Znaleźć kraj gdzie słońce świeci non stop przez 12 miesięcy to żaden problem. Ale gdyby nam było mało i chcielibyśmy więcej, dłużej? Niestety tylko błazen powie, że to możliwe bo błazny czasami przecież „błaznują”.  Jednak nie każdy błazen musi być głupi (patrz historia Stasia Gąski, szerzej znanego jako Stańczyk – nadworny błazen Aleksandra Jagiellończyka, Zygmunta Starego i Zygmunta II Augusta). Ja znalazłem takiego, który znał taki kraj, gdzie miesięcy jest w roku 13 i na dodatek wszystkie słoneczne! Mój błazen był ukryty pod klawiszami klawiatury mojego komputera i w przepastnych czeluściach zdigitalizowanego świata, a na imię miał Google. Pokazał mi kraj o którym nawet nie śniłem i zaręczam, że wcale nie „błaznował”.

Etiopia jest inna niż znany mi świat i to w różnych wymiarach tej inności się dotyka. Mówi się, że to najbardziej skrywany zakątek Afryki. Chyba rzeczywiście coś w tym jest. W przeciwieństwie do reszty globu kraj ten ciągle tkwi w uświęconej wiekami tradycji. Posiada własny kalendarz, który jest swoistą odmianą kalendarza juliańskiego. Rok składa się tutaj z 13 miesięcy, z których 12 ma równo po 30 dni, a pozostały zaledwie pięć lub sześć dni (zależy to od tego czy jest rok przestępny czy też nie). Tak więc, nawet sylwester przypada tutaj na nasz 11 lub 12 września. Zatem jeżeli 31 grudnia jesteście w pracy a na dodatek w chiński Nowy Rok macie imieniny cioci, która nie wybaczy Wam waszej nieobecności, to zawsze możecie bawić się jeszcze we wrześniu. Dla tych, którzy lubią się bawić bez granic istnieje szansa na trzy sylwestry w roku! A może ktoś zna jeszcze jakieś inne?

Taki sposób liczenia dni, miesięcy i lat powoduje, że w Etiopia jest „spóźniona” w stosunku do naszego kalendarza o jakieś 8 lat. Cóż, jedyna okazja aby cofnąć się w czasie i znowu mieć mniej lat :). Gdyby tego było mało również czas zegarowy obowiązuje nieco inny. Nie ma doby w takim rozumieniu jak u nas. Doba w Etiopii, na wzór starożytnych cywilizacji semickich, dzieli się dwie części. Jest to tzw. „system podwójnych’ godzin. Dzień zaczyna się tu o godzinie 6.00 rano i trwa do 18.00 kiedy rozpoczyna się wieczór i noc, która trwa do 6.00 rano. Zatem nasza, europejska 7 rano to w Etiopii godzina 1.00 (w dzień), nasza 13.00 to w Etiopii 7.00 (w dzień) a nasza 22.00 to w Etiopii 4.00 (w nocy). Gdyby tego było mało musimy jeszcze uwzględnić przesunięcie czasu o dwie godziny do przodu w stosunku do europejskiego! Dla wytrwałych mam zadanie. Dzisiaj mamy 22.02.2011 godzinę 18.30. Kto potrafi powiedzieć jaka jest data i godzina w Etiopskim systemie kalendarza i czasu?

Na szczęście turysta spotyka się tylko z europejskim kalendarzem i również z europejskim określaniem czasu. Jednak umawiając się z miejscową pięknością na kawę, lepiej dopytać o który czas chodzi :). Sklepy, banki, biura podróży, hotele, linie lotnicze posługują się naszym systemem. Oczywiście jak to w Afryce bywa nie możemy tutaj liczyć na europejskie podejście do czasu w ogóle. Tutaj nikt się nie spieszy. Tutaj czas jest pojęciem względnym. My europejczycy mamy wszystko zaplanowane niemal z dokładnością co do minuty. Tutaj trzeba o tym zapomnieć i szczerze mówiąc uwielbiam ten stan gdy uświadamiam sobie, że wreszcie zegarek mogę wrzucić na dno walizki. Dla mieszkańców Afryki wszystko jest znacznie prostsze. Będzie co ma być, jeżeli ktoś się spóźni godzinę, jeżeli na obiad w restauracji czeka się dwie godziny, nikt nie ma prawa czuć się zignorowanym. Śniadanie lepiej zamówić wieczorem, choć i tak trzeba będzie czekać. Ot po prostu! Pan Bóg gdy stworzył świat Europejczykom dał zegarki a Afrykanom dał czas. Tego strasznie zazdroszczę. Z biegiem lat doceniam ten luksus zrezygnowania (chociaż na chwilę) z czasu odmierzanego co do minuty, z życia z zegarkiem w ręku. Uspakajam się, zaczynam oddychać wolniej ale przede wszystkim zrzucam z siebie ciężar odpowiedzialności bycia punktualnym, dyspozycyjnym, bycia pod presją naszej europejskiej cywilizacji. Otwieram umysł i dusze na nowe doznania, zaczynam chłonąć. Zostawiam wszystko za sobą, bo przecież ląduję w kraju, który szczyci się hasłem reklamowym: „Ethiopia – 13 Months of Sunshine” no i znowu będę miał urodziny, które obchodziłem 8 lat temu!!! Witaj Afryko :)

Skomentuj