Czasami jadąc samochodem sama jazda sprawia nam ogromną przyjemność. Jeżdżąc po Gran Canarii ta przyjemność jest zwielokrotniona. Krajobrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Raz plaże i ocean, raz góry, to znowu sosnowe lasy a innym razem doliny gdzie palmy wyrastają jednak za drugą. Opuncje, kaktusy a zaraz obok migdałowce, mango i banany. Świeci słońce, pada deszcz, jest gorąco a za chwilę zimno. Kalejdoskop wrażeń, kalejdoskop widoków, kalejdoskop odczuć. Piękną autostrada GC1 i górskie drogi wijące się jak węże na drugą stronę gór. Mosty, tunele, wyschnięte rzeki, jeziora. To wszystko zamknięte na przestrzeni małej wyspy. Dla mnie jest to jedno z tych miejsc na świecie gdzie powinno się pojechać aby nacieszyć zmysły. Nigdzie nie ma takiej różnorodności położonej na tak niewielkim skrawku lądu. Właśnie jadać na północ wyspy nagle naszym oczom ukazuje się małe miasteczko rozłożone na nagich zboczach górskich.

Bajecznie kolorowe domki, jak małe pudełeczka budują ludzkie osiedle. Widok zapiera dech w piersiach. Miasteczko wygląda przepięknie. Niestety nie znamy jego nazwy (znajduje się niedaleko Arucas), ale takich niespodzianek na trasie jest znacznie więcej. Często zatrzymujemy samochód aby po prostu popatrzeć. To miejsce jest tak malownicze, że parkujemy samochód pod jakimś sklepem i idziemy na parking przy drodze popatrzeć na kolorowe domki. Oczywiście obowiązkowa sesja fotograficzna w tym miejscu nie ma końca.

Choć już wiele na wyspie rzeczy nas zachwyciło, choć już sporo zdążyliśmy zobaczyć ta mała miejscowość wydaje nam się jedną z ładniejszych. Oczywiście o jej uroku stanowi położenie w takim miejscu, że jadąc górską drogą ta mała mieścina położona jest gdzieś w dole i dzięki temu wyłania się nagle z zakrętu i oczarowuje swoimi kolorami. Ktoś kto wpadł na pomysł aby właśnie w ten sposób pomalować domy zrobił nam i zresztą nie tylko nam, ogromną przyjemność. Zachwycamy się widokiem niemal bez końca :)

P.S.

Jak zawsze Bogna rozpoznaje miejsca bez problemów :) Mijane przez nas kolorowe domki to oczywiście miasteczko Tenoya. Bardzo dziękuję za podpowiedź.

2 komentarzy do “„Cudawianki””

  1. A ja się będę upierała, że ta miejscowość to była Tenoya…
    Pozdrawiam :)

  2. Ha, oczywiście masz rację :)

Skomentuj