Czasami bywa tak, że drogi prowadzą donikąd. Jednak nigdy Wam się to nie zdarzy na Gran Canarii. Tutaj zawsze znajdziecie coś na trasie. Przede wszystkim, o czym już pisałem wielokrotnie, widoki roztaczające się wokoło nie pozwolą Wam narzekać. Zawsze będzie czym „pocieszyć oczy” i zawsze zabraknie Wam czasu na odwiedzenie każdego z mijanych miejsc. Tak było i w naszym przypadku. Przed nami ukazał się Galdar. Panorama miasta jakby przyklejonego do stoku góry wyglądała przepięknie.

Miasto niezwykle bogate w historię i pięknie wkomponowane w Pico de Galdar – wulkanicznego wzniesienia o wysokości 434 m. n.p.m. W zamierzchłych czasach, jeszcze przed hiszpańskim podbojem wyspy, Galdar było ważnym ośrodkiem politycznym na wyspie. To właśnie tutaj znajdowało się jedno z dwóch królestw na Gran Canarii. Tutaj właśnie mieszkał król Tenesor Semidan. Do dnia dzisiejszego przetrwało tutaj wiele zabytków z czasów Guanczów.

Jeżeli zatem interesuje Was historia tego najstarszego okresu Wysp Kanaryjskich, Galdar jest miejscem, które musicie odwiedzić. Najodleglejszą przeszłość wyspy można tutaj odkrywać na terenie Parku Archeologicznego Groty Malowideł. Park ten znajduje się w centrum miasta i stanowi jedno z najważniejszych na wyspie odkryć archeologicznych obszarów całego Atalantyku. Również na wybrzeżu jest wiele ciekawych miejsc. Jedno z nich to przede wszystkim wielkie cmentarzysko ukazujące jak wyglądały zwyczaje Guanczów związane z chowaniem zmarłych, jak wyglądały groty mieszkalne. Bardzo żałuję, że tym razem musieliśmy pominąć to miasto, ale jak już pisałem o wielu miejscach innych na tym blogu, będzie gdzie wracać.

Skomentuj