Hotel Orlando to jeden z wielu betonowych budynków, który niczym ładnym nie jest. Położony kilka uliczek od plaży stanowi jednak dobre miejsce na kilka noclegów za przyzwoite pieniądze. Pokoje to tak zwane apartamenty. Dwa pokoje. Pierwszy pokój dzienny z kuchnią drugi to sypialnia. Kuchnia jest wyposażona we wszytko co jest niezbędne żeby przygotować sobie posiłek. Mimo tego, że nie lubię sam gotować to w tych warunkach kulinarnych jakie są w Palya de Palma okazało się dla nas to zbawienne. Wyposażenie w pokoju raczej skromne, ale też niczego nie brakowało. W hotelu jest czysto, pokoje sprzątane są co dwa dni. Jednak zaskoczeniem dla nas było to, że na cały pobyt przysługiwała tylko jedna (na pokój) mała koteczka mydła! Gdy mydło się skończyło poszedłem do recepcji poprosić o kolejne i tu się okazało, że już więcej nie dostanę! Pierwszy raz spotkałem się w hotelu z czymś takim. No cóż, na szczęście sklep był obok hotelu.

W hotelowym lobby jest bezpłatny dostęp do bezprzewodowego internetu, który łapię się również w pokojach przy samej recepcji. Niestety zasięg jest tak mały, że w innych pokojach nie ma już połączenia. Jest również basen. Nie jest zbyt duży ale przyjemny i czysty. Nieopodal basenu jest miejsce gdzie można się opalać, ale miejsce to wylane jest po prostu betonem i raczej do ładnych nie należy. W maju jeszcze trwały pracę nad przywróceniem do życia małego ogrodu.

Jest również siłownia, spa i oczywiście restauracja. Jednak nie korzystaliśmy z tych „przybytków”. W hotelu można wypożyczyć również rowery. Jednak jest ich bardzo mało więc ciężko trafić na wolny. Jednak bez problemu zarówno rowery czy samochód można wypożyczyć poza hotelem. Ogólnie mimo, że hotel jest skromny, tym którzy nie potrzebują luksusu polecam.

Skomentuj