Po dopłynięciu do wyspy Mykonos tłum pasażerów wylewa się niczym rzeka na przystań. Dzisiaj wpływa się do nowego portu, który jest kawałek oddalony od miasta. Kiedyś było bardziej romantycznie bo wpływało się niemal do miasta. Mykonos to najdroższa wyspa Cyklad. Kilka lat temu mieszał się tutaj tłum ludzi z całego świata, przodowali amerykanie. Wielu przyjeżdżało również tutaj w nadziei na spotkanie kogoś sławnego. Kurort był bowiem ulubionym miejscem wielu celebrytów z całego świata i nie trudno było spotkać kogoś z pierwszych stron gazet ot tak, po prostu na ulicy. Ponoć Madonna ma tutaj jeden ze swoich domów. Dzisiaj większość turystów zagląda tutaj na jeden dzień, podczas rejsu po Cykladach. Na dłużej przyjeżdżają Włosi. Właściwie 90% turystów przebywających na wyspie to właśnie oni.

Nie mieliśmy żadnej rezerwacji hotelu, gdyż te dostępne w Internecie miały szokujące ceny. Jednak na wyspach jest cudowny zwyczaj. Gdy przybija prom tłumy miejscowych już szykują się do walki o klienta. Mają ze sobą zdjęcia proponowanych kwater. Wybór jest ogromny. Jednak ceny kwater prywatnych bezpośrednio w mieście Mykonos powalały z nóg! Także warunki mieszkalne nie są najlepsze. Zazwyczaj są to małe pokoiki, ale za to w świetnej lokalizacji. My jednak na wyspie chcieliśmy zostać kilka dni. W planach mieliśmy odpoczynek i zabawę. Szukaliśmy więc czegoś w miarę taniego, blisko plaży i w spokojnej okolicy.

Ponieważ na Mykonos nie jesteśmy pierwszy raz, od razu pytamy o kwatery w Agios Stefanos. Jest to małe miasteczko oddalone od stolicy zaledwie o 4 kilometry. Jest blisko na małą miejską plażę, ale przede wszystkim ceny są o połowę niższe. Wynajmujemy więc pokój w typowo greckim domu i jak to zwykle na Cykladach bywa z przepięknym tarasem i widokiem na morze, bo dom położony jest na stromym zboczu. Pokoik jest skromny, ale za to widok z tarasu cudowny.

Mykonos to jedna z tych wysp, która przyciąga tłumy turystów spragnionych zabawy, luzu i pięknych widoków. Stolica wyspy o tej samej nazwie jak cała wyspa, jest czarującym miasteczkiem. Dla mnie to jedno z najbardziej czarujących miejsc świata. Labirynt wąskich, krętych uliczek sprawia dużo problemów w orientacji mimo, że miasteczko jest bardzo małe to błądziłem co chwilę. Mimo dużej liczby turystów nie wolno się zniechęcać, bo pocztówkowy wizerunek Cyklad nie jest stworzony za pomocą photoshopa, jest realny i prawdziwy. Tutaj rzeczywiście jest tak jak pokazują pocztówki. Budynki w kształcie jakby kostek cukru, nadbrzeżne domy rybaków, tawerny, kościoły…… Jednak mi najbardziej utkwiły w pamięci właśnie te wąskie uliczki. Sieć wąskich uliczek, jest strasznie pokręcona i gubienie się pośród nich było moim ulubionym zajęciem. Ponoć takie poplątanie ulic miało sprzyjać bezpieczeństwu miasta. Miało dezorientować piratów napadających na miasto w XII – XIX wieku. Trzeba przyznać, że ten fortel działa do dziś! Na początku wszystkie wydają się jednakowe. Czasami ma się wrażenie, że jest się w środku budynku. Cudownie….

Mykonos to także tzw. „party Island” – miejsce gdzie młodzi ludzie oddają się szaleństwu zabawy do białego rana. Trzeba przyznać, że wyspa zaspakaja chyba wszystkie gusty. Przyjeżdżają tutaj najlepsi didżeje z całego świata. Zabawa często zaczyna się już około godziny 16 na plażach i potem przenosi do klubów. Do północy większość ludzi bawi się na zewnątrz, przed lokalami. Muzyka dudni, ludzie śpiewają, tańczą i rozmawiają, piją wino i używają życia na wakacjach. Gwarny, kosmopolityczny tłum młodych ludzi, wystrojony jak na pokazy mody lansuje się przed najmodniejszymi klubami. Zabawa na dobre zaczyna się po północy i trwa do upadłego, do bladego światu…

Jeżeli szukacie cichego miejsca to zdecydowanie Mykonos nie jest dla Was. Jednak jeżeli chcecie poczuć się obywatelami światowej balangi, to tylko tutaj. Oczywiście można też spędzić leniwy wieczór w którymś z lokali tuż przy brzegu morza. Tutaj jest spokojniej, leniwiej bardziej romantycznie. Gra grecka muzyka, ludzie trzymają się za ręce i nigdzie nikt się nie śpieszy. Cudownie jest tak usiąść i popatrzeć w morze, poczuć lekki podmuch morskiej bryzy we włosach i po prostu nic nie robić.

Mykonos to również ulubiona wyspa gejów i lesbijek. Może dzisiaj już mniej niż przed laty, ale ciągle można spotkać wiele par tej samej płci. Jednak nikt się nie afiszował swoją odmiennością i nikt też na tą inność nie zwracał uwagi. Ot, po prostu kolejna para na romantycznym spacerze, ot kolejny turysta, kolejna turystka, kolejni zakochani ludzie. Jakże to odmienne zachowania niż te w Polsce.

Mykonos ma zdecydowanie więcej niż jedną twarz i choć każda jest inna to współgrają ze sobą tworząc wspaniałą atmosferę wyspy. Rzeczywiście jest w tej wyspie coś co sprawia, że niemal natychmiast zakochujesz się w tych wąskich uliczkach i bielonych domkach. To taki mały świat, zamknięty na małej wyspie, gdzie króluje odpoczynek, zabawa, tolerancja, szacunek i wolność.

3 komentarzy do “Mykonos”

  1. Die Erfinder oder besser gesagt Ersteller der Seite habens echt drauf

  2. Wszystko opisane dokładnie tak jak jest 🙂 Byłam tam w wakacje 2011 i jestem zachwycona a po powrocie to nawet płakałam bo nie mogłam uwierzyć że te 2 tyg tak szybko zleciały 🙁 POLECAM MYKONOS 😀

  3. Cieszę się, że wyspa również Ciebie zachwyciła. To jedno z moich ulubionych miejsc na świecie i dobrze, że się nie zmienia i ciągle zachowuje swój wspaniały klimat 🙂
    pozdrawiam

Skomentuj