Do Agüimes warto pojechać jeszcze z jednego powodu – to tutaj właściwie zaczyna się Barranco de Guayadeque. Skoro są góry muszą i być doliny, a raczej wąwozy. Właśnie „barranco” to nic innego jak dolina, wąwóz, jar – ale po polsku brzmi to jakoś tak zwyczajnie. „Baranki” znacznie bardziej przyjemnie. Rzeczywiście owe doliny są czystą przyjemnością, a właściwie małymi rajami pośród górskich szczytów. Barranco de Guayadeque jest najgłębszym, najwęższym i największym wąwozem na wyspie (przecina ją niemal na pół) i jednym z najpiękniejszych.

„Baranki” powstają zwyczajnie – jest to erozyjny wpływ spływających po stokach strumieni, rzek, potoków. Wodą drąży grunt, nanosi żyzną glebę i powstają „baranki” – banał, tylko tyle, że trwa to miliony lat. Dzięki temu dzisiaj możemy cieszyć oczy i duszę, schować się przed słońcem i nasycić zielenią. Asfaltowa droga prowadzi dnem doliny pomiędzy stromymi skałami, które miejscami dochodzą nawet do 1500 metrów wysokości. Strome ściany, które nawet słońcu nie pozwalają oświetlić tego co jest pomiędzy nimi. Tylko tutaj, dzięki temu to słońce nie wypala roślin i daje im wytchnienie –  jest zielono i pięknie. Dookoła rosną palmy kanaryjskie, opuncje, wilczomlecze, kaktusy. Jest to także rezerwat przyrody. Rośnie tutaj ok. 80 endemicznych gatunków flory, m.in. wysokie sosny kanaryjskie i kostropate krzewy wilczomlecza kanaryjskiego.

Zielono i soczyście nawet w środku lata. Wiosną gdy zakwitną jeszcze migdałowce i przeróżne kwiaty musi to przypominać ogrody Edenu. Patrząc na to wszystko coraz bardziej jestem w stanie uwierzyć, że zaginiona Atlantyda była właśnie tutaj na tej wyspie – jak sądzi wielu. Skały są wyrzeźbione przez rzadkie ale obfite deszcze, które spływają w dół doliny i nawadniają okolice. Wyglądają niczym schody do nieba, aż ma się ochotę po nich powspinać aby zobaczyć to wszystko z góry. Głowy mamy zadarte do góry, kręcimy od prawej do lewej aby chłonąć te wszystkie obrazy – jak dobrze że mamy samochód z opuszczanym dachem, minąć to wszystko w „metalowej puszce” i nie zobaczyć byłoby barbarzyństwem.

Jakby tego wszystkiego było mało, jakby nasze oczy i głowy mogły znieść więcej z za zakrętu wyłaniają się przylepione do skał domki. W jaki sposób trzyma się stromej skały mały domek? Czy prawa fizyki tutaj nie obowiązują? To kraina przedziwna, kraina z historią wypisaną na tych stromych skałach. To właśnie tutaj w Barranco de Guayadeque istniała kraina Guanczów, pierwszych mieszkańców tych wysp. W swoim języku nazwali te ziemie – „miejsce, w którym płynie woda” – Barranco de Guayadeque. Dawno, dawno temu było to porośnięte trzcinami koryto rzeki. Tutaj założono wykute w skałach miasto, a właściwie osadę. Tylko zbocza gór dawały trwałe oparcie dla stóp. Tutaj rozpoczęła się cywilizacja kanaryjska. Do dzisiaj mieszkają w tych jaskiniach duchowi potomkowie Guanczów, którzy ciągle kultywują przedhiszpański styl życia, jednak w bardziej nowoczesnej formie.

Właśnie jedno z takich miejsc, gdzie do dzisiaj w grotach mieszkają ludzie i na dodatek żyje im się znakomicie (latem chłodno, zimą ciepło), będzie naszym kolejnym przystankiem. Jednak o tym miejscu w następnym wpisie. Także osobny wpis trzeba poświęcić Guanczom, bo dla nas jest to lud właściwie nie znany, a ich historia jest również bardzo ciekawa.

Nie wiem, ile na wyspie jest jeszcze tak pięknych dolin? Może kilkadziesiąt a może setki. Wiele w czasie naszej drogi minęliśmy, ale kilka specjalnie przejechaliśmy. Wszystkie są piękne i niesamowicie zielone, dzięki czemu góry wokoło wydają się jeszcze bardziej groźne. Koniecznie, jeżeli tylko będziecie mieli taką możliwość znajdźcie swoje „baranki”, bo tylko wtedy poczujecie i zobaczycie jak piękna to wyspa. Na pewno traficie do któregoś z nich, bo biegną promieniście od wierzchołków gór centralnych aż do brzegów oceanu. Mogą być zielone, ale również w kolorach sepii, skaliste, proste i zakrzywione, z głazami i opuncjami, a może tylko z palmami, z grotami albo kolorowymi skałami poukładanymi w warstwy jakby zachęcały nas do odczytania ich historii sprzed milionów lat, mogą pachnieć mango i awokado albo sosnami. Jednak każdy będzie piękny, niepowtarzalny i jakże bajeczny. Szczęśliwych poszukiwań i odkrywania własnych „baranków”!

Skomentuj