Będąc w Bangkoku zatrzymaliśmy się w „Rembrandt Hotel & Towers”. Mimo szumnej nazwy i 4 gwiazdek hotel raczej skromny i na pewno nie jest luksusowy, tak jak o nim piszą na portalach rezerwacyjnych. Jedynym plusem niewątpliwe jest basen, umieszczony na dachu niższego budynku. Zwłaszcza popołudniami było miło odpocząć od zgiełku miasta. Mimo tego, że z wyższych pięter hotelu rozciąga się fajny widok na miasto to jednak na mnie hotel wywarł średnie wrażenie.

Lokalizacja hotelu jest jednak dosyć dobra. Niemal naprzeciwko znajduje się stacja Sky Train więc łatwo się dostać właściwie do każdej części miasta. Blisko z niego do kapliczki Erawan gdzie można dojść spacerem. Również dosyć blisko znajdują się dwa duże centra handlowe.

Jednak sam hotel a raczej jego pracownicy w recepcji byli dość „oschli”, co w Tajlandii jest raczej niespotykane. Jak się okazało później byli również nieuczciwi. Hotel przy zameldowaniu wymagał karty kredytowej czyli tzw. pre autoryzacji. Tak na wypadek gdybym coś popsuł nie zapłacił rachunków w restauracji itp. i musieliby mnie tym obciążyć. Generalnie nic w tym nadzwyczajnego i spotykane jest w wielu hotelach na świecie. Jednak tym razem po kilku tygodniach od powrotu dostałem telefon ze swojego banku z informacją, że ktoś w Tajlandii usiłował posłużyć się moją kartą i mi ja zablokowali. Na szczęście złodziejom nie udało się uszczknąć niczego z mojego konta ale niesmak do tego miejsca pozostał. Za to jestem pod ogromnym wrażeniem jak działają mechanizmy zabezpieczeń Visy skoro udało się zapobiec takiej kradzieży. Z powodu tego incydentu nie polecam tego hotelu, choć oczywiście to wina nieuczciwych ludzi tam pracujących.

Skomentuj