego nie pozwala na pełne zrozumienie wielu rzeczy. Obce kultury zawsze pozostaną w dużej mierze dla mnie nieprzenikalne. Jednocześnie właśnie owe wniknięcie w te nieznane kultury jest dla mnie sednem moich wyjazdów. Ten paradoks często powoduje u mnie niepokój i pewną frustrację. Mimo, że uważam się za osobę o otwartym umyśle, może nawet kosmopolitę otwartego na inne tradycje i inność, który z łatwością „przeskakuje” z kuchni indyjskiej do kuchni francuskiej, czy plemiennej sztuki afrykańskiej do amerykańskiego pop – artu, to jednak to wszystko dzieje się, w ramach tego samego kręgu kulturowego w ramach tych samych doświadczeń, doświadczeń europejskich.

Jednak wystarczy przekroczyć granicę Azji czy Afryki i nagle okazuje się, że już nie jest tak łatwo. Nagle moja otwartość nie wystarcza, moja wiedza okazuje się za mała i jakoś tak nic się nie składa. Niby napotkani ludzie są przyjaźni, rozmawiamy, opowiadają o sobie o swoim kraju. Jednak pozostaje to, ciągle jakby tylko zaglądanie przez uchylone drzwi. Chcę więcej a nie mogę. Dzisiaj już chyba wiem, że myśląc własnymi kategoriami, kategoriami własnej kultury nie powinienem zakładać, że inne kultury są bardziej otwarte i możliwe do asymilacji, niż jest to w rzeczywistości. Te pierwsze dni pobytu w Etiopii uświadomiły mi jak bardzo w tym kraju należy pozbyć się naszego myślenia, naszych wartości, naszych przyzwyczajeń, naszych oczekiwań, naszego spostrzegania świata. To właśnie tutaj, w tym kraju przeżyłem największy zamęt we własnej głowie.

Podróżowanie wśród nieznanej kultury pozwala poznać również prawdę o sobie. Przynajmniej w moim przypadku tak było. Doświadczyłem tylu emocji, że trudno było mi zasnąć mimo, że padałem z nóg. Doświadczyłem sytuacji w których zachowałem się zupełnie odwrotnie niż myślałem, że się zachowam, gdy były tylko teoretycznymi rozważaniami. Gdy stykamy się z obcą kulturą przypisujemy wszystko, co widzimy, czego doświadczamy tradycjom czy obyczajowości. Mówimy, bo tutaj tak jest, bo to taki kraj – uogólniamy. Etiopia to kraj w którym złapałem się na tym błędzie. Tak wiele tutaj się dzieje, że takie stwierdzenia po prostu, „zdemolowały” moją głowę. Uświadomiłem sobie, że należy patrzeć na wszystko dookoła poprzez pryzmat indywidualności.Poprzez pryzmat spotkań z pojedynczym człowiekiem, jego doświadczeń i tym kim jest.

Mam nadzieję, że może właśnie takie podejście pozwoli bardziej wniknąć w nieznaną mi kulturę? Może gdy spojrzymy na cały kraj poprzez indywidualne zachowania, spojrzymy „pojedynczymi” oczami, te drzwi, które do tej pory tylko się uchylały otworzą się szerzej? Gdy spotykamy na ulicy żebraka, to czy on żebrze bo jest Etiopczykiem? Nie, żebrze bo jest biedny i zdesperowany. Gdy biegnie za nami horda rozwrzeszczanych dzieci, krzyczących „you”, „you” to robią to bo są Etiopczykami? Nie, robią to bo są dziećmi i ktoś ich nauczył takich zachowań. Gdy spotykamy kogoś miłego i życzliwego, to nie jest taki ponieważ jest Etiopczykiem, tylko dlatego, że jest dobrym człowiekiem. Wchodzimy w interakcję z pojedynczymi ludźmi a wnioski wyciągamy ogólne. Doświadczamy tej kultury w taki sam sposób jak naszej, ale z jakiegoś powodu przekładamy to na obraz całości.

