Dzisiaj trochę historii. Pamiętacie mit o Heraklesie? Ten heros z mitologii greckiej miał wykonać dwanaście prac jako pokutę za swoje straszne czyny. Oczywiście wszystkie wymyślone zostały po to, aby Herakles podczas wykonywania któregoś z nich zginął. Jedenastym zadaniem Heraklesa było przyniesienie złotych jabłek z ogrodów Hesperyd  – owych złotych jabłek strzegł stugłowy smok. W mitach znajdziemy opis owych ogrodów gdzie rosły złote jabłka i o dziwo wielu badaczy i naukowców twierdzi, że Wyspy Kanaryjskie najbardziej odpowiadają miejscu opisanemu w mitach. Czy Herakles przybył właśnie tutaj po złote jabłka? Ja wierzę, że tak 🙂

Wyspy znane były także w starożytnym Rzymie, gdzie mówiono o nich Wyspy Szczęśliwe. Zamieszkane przez spokojnych, pozbawionych wszelkich trosk ludzi. Również zgadzam się z tym, że są to wyspy szczęśliwe i ludzie żyją wolniej niż my z uśmiechem na twarzy i są szczęśliwsi. Również Homer opisywał te wyspy jako miejsce błogiego spokoju. Nie sposób nie zgadzać się z Homerem 🙂 No i jeszcze Platon, który pisał o Atlantydzie – zatopionej krainie, położonej na zachód od Słupów Heraklesa (starożytna nazwa Gibraltaru). Oczywiście Platonowi się wierzy bezdyskusyjnie! Na poważnie… nie wiadomo, czy którykolwiek ze starożytnych autorów miał na myśli właśnie Wyspy Kanaryjskie. Jednak ich opisy były tak sugestywne, że wiele osób wskazywało właśnie na ten archipelag.

Uploaded with ImageShack.us

Wiemy na pewno, że wyspy odwiedził w roku 40 król Afryki Północnej Juba II (pisze o tym Pliniusz Starszy). Wydaje się jednak bardzo prawdopodobne, że już wcześniej byli na wyspach Fenicjanie, Kartagińczycy, Grecy lub Rzymianie – wskazują na to znalezione naczynia. Jednak to Ptolemeusz dokładnie określił położenie tych wysp na mapie i uznał, że to jest właśnie koniec (znanego wówczas) świata.

Naukowcy są zgodni co do tego, że archipelag nie był zamieszkany, nie było tutaj rdzennych mieszkańców. Jednak już 200 lat p.n.e. żyli tutaj ludzie. Pytanie pozostaje – skąd się tutaj wzięli i skąd pochodzili? Według relacji hiszpańskich konkwistadorów mieszkańcy Teneryfy byli wysokimi blondynami o jasnej cerze i niebieskich oczach. Informacja ta sprawiła, że przez wiele lat szukano korzeni wyspiarzy wśród Basków, Celtów a nawet Wikingów. Współcześni naukowcy wskazują na wiele podobieństw pomiędzy ludami zamieszkującymi Wyspy Kanaryjskie, a plemionami berberyjskimi – rdzennymi mieszkańcami północnej Afryki i Sahary. Takie pochodzenie pierwszych Kanaryjczyków także tłumaczy ich jasną skórę (wielu Berberów ma niebieskie oczy i jasne włosy). Teoria mówi, że przybyli na wyspy z rejonów dzisiejszej Tunezji i Maroka. Jednak jest jeszcze jedna niespodzianka. Najprawdopodobniej byli to zesłani z głębi lądu w I wieku p.n.e. przez Rzymian mieszkańcy Afryki. Wyjaśnia to, dlaczego plemionom zamieszkującym wyspy obca była umiejętność żeglugi.

Uploaded with ImageShack.us

Co zastali hiszpańscy konkwistadorzy na Gran Canarii, kiedy przybyli tu w XV wieku? Spotkali ludzi, którzy nigdy nie widzieli koła, nie znali metalu i nie potrafili żeglować. Ludzi, którzy żyli w zgodzie z przyrodą i którym obce były wojny, odkrycia naukowe i prądy artystyczne ówczesnej średniowiecznej Europy. Ludzi, którzy jak w epoce kamiennej żyli w jaskiniach, a zarazem stworzyli zaawansowaną kulturowo i doskonale zorganizowaną zbiorowość. Nazwano ich Guanczami. Pierwotnie ta nazwa dotyczyła tylko mieszkańców Teneryfy. Słowo „guanchinet” w języku jaj mieszkańców oznaczało najprawdopodobniej człowieka (guan) z Teneryfy (chinet). Mieszkali albo w naturalnych jaskiniach, albo w sztucznych grotach wykutych w skałach. Uprawiali jęczmień i pszenicę. Żywili się również dzikimi jagodami i figami, hodowali kozy, owce i świnie, a także łowili ryby. Z liści palmowych wyplatali kosze, z gliny lepili proste naczynia barwione na czerwono ochrą, a z drewna rzeźbili talerze, kubki, ozdoby, broń, drzwi i trumny. Dla rozrywki lub rozstrzygnięcia sporów urządzali pojedynki zapaśnicze oraz walki na kije (do dzisiaj oba sporty są uprawiane na wyspie). Rannym potrafili za pomocą krzemiennych narzędzi trepanować czaszki i upuszczać krew, a z ostu wytwarzali środek przeczyszczający.

