Skoro pogoda nam nie dopisuje postanawiamy solidnie zwiedzić stolicę wyspy – Palma de Mallorca i poznać historię tego miejsca. Na szczęście Playa de Palma ze stolicą ma świetne połączenie komunikacją miejską. Do stolicy jeżdżą dwie linie autobusowe. Pierwsza nr 15, kursuje co 10 minut, ale jedzie drogą wzdłuż wybrzeża, więc podróż trwa ok. 40 minut. Bilet kosztuje 1,25 €. Choć jedzie się długo można po drodze zobaczyć całe wybrzeże aż do stolicy. Druga linia to nr 25 i jeździ trochę rzadziej, za to do stolicy dojeżdża znacznie szybciej ponieważ jedzie autostradą i pomija drogę wzdłuż wybrzeża. Rozkład jazdy autobusów znajdziecie tutaj.

Ostatnie odkrycia archeologiczne skłaniają się do tezy, że Majorkę zamieszkiwano już w VII wieku przed naszą erą. W wielu miejscach wyspy odkryto pozostałości z epoki brązu. Jednak rozwój nastąpił za czasów rządów Greków i Fenicjan, a zwłaszcza za czasów gdy na wyspę dotarli rzymianie w roku 123 p.n.e. wyspa słynęła wówczas z produkcji oliwy z oliwek, wina i wydobycia soli. Najdłużej jednak na wyspie rządziło Imperium Bizantyjskie. Wówczas na wyspę dotarł katolicyzm. Po okresie chrześcijaństwa Majorka została podbita w IX wieku przez wyznawców Allaha. Maurowie doprowadzili do prawdziwego rozwoju wyspy. Dzięki nim wyspa, która jest największą z wysp Balearów (archipelag tworzą w sumie 4 wyspy), nabrała znaczenia.

Dzięki swojemu położeniu stała się ważnym portem dla floty handlowej, ale też często była grabiona przez piratów. W 1229 roku Majorka została przejęta i wcielona do korony Aragonu. Po tym okresie nastały niespokojne czasy, w których wyspa wiele razy przechodziła z rąk do rąk. Dopiero w roku 1716 stała się częścią dzisiejszej Hiszpanii. Jednak Kartagińczycy, Fenicjanie, Rzymianie, Wandalowie czy w końcu Arabowie, każda z tych cywilizacji wniosła swój wkład w ducha obecnej Majorki.

Turyści odkryli ten rajski skrawek lądu stosunkowo niedawno, bo ok. 500 lat temu. Nazywana często „perłą Morza Śródziemnego” zachwyciła przybyszy zwłaszcza swoim łagodnym klimatem. Poza tym jej położenie, blisko brzegów starego kontynentu powodowało, że stosunkowo łatwo i szybko można było na nią dotrzeć. Do dzisiaj wielkim jej plusem jest raptem 2 godzinny lot (z Berlina) czy 3 godzinny z Warszawy.

Swoją przygodę z Majorką miał również Fryderyk Chopin. Spędził on tutaj zimę na przełomie lat 1838 – 1839 roku. Razem ze swoją ukochaną George Sand przyjechali tutaj aby podleczyć wątłe zdrowie jej syna, ale również Frederyka. Zamieszkali w klasztorze kartuzów w Valldemosie (można zwiedzać do dzisiaj). Tak Chopin opisywał w swoim liście do Juliusza Fontany swoje wrażenia: „Jestem w Palmie, między palmami, cedrami, kaktusami, oliwkami, pomarańczami, cytrynami, aloesami, figami, granatami, itd. Co tylko Jardin des Plantes ma w swoich piecach. Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie. W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą, i gorąco; w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach. […] Słowem, przecudne życie”. Mamy wrażenie, że nic się tutaj nie zmieniło, no może tych gitar jakoś mniej.

Stolica wyspy – Palma de Mallorca to jednocześnie największe miasto archipelagu. Mieszka tutaj ok. 300 tysięcy osób. Jednak turystów co roku przybywa kilka milionów. Mimo takiego ruchu turystycznego miasto zachowało swój charakter i urok. Na szczęście tutaj nie sprzedano swojej tradycji tak jak w pobliskiej Playa de Palma. W stolicy jest co zwiedzać, można też po prostu usiąść na jednym z wilelu pięknych placów i po prostu nie robić nic. Palma nam się bardzo spodobała. Malownicze dziedzińce, zabytki, sztuka współczesna, mariny z jachtami, hiszpańska secesja – każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Miasto dzieli się na górne i dolne. Każda z tych części jest inna i zachwycająca. Wreszcie znaleźliśmy to czego szukaliśmy.

Dolna część starego miasta była kiedyś zamieszkana przez zamożnych kupców, armatorów morskich oraz tych wszystkich, którzy robili interesu z piratami. Dzisiaj to bardzo elegancka część miasta. Szerokie aleje, obsadzone platanami i palmami, pełno tu eleganckich sklepów, galerii i pięknych starych rezydencji. Wygodnymi deptakami spacerujemy chyba pół dnia podziwiając miejską przestrzeń, zadbaną, wypieszczoną ale jednak prawdziwą i naturalną. Czasami zapędzamy się w wąskie uliczki i tutaj również okazuje się, że jest czysto, ładnie i bardzo przyjemnie. Na parapetach okien, balkonach każdego niemal domu kwitną kolorowe kwiaty, rozłożyste drzewa które rosną wzdłuż ulic dają cień. Miasto przyjemnie zwiedza się na piechotę.

Turystów nie ma jeszcze zbyt dużo, a w porze sjesty gdy sklepy są zamknięte robi się nawet pustawo i sennie. Tego właśnie potrzebowaliśmy. Jemy lody, pijemy pyszną kawę siedząc w małym ogródku z widokiem na szeroką elegancką aleję i nawet padający od czasu do czasu deszcz nie jest w stanie popsuć nam humorów. Zdecydowanie Palma de Mallorca to jedno z ładniejszych miast. Jeszcze bardziej żałujemy, że nie wzięliśmy hotelu właśnie tutaj. Na szczęście łatwo tutaj dojechać, a poza tym ciągle mieliśmy nadzieję, że słońce nad Majorką jednak zaświeci.

Skomentuj