„Jest bardzo bardzo bardzo cicho
Słońce rozpala nagie ciała
Morze i niebo ostro lśni
Dobrze mi, ach jak dobrze mi
Jem słodkie słodkie winogrona
Ty śpisz w moich moich ramionach
Morze i niebo ostro lśni
Dobrze mi, ach jak dobrze mi…”

Oczywiście to fragment tekstu piosenki „Cykady na Cykladach”, którą śpiewa Kora Jackowska ze swoim zespołem . Postanowiliśmy więc sprawdzić czy rzeczywiście na Cykladach są cykady i czy też będzie nam tam dobrze. Jedziemy więc do Grecji. Cyklady to archipelag kilkuset niewielkich wysepek, które niczym białe płatki rozrzucone są na Morzy Egejskim. Kilka z wysp to mekka dla turystów, są bardzo znane i bardzo drogie. Jednak czar i magia tych miejsc ciągle przyciąga miliony turystów rocznie. Także historia tych miejsc działa jak magnes.

Niezwykłe dzieje tych wysp oraz archipelagu Sporadów południowych sięgają czasów starożytnych. To wyspy na których krzyżowały się wpływy wielu kultur. Swój wkład w znaczenie tych skrawków lądu mieli Kreteńczycy, Mykeńczycy, Grecy (klasyczni), Rzymianie, Słowianie, Arabii. Swój czas na wyspach mieli także Krzyżowcy, Frankowie, Wenecjanie, Włosi i Anglicy. Strategiczne położenie wysp było tłustym kąskiem dla wielu. Każda z wysp jest inna i tworzy jakby zamknięty świat. Każda to inny mikrokosmos, inne krajobrazy, zwyczaje, tradycja, historia…

Jednak dla większości ludzi, którzy tutaj przybywają wyspy te kojarzą się z mitologią grecką i jej śladów szukają. Mykonos to wyspa Narcyza, na Serifos Perseusz powrócił z głową Meduzy (dzisiaj logo Versace), Ios – wyspa Dionizosa, Santorini, łączona z Atlantydą czy Lesbos wyspa Safony. Mity funkcjonują nadal i często rozbudzają naszą wyobraźnię, zwłaszcza w tych miejscach. Jeżeli lubicie odkrywać miejsca z mitologii, to te wyspy są właśnie dla Was. Nazwa Cyklady pochodzi od okręgu, jaki tworzą one wokół Delos – świętej wyspy starożytności. „Kiklades” oznacza „koło”. Dzisiaj bezludna wyspa Delos to wyspa muzeum. To właśnie tutaj na Delos według mitologii urodzili się Apollo i Artemida. Najłatwiej na Delos odstać się z Mykonos. Tylko godzina drogi promem i jesteśmy w świecie starożytnym.

Jednak zanim dopłyniemy do Mykonos, która jest naszym celem lądujemy w Atenach. Promy na wyspy odpływają z Pireusu. W sezonie jest trudno o bilety tak od ręki. Najlepiej jest zrobić rezerwację wcześniej. My jednak liczyliśmy na to, że uda się kupić bilet. Niestety nie było takiej szansy. Czekaliśmy cztery dni na wolne miejsca na promie. Pireus nie ma nic do zaoferowania turystom. Wielki port z setkami promów i tłumem ludzi. Warto więc zaplanować taki wyjazd wcześniej. Strona linii Blue Star Ferries.

Skomentuj