Rozmawiamy o kulturze danego kraju opierając się wyłącznie na własnej wiedzy. Często zdobytej z przewodników czy programów telewizyjnych. Zapominamy, że w dużej mierze np. program telewizyjny musi mieć konstrukcję „wysokiej oglądalności” i nie koniecznie musi pokazywać tylko rzeczywistości. Często ta „prawda” jest podkolorowana, jak zdjęcia modelek w gazetach. Książki w dzisiejszych czasach też muszą się sprzedać. Musi być krew, miłości pieniądze :). Cóż, takie są reguły gry. Ja też się łapię na tym, że przyjmuję za pewnik, kompletne bzdury, bo gdzieś czytałem, czy ktoś mi opowiedział. Takich bzdur, stereotypów na temat Etiopii jest mnóstwo. Nawet rozmawiając ze spotkanymi podróżnikami w hotelu w Addis nasłuchałem się opowieści w które uwierzyłem, bo przecież ktoś jest piąty, szósty raz w tym kraju, więc wie lepiej. Potem okazywało się, że jest nieco inaczej, że to nie tak. O ile różnice wynikają z innego spostrzegania świata przez nas wszystkich o tyle nie ma problemu, jednak zdarzyło mi się słuchać opowieści „zblazowanych” podróżników opowiadających kosmiczne bzdury na temat np. Doliny Omo, a potem okazywała się, że nigdy tam nie byli!

Oczywiście ja również nie przekaże tej jednej, jedynej prawdy o tym kraju. To jest niemożliwe. Po pierwsze moja relacja jest bardzo subiektywna, to tylko moje spostrzeżenia i moje odczucia a po drugie Etiopia jest jak kilka krajów w jednym. Mimo wszystko staram się, pokazać Etiopię taka jaką on jest, bez ubarwień, bez nadmiernego „romantyzmu afrykańskiego” czy straszenia strzelaniem do turystów. Nie ma możliwości opowiedzieć o tym kraju ot tak, po prostu. Musiałaby powstać gruba książka a i tak sadzę, że gdybyście tam pojechali zapewne każdy z Was wywiezie własny odbiór tego kraju. Własne doświadczenia i przeżycia. Jednak nie wyciągajmy zbyt pochopnych wniosków. Zanim powiemy, że Etiopia jest taka, czy taka pomyślmy, czy na pewno dotyczy to kraju jako całości, czy może tylko pojedynczej sytuacji, pojedynczego człowieka.

Z tej perspektywy, to co mnie jeszcze czeka w ciągu najbliższych kilkunastu dni, nabiera trochę innej wartości. Zastanawiam się jak mam to „ugryźć” aby nie stracić nawet okruszka z każdego dnia. Liczę na wielkie przeżycia, spektakularne spotkania. Czy naprawdę moje „stereotypowe” podejście jest dobre? Może jednak, skoro mam taki otwarty umysł (!) nie powinienem niczego planować, niczego sobie wyobrażać? Mam mentlik w głowie. Wiem tylko jedno, od dzisiaj „skończyła” się Etiopia jako jednolite państwo. Nie wolno mi powielić błędu, który kiedyś został wyrządzony całej Afryce. Podzielono ten kontynent, gdzieś przy biurku, ot tak od linijki. Wyznaczono państwa według wpływów wielkich mocarstw. Zapomniano o plemienności, obyczajach, kulturze i różnorodności ludzi tam mieszkających. Mam nadzieję, ze uda mi się wyjść z własnej skorupy stereotypów i spojrzeć na czekający na mnie świat nie na jak „żywe muzeum”, czy „ludzki skansen”, jak często określany jest ten rejon świata, ale jak na fascynującą i nieznaną dla mnie cześć ludzkiego bytu na naszej planecie. Czy mi się to uda? Nie mam pojęcia, nie jest to łatwe. To coś o czym nigdy wcześniej nie myślałem, ba nawet nie sądziłem, że będę myślał kiedykolwiek. Tak czy owak, jestem blisko coraz bliżej próby poznania tych kultur i jak się później okazało również samego siebie…

3 komentarze do “Blisko coraz bliżej”

  1. wiesława :

    Super!!!! 🙂

  2. Małgoś :

    Bardzo prawdziwe , fascynujące i przekonujące mnie spojrzenie na Etiopię. W lipcu wybieramy sie do północnej ETiopii i myślę,że nie zawiedziemy się.
    W podróżowaniu interesują nas też ludzie i ich prawdziwe życie a nie wioski dla turystów.
    Podziwiam i pozdrawiam
    Małgoś

  3. Małgosiu dziękuję za miłe słowa. Nie wiem jak jest na północy, poza tym, że fascynująco również 🙂 Jak już kiedyś pisałem północ tego kraju jest zupełnie inna niż południe. To przede wszystkim zabytki i cudowna historia Etiopii. Życzę Ci wielu wrażeń, bo na pewno warto tam pojechać. No i będziesz miała okazję zobaczyć Etiopię jak będzie pięknie i zielono 🙂

Skomentuj