Gdy plany mojego kolejnego wyjazdu przybrały realne kształty nadszedł czas aby zaspokoić ciekawość otoczenia i wreszcie udzielić odpowiedzi na pytanie: „dokąd tym razem”?

Z naiwnością dziecka oczekiwałem słów zachwytu, podziwu a może i zazdrości! Ciesząc się, że spełnia się moje kolejne marzenie chciałem tą radością dzielić się z innymi. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast radości w oczach przyjaciół i rodziny, zobaczyłem niedowierzanie i niemal przerażenie. Grad pytań spadł mi na głowę a ręce opadły niżej niż wynikało by to z budowy anatomicznej człowieka.

Gdzie? Przecież tam jest wojna!!!

Gdzie? Przecież tam nie ma co jeść!!!

Gdzie? Przecież tam nic nie ma!!!

Gdzie? Przecież tam szaleją wszystkie najgorsze choroby!!!

Gdzie? Przecież tam jest niebezpiecznie!!!

To najczęściej zadawane mi pytania. Jakież było moje zdziwienie, że tylko tyle większość ludzi wiedziała o kraju, do którego się wybierałem. Zdziwienie, niedowierzanie ale i zrozumienie.

Do tego wyjazdu przygotowywałem się niemal od roku. Przeczytałem wszystko co wydano w Polsce na temat tego zakątka ziemi. Nie ma tego zbyt wiele, a niektóre pozycje leżą zapomniane w bibliotecznych magazynach, gdzieś w przepastnych piwnicach. Przeczesałem Internet wzdłuż i w szerz. Tutaj znacznie więcej można się dowiedzieć i jak zwykle sieć okazała się bezcennym źródłem informacji. Rozmawiałem również z ludźmi, którzy byli na miejscu i z pierwszej ręki moli udzielić informacji. Im więcej czasu poświęcałem na zebranie potrzebnych informacji tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że warto i muszę tam pojechać.

Wreszcie udało się kupić bilety lotnicze za przyzwoite pieniądze, znaleźć miejscowe biuro, które zorganizuje trasę objazdu na miejscu i co ważne również towarzyszy mojej „niedoli”, którzy tak samo jak ja chcieli przekonać się na własne oczy jak wygląda ten kraj. Zaplanowany był niemal każdy dzień, a ja momentami czułem się jakbym już tam był. Jednak to zdziwienie i niemal pukanie się w czoło niemal wszystkich dookoła nieco sprowadziło mnie na ziemię. Okazało się, że stereotypy w naszych głowach są tak silne, że blokują dostęp rzeczywistych informacji o współczesnym świecie. Niestety ciągle…

Stereotyp to z greckiego stereos – „przestrzenny”, typos – „wzorzec”, „odcisk”. Jest to pewne fałszywe, uproszczone przeświadczenie dotyczące różnych zjawisk. Tworzenie stereotypów jest spontaniczną ludzką skłonnością i takiemu upraszczaniu przekazu podlegają wszelkie ludzkie wyobrażenia o otaczających ich świecie. Stereotypy często oparte są na niepełnej wiedzy oraz fałszywych przekonaniach o świecie, utrwalone są przed tradycję i trudno podlegają zmianom. Tyle sucha definicja wg Wikipedii.

Skąd zatem współczesny człowiek najczęściej czerpie wiedzę o otaczającym go świecie? Oczywiście z telewizji. Bierne odbieranie informacji jest dla nas najwygodniejsze. Skoro o czymś się nie mówi w telewizji to tego nie ma. Na dodatek popularne programy podróżnicze Pani M. potwierdzały obraz nędzy i biedy w tym kraju. Dlatego większość osób z którymi rozmawiałem świetnie kojarzyła wojnę, klęskę głodu, dzieci z dużymi brzuchami i piosenkę pt. „We Are The Word”, którą śpiewały największe gwiazdy światowej muzyki pop. Tyle wiedzieli o kraju w którym zamierzałem spędzić kilka najbliższych tygodni. Tylko, że te informacje są z lat 80 ubiegłego wieku!!! Jednak jak się okazało świetnie utrwaliły w naszych głowach obraz tego zakątka świata na wiele, wiele lat.

Pomyślałem zatem, że będę miał znakomitą okazję obalić te wszystkie stereotypy i opowiedzieć o kraju, który dzisiaj na początku XXI wieku jest zupełnie inny i ciągle jeszcze, jak się okazało mało znanym większości. Ten kraj to obok Japonii i Iranu jest najstarszym krajem świata! Jest fenomenem na skalę światową. Kraj ten nazywano różnie: „Tybetem Afryki”, „Czarną Wyspą Chrześcijaństwa”, „Abisynią”. Ten kraj utożsamiano z biblijnym Edenem, ze względu na spektakularne krajobrazy. Tylko tutaj można zobaczyć wielkie wąwozy, przepaście, wysokie góry, depresje, najgorętsze miejsce świata, lasy tropikalne, pustynie, ogromne rzeki i wodospady, busz i sawannę. Tylko tutaj można spotkać niektóre gatunki roślin i zwierząt a zwłaszcza ptaków. Mówi się tutaj bez mała 90 językami i ciągle jeszcze żyją chyba ostanie plemiona „pamiętające” Afrykę bez białego człowieka gdzie kultywowanie tradycji sprzed wieków jest ciągle żywe i niezmienne.

To wreszcie jedyny kraj Czarnego Lądu, który nigdy nie został skolonizowany, tak dumy zamieszkuje go naród, który wywodzi się od mitycznej królowej Saby i króla Salomona. To ojczyzna kawy i domniemane miejsce przechowywania Arki Przymierza. To wreszcie, dzięki izolacji geograficznej państwo, które wykształciło swoją niepowtarzalną religię chrześcijańską. To także obiecane królestwo rastafarian ale i  zabytki z czasów gdy Polska jeszcze nie była nawet państwem. To tutaj według legendy aniołowie kuli w litej skale kościoły, a cały świat właśnie w Abisynii poszukiwał króla Jana, najbogatszego z władców.

Ten kraj to współczesna Etiopia. Zapraszam Was zatem na moją opowieść o ludziach, historii, legendach, przyrodzie i zwyczajach tego niezwykłego i niedocenianego zakątka Afryki, choć nadal jednego z najbiedniejszych regionów na Ziemi.

4 komentarzy do “A po co ty tam jedziesz?”

  1. Wiesława :

    Super!!!!!! Kiedy ciąg dalszy???????? Mam jedno pytanko:”czy spotkałeś sie z filmem -Omo droga do prahistorii, autorstwa znanego podróżnika słowackiego, jakiegoś Pawlosa. Chętnie bym sobie obejrzała ten filmik, ale nie mogę go nigdzie znaleźć.

  2. Witaj Wiesiu 🙂 Ciąg dalszy będzie się pojawiał w kolejnych dniach. Film o którym piszesz oglądałem. Film jest do kupienia np. na Allegro (w sieci raczej nikt go nie udostępnia).

  3. Hej! No wreszcie piszesz 🙂 Jak zwykle piękne zdjęcia. Już nie mogę się doczekać następnych. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Hej Bogna 🙂 a Ty za to pamiętasz o mnie 🙂 dzięki. Odezwę się na @ do Ciebie. Pozdrawiam!!!

Skomentuj