Jak już pisałem na Gran Canarii zatrzymaliśmy się w miejscowości Playa del Ingles. Wybraliśmy hotel Barcelo Margaritas. Jest to kompleks składające się z dwóch dużych budynków należący do sieci Barcelo ( jeden 8 pięter, drugi 7 – razem prawie 500 pokoi). Wybraliśmy ten hotel tylko z tego powodu, że zależało nam na zakwaterowaniu blisko rozrywkowego centrum miasta. Woleliśmy mieć blisko do hotelu gdy nad ranem wracaliśmy. Jednak mieliśmy dalej na plażę. Autobus dowozi gości hotelowych zarówno na plażę w Playa del Ingles ( 8 razy w ciągu dnia, co 20 do 40 minut)  jak i do Maspalomas ( 4 razy dziennie o 10.00, 11.15, 14.30, i 16.00). Opcja wygodna i darmowa.

Jeden budynek to typowe pokoje hotelowe natomiast drugi to apartamenty (z własną kuchnią). Jednak basen przy budynku z pokojami hotelowymi choć ładnie wyglądający na zdjęciach okazał się stosunkowo mały i właściwie zawsze wszystkie leżaki były już zajęte od rana. Na taką ilość gości jest zbyt mało miejsca. Tłok i ścisk nawet nam przeszkadzał, choć nie liczyłem na błogi spokój. Jednak po kilku dniach naszego pobytu skończono remont basenu przy budynku z apartamentami i to uratowało nasze humory. Duży, nowy basen, mnóstwo wygodnych leżaków (wolnych nawet w ciągu dnia), nowy bar i wszystko „prosto z fabryki” robiło bardzo dobre wrażenia. Jednak podczas naszego pobytu trwał jeszcze remont budynku z apartamentami, wiec nie było tam gości. Biorąc pod uwagę, że również w tym budynku zamieszka sporo turystów nad basenami zapewne będzie tłoczniej. Jednak jak dla nas położenie hotelu w centrum było ważniejsze niż wygody w nim panujące.

Pokoje są bardzo schludne i czyste. Wyposażone jak w większości tego typu miejsc. Telewizor, lodówka (mini bar), suszarka do włosów, sejf (płatny, 2 euro dziennie, plus kaucja zwrotna 12 euro) to już standard. Każdy pokój ma balkon, który wychodzi na stronę basenów. Jednak widok z niego jest ograniczony innymi budynkami, które stoją tuż obok. No cóż Playa del Ingles to nie kurort a jedynie „sypialnia” i „bawialnia” dla turystów.

Na dachu hotelu znajduje się solarium, co tutaj oznacza dyskretne miejsce do opalania dla lubiących nagość. Z reguły jednak mało kto się tutaj opala bo wytrzymać w samym słońcu bez basenu jest naprawdę ciężko. Warto tutaj zajrzeć nawet jeżeli nie jesteście fanami opalania się nago ze względu na fajny widok, jaki roztacza się z wysokości 8 piętra. Widać ocean i wydmy w Maspalomas.

Jedzenie w restauracji naprawdę urozmaicone i smaczne. Nigdy nie zdarzyły się żadne kolejki czy bram wolnych miejsc. Wybór dań europejskich czasami okraszony potrawami kuchni lokalnej. Nam najbardziej przypadł do gustu system obsługi w barach (w przypadku opcji all inclusive) . Przy każdym barze urządzono osobne „stanowisko” do samoobsługi. Można było podejść kiedy się miało ochotę i nalać sobie coś do picia (zimne napoje, wino, piwo, kawa, herbata) , zrobić drinka czy nałożyć jakąś przekąskę (hot – dog, pizza, hamburgery). Dzięki temu nie trzeba było czekać przy barze w kolejkach. Rozwiązanie naprawdę wygodne. Zaskoczyły nas markowe alkohole, które były wliczone w opcję all, ale to pewnie wynik niskich cen na wyspie.

Oczywiście w hotelu dział sztab animatorów zajmujących się cały dzień leniwymi turystami 🙂 Wieczorem oczywiście jakieś pokazy, konkursy itp. Cóż ich poziom może nie jest najwyższy ale trudno oczekiwać czegoś innego na malutkiej scenie. Zawsze pozwalało to doczekać do godziny 23.00 w atmosferze zabawy, aby później wyjść już do miasta. Życie rozrywkowe zaczyna się późno więc właściwie przed północą na tańce nie ma co się wybierać!

Hotel jest godny polecenia dla tych, którzy chcą mieć blisko miejscowe rozrywki i nie oczekują ciszy i spokoju. Jeżeli jednak wolicie spędzać swoje wakacje w bardziej kameralnych warunkach ten hotel na pewno nie jest dla Was. Odpocząć raczej w nim trudno ale za to nad ranem jest blisko do „własnego” łóżka.

Strona hotelu tutaj.

