Naładowani adrenaliną, podnieceni i zafascynowani tym czego mieliśmy okazje doświadczyć na Merkato jedziemy nieco ostudzić nasze emocje do Muzeum Etnograficznego. W Addis są właściwie dwa muzea, do których warto zajrzeć nawet jak nie jest się zwolennikiem chodzenia po tego typu przybytkach kultury. Pierwsze to Muzeum Narodowe Etiopii ze słynną Lucy oraz drugie, właśnie Muzeum Etnograficzne. Ponieważ my nie mamy zbyt wiele czasu wybieramy to drugie. Decydujemy się zrezygnować z wizyty w Muzeum Narodowym ze względu właśnie na Lucy…, której tam właściwie nie ma. Ale od początku.

O tym, że ludzkość wywodzi się właśnie z Afryki pisałem już przy okazji pobytu w Kenii i oglądaniu Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Tak właściwe się składa, że większość drogi na południe Etiopii biegnie właśnie owym Wielkim Rowem Afrykańskim. O ile w Kenii mogliśmy przyjrzeć się tylko pięknej panoramie tym razem mieliśmy okazję podróżować przez kilka dni wzdłuż rowu. Jednak Etiopia w zakresie naszych pra, pra przodków słynie przede wszystkim z postaci niewielkiej kobiety o wdzięcznym imieniu Lucy.

W roku 1974 amerykański antropolog Donald Johanson odkrył w północno – wschodniej Etiopii w Woranso-Mille, niedaleko Pustyni Danakilskiej (najgorętsze miejsce na Ziemi, a co też jest w Etiopii!), kompletna czaszkę i drobny, niekompletny szkielet. Okazało się, są to kości liczącej 3,4 miliona lat człowiekowatej kobiety. Naszej pra, pra, pra… babci. Okrycie kompletnej czaszki spowodowało całkowite przeformułowanie ludzkiej genealogii i dowiodło, że człowiek zaczął chodzić o 2,5 miliona lat wcześniej, niż dotychczas przypuszczano. Imię Lucy zaczerpnięto z piosenki Beatlesów  pt. „Lucy In the Sky with Diamonds”, której słuchano podczas prac wykopaliskowych. Etiopczycy nazwali ten skarb Dinkenesz co oznacza „Tyś jesteś piękna”. Dinkenesz nie była duża. Mierzyła raptem ok. 1 metra i ważyła coś około 30 kilogramów. Nie był to jeszcze człowiek w pełni ukształtowany i wyewoluowany. Jej szkielet to mieszanka cech ludzkich i małpich. Miała krótkie nogi, dosyć długie ręce, klatkę piersiową ukształtowaną tak jak u małp człekokształtnych, mocno wygięte kości dłoni z krótkimi kciukami (ułatwiały chwytanie gałęzi). Mózg pojemności małpiej ale czoło bardziej rozwinięte niż u małp, twarz miej wystająca, stosunkowo małe kłyi zęby przystosowane do pokarmu roślinnego. Dinkenesz zginęła jako dorosły osobnik, więc nasi przodkowie byli raczej mikrej postury (osobniki męskie były nieco większe). Szkielet poddano rekonstrukcji i na tej podstawie odtworzono całą postać, którą właśnie można podziwiać w muzealnej gablocie. Niestety trwają dyskusję na ile wierne jest to odtworzenie, gdyż tak naprawdę odnaleziono zaledwie ok. 40% kości z całego szkieletu. Jest to bardzo mało i jak twierdzą niektórzy za mało aby wiernie zrekonstruować całą postać. Jednak nie to nas powstrzymało przed oglądaniem tej najbardziej sławnej kobiety Etiopii. Powstrzymał nas fakt, że w muzeum wystawiona jest współczesna replika a oryginał przebywa w Huston w USA. Tam w roku 2009 został poddany skanowaniu dla potomnych. Jednak nikt nie potrafił nam odpowiedzieć na pytanie dlaczego „Tyś jesteś piękna” do tej pory nie wróciła do domu i czy kiedyś wróci? Coś mi się wydaje, że jeszcze to potrwa…

