Jedną z ciekawostek, którą warto zobaczyć w Telde jest XVI wieczna figura Chrystusa, która została zrobiona z masy kukurydzianej. Gdyby tego było mało, to figurę tą wykonali meksykańscy Indianie! Dlaczego Indianie i to aż z Meksyku i w jaki sposób figura ta trafiła właśnie tutaj, nie udało mi się dowiedzieć. Jednak figura jest niewątpliwie piękną ozdobą flamandzkiego ołtarza w kościele San Juan Bautista.

Sam kościół pochodzi z XV wieku i stoi na Plaza de San Juan. Kościół zdecydowanie góruje nad tym pięknym placem, który stanowi samo centrum tutejszej starówki. To właśnie w tym miejscu wkrótce po podboju wyspy w 1478 roku powstała pierwsza osada Hiszpanów, po której zachowało się kilka kanaryjskich domów w charakterystycznym stylu mudejar, czyli w mauretańskim gotyku. Telde na wschodzie i Galdar na północy były w tych czasach najsilniejsze. Toczyły   między  sobą walki i boje o prymat na wyspie.

Na placu, na chwilę przysiadamy na ławce podziwiając pięknie odrestaurowane budynki, które udekorowane są flagami hiszpańskimi i kanaryjskimi. To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek oddycha miejscową atmosferą i gdzie może na chwilę zatrzymać się w pędzie zwiedzania. Obserwujemy mieszkańców, którzy niespiesznie idą załatwiać swoje sprawy. Życie toczy się tutaj leniwie i we własnym, niezmiennym od lat rytmie. Trochę zazdrościmy miejscowym tego spokoju, bo niestety w Europie już takich miejsc jest coraz mniej. Mamy wrażenie, że w Polsce już dawno przestaliśmy pamiętać o tym, że szybciej, więcej nie znaczy lepiej 🙁

Spacerując okolicznymi uliczkami rzucają się w oczy piękne wykuszowe balkony. Przychodzi mi na myśl Mombasa, gdzie również podziwiać możemy podobną architekturę. Na innym kontynencie w zdecydowanie innym kraju a widoki tak podobne. No tak, ale to właśnie rezultat hiszpańskich podbojów. Wszędzie gdzie dotarli do dzisiaj możemy oglądać pamiątki po konkwistadorach.

Za kościołem odnajdujemy mały park. Kawałek zieleni gdzie można odetchnąć, popatrzeć na ptaki w klatkach lub, tak jak my pobawić się na placu zabaw dla dzieci. Mimo, że lata „szczenięce” mamy już za sobą to w niczym nam to nie przeszkadza aby trochę powygłupiać się na huśtawkach 🙂

Wąskie uliczki odchodzące od placu prowadzą nas do dzielnicy San Francisco. Brukowane zaułki, zadbane białe domki. Dochodzimy do domu w którym mieści się dzisiaj muzeum bardzo popularnych tutaj braci – Fernando i Juana Leon Castillo. Pierwszy z nich był znanym i cenionym politykiem, drugi zaś przeszedł do historii jako inżynier, budowniczy latarni morskiej w Maspalomas.

Nie mamy jednak ani ochoty ani czasu na zwiedzanie tego muzeum więc spacerem wracamy na plac. Mimo, że Telde to duże miasto jednak poza starym miastem i okolicami nic więcej nie ma tutaj do oglądania. Jednak Ci, którzy chcieli by zobaczyć więcej miejsc związanych z historią Guanczów powinni odwiedzić znajdujące się niedaleko stanowisko archeologiczne Cuatro Puertas – „Cztery Drzwi”.

Na tym właśnie wzgórzu odkryto liczne zespoły jaskiń wydrążonych w skałach. Według znawców historii służyły one jako schronienie i warsztat pracy osobom, do których należało zadanie balsamowania zmarłych lub jako tymczasowe miejsce pobytu dziewcząt oczekujących na zamążpójście.

Cuatro Puertas to wykuta w północnym stoku przestronna jaskinia, do której prowadzą cztery wejścia: Almogaren – miejsce kultu starożytnych Kanaryjczyków, które pełniło funkcję ołtarza ofiarnego; Cueva de los Pilares – grupa grot na południowym zboczu góry, połączonych wewnętrznymi korytarzami i schodami oraz kolejna jaskinia Cueva de los Papeles.

My niestety omijamy to miejsce, choć na pewno jest one warte zboczenia z drogi i obejrzenia. Niestety czasu nie mamy na tyle żeby zobaczyć wszystkie interesujące miejsca. Trochę szkoda, no cóż może innym razem. Ponownie okazało się, że wyspa jest tak interesująca, że z wielkim trudem musimy dokonywać wyborów co jeszcze zobaczyć.

Skomentuj