Kolejny dzień naszej podróży po wyspie postanawiamy rozpocząć od wizyty w stolicy – Las Palmas. Z południa wyspy do stolicy biegnie wygodna autostrada GC1.  Jedzie się szybko i wygodnie. Oczywiście można jechać cały czas tą autostradą, jednak wówczas po drodze właściwie nie ma nic do oglądania. Jeżeli nie zależy Wam na czasie polecam najpierw pojechać drogą GC 500, która wiedzie przy samym wybrzeżu i przy okazji można zwiedzić okoliczne miasteczka i podziwiać przepiękne krajobrazy.

Las Palmas jest pierwszym miastem jakie założono na archipelagu. Kiedyś nazwane przez królów Kastylii Izabelę i Ferdynanda  – Real de Las Palmas. Dzisiaj oficjalna nazwa miasta to Las Palmas de Gran Canaria. Historia tego miejsca rozpoczyna się w dniu przybycia na wyspę hiszpańskiego konkwistadora Juana Rejóna, który 24 czerwca 1478 roku wylądował u ujścia wąwozu Guiniguada, czyli tam, gdzie obecnie leży najstarsza dzielnica miasta, Vegueta. Założył obóz na łące pod palmami (las palmas). Po wcieleniu wyspy do kastylijskiej korony założony przez Rejóna obóz wojskowy powoli przekształcił się w najważniejsze miasto archipelagu, pełniące funkcję jego administracyjnego i politycznego centrum. To właśnie tutaj swoją siedzibę miały kanaryjskie biskupstwo oraz inkwizycja.

Miasto rozkwitło dzięki handlowi cukrem trzcinowym i pośrednictwu w wymianie dóbr pochodzących z Ameryki Południowej. Dobra passa miała także i ciemne strony. Przyciągała żądnych bogactw piratów, którzy w roku 1599 złupili i spalili miasto.

Jednak gdy spadło zapotrzebowanie na cukier stolica podupadła. Prestiż miasta zmalał i w 1821 nową stolicą całego archipelagu formalnie ogłoszono  Santa Cruz de Tenerife. Jednak w połowie XIX wieku szczęście znowu uśmiechnęło się do Las Palmas. Archipelag zwolniono z opłat celnych i rozpoczął się ogromny boom żeglarski. Dzięki temu Las Palmas stało się jednym z najruchliwszych portów atlantyckich i tak jest do dzisiaj.

Od 1927 roku Las Palmas jest formalną stolicą tzw. wysp wschodnich (Gan Canarii, Fuerteventury i Lanzarote).  Dzisiejsze Las Palmas to zatłoczone, kosmopolityczne miasto. Tylko tutaj można poczuć się jak w dużym europejskim mieście. Jak każde duże miasto boryka się z tymi samymi problemami co te na kontynencie. Zanieczyszczenie środowiska, korki, przestępczość itd. Moje oczekiwania co do stolicy były duże i jak się okazało, chyba zbyt duże. Miasto mnie niczym (no prawie) nie zachwyciło i generalnie uważam je za brzydkie, chaotyczne.  Może to kontrast jaki wywołuje wielkie miasto z wcześniej odwiedzonymi małymi, pełnymi uroku i lokalnego klimatu osadami na wyspie. Mimo tego, że zawsze dobrze czuję się w dużych miastach i nawet lubię gwar, tłumy ludzi i ogólny „rytm” miasta, to Las Palmas mnie zawiodło. Choć oczywiście są tutaj urocze zakątki warte zobaczenia i mimo wszystko warto tutaj zaglądnąć podczas wizyty na wyspie, choćby po to aby wyrobić sobie własne zdanie.

Skomentuj