Zdjęcia kopii możemy obejrzeć w Internecie, więc postanawiamy udać się właśnie do Muzeum Etnograficznego (pełna nazwa to Muzeum i Biblioteka Instytutu Studiów Etiopskich), które urządzone jest w dawnym pałacu cesarza Hajle Syllasjego.  Dzisiaj w tym budynku działa Uniwersytet a na górnych piętrach właśnie muzeum. Wstęp kosztuje 20 ETB (byrr) czyli jakieś 3 zł, (dla miejscowych tylko 2ETB, czyli 30 groszy. Nie wolno fotografować we wnętrzach). Na pierwszym piętrze wystawiono różnorodne eksponaty codziennego użytku związane z większością grup etnicznych zamieszkujących Etiopię. Oprócz przedmiotów należących do dwóch dominujących grup monoteistycznych (chrześcijanie i muzułmanie) najciekawsze okazały się przykłady wyrobów kultur animistycznych z południa doliny rzeki Omo. To był dla mnie przedsmak tego co czekało nas za kilka dni. Już nie w gablocie muzealnej ale na żywo. Pewną atrakcją jest również oglądanie na dolnych piętrach pałacu, oryginalnie umeblowanych sypialni cesarza czy przechadzki po jego luksusowych (jak na tamte czasu) łazienkach. Zresztą nawet dzisiaj można sobie uzmysłowić w jakim luksusie żył cesarz, gdy tymczasem tuż za pałacowym murem ludzie żyli w skrajnej nędzy i umierali z głodu. On tym czsem w pałacowych ogrodach trzymał lwy dla zabawy. O samym cesarzu Hajle Syllasie będę jeszcze pisał przy okazji zwiedzania innego jego pałacu, bo miał ich kilka w różnych częściach kraju. Jak to cesarz!

Na 2 piętrze zaprezentowano wystawę poświęconą etiopskim instrumentom muzycznym, sztukom plastycznym ale przede wszystkim piękną kolekcję krzyży etiopskich. Dla mnie ciekawe, ponieważ nasza podróż nie obejmuje północy kraju, więc nie będziemy mogli zobaczyć tych krzyży w żadnym innym miejscu. Muzeum może nie jest tak pięknie urządzone jak tego typu placówki w Europie jednak warte jest zwiedzenia, bo mało kto podróżuje po tym kraju zarówno na północ jak i na południe. Zatem w tym miejscu można zobaczyć to co jest najbardziej charakterystyczne dla Etiopii. Północ i południe Etiopii tak bardzo różną się od siebie, że to nawet nie jak różne kraje, ale jak rożne planety. Północy kulturowo bliżej do Europy niż do Afryki, natomiast południe to esencja czarnej, pierwotnej jeszcze Afryki.  Muzeum daje tego przedsmak, dlatego warto „stracić” tutaj trochę czasu.

6 komentarzy do “Gdzie jest Lucy?”

  1. No i odechciało mi się oglądać marną imitację Lucy:-(Marzenie zostało pogrzebane…..

  2. Przykro mi ale niestety czasami tak bywa, że nasze romantyczne myślenie o czymś zostaje pogrzebane gdy skonfrontujemy je z rzeczywistością 🙁 Jednak gdy jesteśmy na to przygotowani to jakoś łatwiej nam to znieść 🙂

  3. Adamie zobaczę te dwa muzea!W drodze do,będziemy mieli dzień przystanku,oraz w drodze z,równiez .Jeżeli przyszło Ci do głowy cos jeszcze odnosnie tego jak rozplanować dzień ,co jeszcze jest warte zobaczenia,sfotografowania pisz proszę.Posłucham wszystkiego jak grzeczna uczennica:-)