Guanczowie tworzyli typową społeczność feudalną o wyraźnym podziale na arystokrację i chłopów, których łatwo było rozpoznać po wygolonych głowach. Na Gran Canarii istniały dwa królestwa ze stolicami w Telde i Galdarze, rządzone przez królów zwanych guanarteme. Drugą osobą w hierarchii był wicekról, który pełnił rolę sędziego i najwyższego kapłana. Każdy obywatel płacił dziesięcinę, z której odkładano zapasy na wypadek suszy. Przestępstwa karano śmiercią przez powieszenie lub zrzucenie na głowę winowajcy wielkiego głazu. Przy drobniejszych wykroczeniach obowiązywała zasada „oko za oko, ząb za ząb”. Mimo braku kontaktu ze światem zewnętrznym wiele pomysłów i rozwiązań wypracowanych przez Guanczów można znaleźć w głównym nurcie europejskiej myśli demokratycznej.

Najważniejszym bóstwem był dla Guanczów Alcoran, Najwyższy Stwórca, utożsamiany za słońcem, deszczem, górami i płodnością ziemi. Czczono także rozmaitych bożków, często przedstawianymi pod postaciami kobiet. W niektórych obrzędach religijnych uczestniczyły dziewice, które całe życie spędzały w czymś w rodzaju klasztoru. Inne młody kobiety wysyłano tam, aby przytyły dzięki bogatej diecie, przygotowując się w ten sposób do małżeństwa i rodzenia dzieci. Ciekawa była pozycja kobiet. Kobietom wolno było mieć kilku mężów (choć istniały również związki monogamiczne), dziedziczono po matce, a mężczyźni nie mogli odzywać się do kobiet bez ich pozwolenia. Najbardziej niezwykłym elementem życia duchowego Guanczów był zwyczaj mumifikowania zmarłych, w związku z czym niektórzy badacze snują hipotezy o ich staroegipskim rodowodzie. Jak w wielu innych kulturach, osoby zajmujące się mumifikacją zwłok były wykluczone ze społeczeństwa i żyły na uboczu.

Kiedy w 1478 roku pojawili się na wyspie Hiszpanie, miejscowi królowie podjęli walkę z przybyszami. Doramas – król Telde, zginął w 1481 roku w Arucas. Tenesor Samidan, król Galdaru, został pojmany, nawrócony na chrześcijaństwo i wywieziony do Hiszpanii. Powrócił na Gran Canarię w 1483 roku jako Don Fernando Guanarteme, by nakłonić swoich poddanych do podporządkowania się Hiszpanom. Wielu go posłuchało, ale inni schronili się w ostatnim bastionie, Fortaleza Grande. Gdzie w końcu rzucili się w przepaść, chcąc uniknąć kapitulacji. W ciągu kliku lat cywilizacja Guanczów przestała istnieć, choć zdaniem niektórych nigdy nie wyginęli oni jako naród i wielu współczesnych Kanaryjczyków można nazwać ich potomkami.

Kolejna smutna historia w dziejach naszej cywilizacji.

O codziennym życiu Guanczów można dowiedzieć się więcej w Museo Canario w Las Palmas oraz w Mundo Aborigen, tematycznym parku, edukacyjnym skansenie który ma przybliżać życie tych ludzi ich cywilizacje i zwyczaje (znajduje się około 6 kilometrów od Masaplomas).

Na podstawie „Wyspy Kanaryjskie”, Anna Jankowska, Wyd. Pascal oraz „Gran Canaria”, Tony Kelly, Wyd. Pascal


Jeden komentarz do “Guanczowie – kolejna smutna historia”

  1. Teneryfa :

    To prawda Hiszpanie podbili wyspy i zamordowali prawie wszystkich mieszkańców – Guanczów – nieetety to smutna historia Teneryfy

Skomentuj