7 komentarzy do “Hotel Barcelo Margaritas”

  1. Obawiam się, że mam zgoła odmienne uczucia po wizycie w tym hotelu w maju 2011. Na początek powiem, że byłem w opcji all inclusive i miałem wykupiony teoretycznie lepszy apartament. Pokoje średnio zadbane z głośną klimatyzacją – albo chłodno i głośno, albo cicho i gorąco. Jedzenie wręcz paskudne i do bólu powtarzalne. Gdyby nie frytki i o dziwo dobre zupy, nie byłoby co jeść. W hotelu panuje jednak bród, biegające karaluchy na stołówce to codzienność(to nie żart!!!), obsługa niemiła i niepomocna w załatwieniu czegokolwiek. Wykupiony za ciężkie pieniądze internet rozłączał się po 2 minutach i po kolejnych 10 łaskawie łączył na kolejne dwie… Animacje – codziennie to samo, wręcz z zegarmistrzowską precyzją, do wyrzygania piosenki i pseudozabawy. „Nocny klub” w hotelu to speluna z odłażącą płatami farbą ze ścian… tak można by wymieniać w nieskończoność. 2 tygodnie kosztowały 4000 i był to zdecydowanie najgorszy hotel w jakim byłem. Całe szczęście, że Gran Canaria wynagrodziła pobyt w tej norze pięknymi widokami. ABSOLUTNIE ODRADZAM TEN HOTEL NAWET NAJGORSZYM WROGOM! Po powrocie złożyłem protest do Itaki, bo sam hotel przynosi im wstyd, a nie wzbogaca ofertę. Jedźcie gdziekolwiek, tylko nie tam!

  2. Cześć,
    każdy z nas ma odmienne obserwacje i oceny, to oczywiste :). Jednak jestem bardzo zaskoczony tak złą opinią z Twojej strony. Ponownie byłem w tym hotelu, podobnie jak Ty w maju 2011. Moim zdaniem w tej chwili jest tam jeszcze lepiej niż rok temu. Zmiany tylko na plus. Tym razem miałem okazję mieszkać w budynku, który jeszcze rok temu był w remoncie (tym gdzie są apartamenty). Czyściutko, pokój dzienny, sypialnia, duży balkon, aneks kuchenny (nawet polski kanał w tv). Wszystko nowe, fajne. Internet też mi działał bez żadnego problemu nawet dłużej niż zapłaciłem. Jedzenia było jak zwykle dużo i wybór świetny. Cóż, brzmi jakbyśmy byli w tym samym czasie w różnych hotelach 🙂 Może po prostu jestem mało wymagający albo Ty miałeś jakiegoś pecha 🙁 Potwierdzam, że animacje są kiepski ale jak dla mnie to bez znaczenia gdyż nigdy mnie to nie interesowało. Choć ludzie bawili się fajnie 🙂 Cóż, ja do tego hotelu będę wracał 🙂

  3. Adam,czy za pierwszym razem byles w listopadzie?Ja bede w Maspalomas w grudniu na poczatku i zastanawia mnie jak tam jest z kapiela w oceanie??Czy duze fale i czy woda wystarczajaco ciepla???Wiem,ze nie bedzie jak na Karaibach,ale chyba cieplej niz w Baltyku,co?

  4. Moniko w ubiegłym roku byłem w sierpniu i w tym roku w maju (na początku). W maju niestety choć było ciepło to nie aż tak bardzo aby plażować nad oceanem. Ja jestem bardzo „ciepłolubny” i jak dla mnie temperatura wody w oceanie nawet w sierpniu nie była „fajna”. W maju natomiast nie wchodziłem nawet do basenu a ocean to „lodówka”. Dużej fali nie było, mimo że w maju mocno wiało. W grudniu pewnie będzie ciepło ale na ocean bym nie liczył. No chyba, że jesteś odporna na zimną wodę 🙂 Na pewno będzie cieplejsza niż nasz Bałtyk ale to jednak ocean. Na marginesie ja nawet latem nie wchodzę do Bałtyku bo jest dla mnie za zimny 🙂 Jeżeli masz możliwość to szukałbym hotelu na grudzień z podgrzewanym (krytym?) basenem.

  5. No tak sobie myslalam,ze ocean ni bedzie zachecal do kapieli..hotel juz zaukowany i ma podgrzewane baseny i jakies SPA wiec tam sie bede pluskac,ale i tak bardziej nastawiam sie na zwiedzanie i siedzenie w barze hotelowym…:)

  6. Super zastanawiam się nad Gran Canaria, byłem już na Lanzarote i Fuerteventurze, a chciałbym zwiedzić wszystkie Wyspy Kanaryjskie, na fuercie mieszkałem w hotelu ze stajni Barcelo i z Twojej relacji wynika, ze jest w porządku.

  7. Gran Canaria jest na pewno warta odwiedzenia nie tylko ze względu na plaże. Nie byłem na innych wyspach ale pewnie warto porównać GC z innymi „siostrami”. W hotelu tym zatrzymywałem się dwa razy i zawsze byłem zadowolony. Zwłaszcza fajnie się mieszka w odremontowanej części z apartamentami. Pokoje są ładniejsze, bardziej komfortowe no i bliżej nowego, dużego basenu 🙂

Skomentuj