Pierwsze kroki kierujemy do najbardziej znanej świątyni – Wat Phra Kaeo (Wat Phra Kaew), czyli świątyni Szmaragdowego Buddy. Dla Tajów to miejsce jest niczym nasza Częstochowa dla nas. Budowę świątyni rozpoczął król Buddha Yodfa Chulaloke, czyli Rama I, przenosząc stolicę w 1785 roku właśnie do Bangkoku. W przeciwieństwie do innych budowli świątynnych w tej nie znajdują się pomieszczenia mieszkalne dla mnichów.

Już samo wejście do świątyni przyprawia o zawrót głowy. Strzegą go dwa posągi wysokości 6 metrów każdy. Przedstawiają postaci demonów wywodzących się z Ramakien, tajskiej wersji indyjskiego eposu. Zaraz po wejściu otacza nas zapach kadzidełek, które palą się tutaj w ofiarze dla siedzącego w środku Szmaragdowego Buddy. Przechodzimy do ogromnej sali. Pełna złoceń, płaskorzeźb i stojących lwów przy wewnętrznych drzwiach onieśmiela. Nie powinno się tutaj zbytnio rozglądać, nie wolno robić zdjęć.

Jest to miejsce święte i należy zachować szczególną powagę. Kilka osób siedzących w kucki (nie wolno kierować stóp w stronę Buddy) żarliwie się modli. Sala ta to serce świątyni. Wysoko w górze na pięknym tronie siedzi mały (75 cm) zielonkawy posążek Buddy (umieszczony w szklanej gablocie). Prawie go nie widać wśród tych złoceń i ozdób. Jednak widząc jak ludzie się tutaj modlą można poczuć jak ważne to dla nich miejsce.

Nie wiadomo do końca gdzie wykonano figurkę. Historia mówi, że pochodzi ona z Cejlonu (dzisiejsza Sri Lanka) i ponoć powstała ok. 43 roku p.n.e. Nie wiadomo jak i kiedy trafiła na ziemie Tajów. Nie jest również wykonana ze szmaragdu. Zielonkawy kolor zawdzięcza jadeitowi, który też ma zielony kolor. Słyszałem dwie wersje o jego odkryciu. Dla obu wspólne jest miejsce i czas jego odnalezienia –  świątynia w Chiang Rai i rok 1434. Pierwsze wersja mówi o tym, że w jedną z chedi uderzył piorun. Rozłupał on „wieżyczkę” i wówczas oczom ukazał się właśnie Szmaragdowy Budda. Między innymi dlatego przypisuje się figurce cudowne moce. Druga wersja mówi o tym, że po prostu znalezioną ją w jednej z „wież” świątynnych. Była pokryta zaprawą i szczególnie się nie wyróżniała pośród innych. Pewnego dnia jednak zaprawa z nosa odpadła i wówczas pokazał się fragment pięknej zielonej figurki ukrytej wewnątrz. Tak urodziła się legenda Szmaragdowego Buddy.

Budda ma również swoje ubrania. Jedynie król (lub osoba go zastępująca) może dokonać ceremonialnej zmiany szat figurki. Na początku marca, lipca i listopada czyli gdy zmienia się pora roku, figurka odziewana jest w inne szaty. Latem (podczas pory gorącej) ozdobiona jest złotą szatą przetykaną diamentami i ozdobiona koroną, podczas pory deszczowej ubrana jest w lekką złoconą szatę mnicha a zimą (pora chłodna) w złoty płaszcz. Ceremoniał ten ma znaczenie symboliczne i ma zapewnić krajowi szczęście i dobrobyt podczas właśnie nadchodzącej pory roku.

Na przestrzeni dziejów Szmaragdowy Budda zmieniał swoje miejsce pobytu. Zdarzyło się również, że padł łupem wojennych zdobywców. W 1779 roku przyszły król Rama I sprowadził  go z powrotem do Syjamu po zwycięskim oblężeniu stolicy Laosu. Dzisiaj nikt w Tajlandii nawet nie wyobraża sobie, że figura mogłaby zmienić swoje miejsce.

Sama  świątynia w swoim wnętrzu również posiada wiele dzieł sztuki. Jednak podczas pierwszej wizyty ciężko skulic się freskach, rzeźbach czy obrazach. Jest ich tak wiele, że człowiek nie wie na co spoglądać, a trzeba to jeszcze robić dyskretnie. Niewątpliwie jest to miejsce gdzie czułem się jak intruz a jednocześnie miejsce za którym tęsknię…

Świątynia Szmaragdowego Buddy to więcej niż  tylko jedna budowla. To cały kompleks pięknie pokazujący architekturę i sztukę tego okresu. Dwanaście pawilonów, gdzie mnisi odprawiali swoje obrzędy zdobione są przepięknymi, dla nas bajkowymi, mitycznymi stworami. Tuż obok znajdują się przynajmniej trzy inne budowle warte zatrzymania się na dłużej niż tylko chwilę.

Skomentuj