  4. Aniu,
    myślę, że te dwa miejsca to główne atrakcje stolicy. Nie a tam zbyt wiele do zwiedzania. Jak już pisałem w swoich postach Addis jest dosyć ciężka i trudna a ludzie nie należą do najmilszych. Jeżeli miasto Cię przytłoczy to koniecznie ucieknij na wzgórza Yntoto. Troszkę historii Pałacu Menelika II a przede wszystkim świeże powietrze i widok z góry na Addis Abebę 🙂 No i jeżeli dasz radę to odwiedź Merkato ale bądź tam ostrożna! Jestem bardzo ciekawy jak odbierzesz Addis bo mimo wszytko odwiedziny w tym mieście to spore przeżycie 🙂 Konieczne daj znać po powrocie 🙂

    Aha i koniecznie będąc w Addis spróbuj pysznego, gęstego soku np. z mango w którejś z kawiarenek.W Etiopii robią jeden z najlepszych na świecie!!! 🙂

  5. Witam Adamie! Bilety kupione startujemy 19 lutego.Z całą pewnością będę chciała zobaczyć,to co zostało z pałacu Menelika .Ciekawa jestem bardzo jak dzieciaki ocenią to miejsce,to trochę inny pałac niż „nasze” pałace:-)Myślę,że możesz być dumny ze swojej strony,nasz wyjazd to Twoja zasługa w 80 %.Jeszcze jedno pytanie ,piszesz o restauracjach z tradycyjną muzyką i tańcami,myślałam żeby tam zajrzeć ,ale musimy być około 20.00 na lotnisku.Czy te lokale są czynne również w godzinach popołudniowych?Ach,podpowiedz proszę jak się poruszać po stolicy,czy taxi wszę dzie nas zawiezie,również poza miasto?Ponieważ rozumiem,że pałac Menelika jest poza miastem.Czy tam trzeba się targować z kierowcami taxi? I czy to najlepsza opcja?Przylecimy nad ranem więc planuję jechać się kimnąć 3 godziny do hotelu(oczywiście ufam Tobie bezgranicznie:-)więc śpimy tam gdzie i Ty spałeś)a potem zwiedzamy.Muszę wszystko dokładnie zaplanować tak aby trafić w gusta dwojga 16-latków.Trochę się boję Merkato i nie chodzi tutaj o mnie ani koleżankę000 ale nasze „maleństwa”.

  6. Aniu,
    tzw. „cultural restaurant” są czynne również w ciągu dnia 7 dni w tygodniu. Nie wiem tylko czy np po południu są pokazy tańca i muzyki. Jednak nawet jeżeli nie to warto pójść tam na posiłek bo jedzenie jest bardzo dobre zwłaszcza indera (jeżeli można powiedzieć, że ona w ogóle jest dobra) no ale spróbować trzeba 🙂 Co do poruszania po Adiss. To chyba nie ma wyjścia i zostają tylko taksówki. Komunikacja miejska raczej Cię wystraszy a i tak nie będziesz mogła się dogadać dokąd jedzie 🙂 Pamiętaj tylko aby cenę za kurs ustalić przed kursem zanim ruszysz. Dobrym sposobem jest zapytać np. w hotelu w recepcji ile mniej więcej kosztuje kurs do danego miejsca tak aby wiedzieć ile masz zapłacić i trzymać się tej kwoty. Musisz jedynie pamiętać, że czy chcemy czy nie to jesteśmy traktowani jak bardzo bogaci ludzie.Nic na to nie poradzimy, że dla większości miejscowych biały turysta to chodzący bankomat. Nie daj się naciągać! Pałac Menelika jest na wzgórzach Yntoto ale bez problemu dojedziesz taksówką to nie jest daleko. Jestem bardzo ciekawy jak zareagują dzieciaki nie tylko na pałac ale na miejsce w którym się znajdą. Mam nadzieję, że mają świadomość gdzie jadą :)? Będzie to z pewnością dla nich szok i oby docenili jak dobrze mają u mamy 🙂

Skomentuj