Do Kenii jedziemy przede wszystkim dla safari. Jechać do tego kraju tylko po to, żeby poleżeć na pięknej plaży to tak jak zjeść pączka bez lukru i dżemu w środku. Kompletnie bez sensy. Safari (nawet krótkie) jest obowiązkowe! Skoro już safari to wszyscy chcą „upolować” tzw. „wielką piątkę”! W języku Suahili „safari” oznacza „długą podróż”. Kilkadziesiąt lat temu słowo to funkcjonowało w kulturze popularnej jako synonim krwawych łowów, podczas których zabijane były zagrożone wymarciem gatunki rozmaitych zwierząt afrykańskich. Obecnie polowania z bronią palną są zakazane, bądź mocno  ograniczone i regulowane. Dzisiaj safari bliższe jest swojemu pierwotnemu znaczeniu. Oznacza podróż przez Afrykę i kojarzy się z „fotograficznym polowaniem” na ostatnie prawdziwie wolne stworzenia, żyjące w swoim naturalnym środowisku. Wolne, choć żyjące w granicach wyznaczonych przez rezerwaty.

Określenie „wielka piątka”  wywodzi się z właśnie z tych czasów gdy bogaci, biali myśliwi za główny cel safari uważali zdobycie trofeów, których będą im wszyscy zazdrościli. Upolowanie jelenia, lisa czy sarny w Europie nie było już tak fascynujące jak wyprawa do Afryki i polowanie na tamtejsze zwierzęta. Zwierzęta stawały się tym bardziej pożądane im trudniej było je wytropić i im bardziej były niebezpieczne. Z tego względu za najcenniejsze uznano pięć gatunków: słonie, nosorożce, lwy, lamparty i bawoły afrykańskie. Masowe polowania na te zwierzęta doprowadziły do niemal całkowitego wyginięcia tych gatunków zwierząt z afrykańskiego ekosystemu.

Gdy wreszcie w większości krajów Afryki opamiętano się, że pieniądze białych myśliwych nie przynoszą zysków a ginie to co jest najcenniejsze – dzikie zwierzęta, zaczęto tworzyć rezerwaty i parki narodowe. Zwierzęta wzięto pod ścisłą ochronę i zaczęto dbać o przywrócenie ich naturze i odtworzenie populacji. Jednak w wielu miejscach Kenii nie było już czego ratować. Na szczęście dzięki pomocy innych afrykańskich państw, które dostarczyły zwierzęta ze swoich terenów populacja słoni, nosorożców czy lwów odradza się. także po wielu wysiłkach i krwawych wojnach, również miejscowa ludność zrezygnowała z polowań na dzikie zwierzęta, mimo tego, że była ich to wielowiekowa tradycja.

„Wielka  piątka” to bardzo niebezpieczne zwierzęta, a ich fotografowanie podczas bezkrwawego safari nadal dostarcza ogromnych emocji.  To wszyscy dzisiejsi turyści pożądają „upolowania” tych zwierząt wcale z nie mniejszą zaciętością i poświęceniem niż myśliwi sprzed lat. Jednak po nas nie zostają krwawe ślady i szkielety. Dzisiaj wystarczają nam zdjęcia i wspomnienia jakie uczucie towarzyszy człowiekowi, gdy obok niego w odległości 1 metra przechodzi lew, od którego odgradza nas tylko karoseria samochodu. Uczucie jest oszałamiające. Lew jest dziki, ale zupełnie znudzony i nie zwracający uwagi na podnieconych ludzi. Jednak gdyby tylko zechciał pewnie mógłby zapolować na tych białych ludzi, którzy prawie wypadają przez pootwierane okna samochodów.

Mimo tego, że w kenijskich rezerwatach i parkach narodowych jest dosyć dużo zwierząt to jednak czasy, gdy zwierzęta na sawannie pasły się w ogromnej ilości już minęły. jedynie podczas wielkiej migracji w Masai Mara można jeszcze zobaczyć tysiące zwierząt w jednym miejscu. „Upolowanie” wielkiej piątki nie każdemu się udaje, jedno czy dwu dniowe safari nie gwarantuje tego. Chyba jedynym miejscem w Kenii gdzie możliwość zobaczenia wszystkich tych zwierząt w stosunkowo krótkim czasie to Masai Mara. Jednak nawet jeżeli nie uda nam się obejrzeć całej piątki na pewno nacieszymy oczy innymi zwierzętami, które łatwo spotkać na trasie. Ponoć lądując w Nairobi jeżeli ma się szczęście to za płotem lotniska można czasami zobaczyć spacerujące żyrafy! To musi być widok i przywitanie przez Afrykę !

Poniżej oficjalne ceny wstępów do Parków Narodowych w Kenii na rok 2011 gdyby ktoś chciał samodzielnie zorganizować sobie safari albo policzyć koszty.

4 komentarze do “Afrykańska „Wielka Piątka””

  1. Wspaniały artykuł. Odżyły wspomnienia, a może raczej: obudziły się, bo żywe są i pozostaną zawsze. Teraz, kiedy odkryłem tę stronę, będę częstym gościem (pozwolę sobie ją również „podlinkować” u siebie i polecić innym).

    Pozdrawiam serdecznie

    Lancan

  2. Bardzo dziękuję 🙂 Tym bardziej się cieszę, że przywołałem miłe wspomnienia. Zapraszam zatem do zaglądania od czasu do czasu.
    Pozdrawiam

  3. Witam,
    Bardzo ciekawy artykuł 🙂
    Jestem myśliwym od 25lat, poluję również z aparatem.
    Prowadzę stronę macierzystego koła łowieckiego (www.dianamielec.pl)
    Mam pytanie, czy zechce Pan wyrazić zgodę na opublikowanie pańskiego artykułu na stronie mojego koła? (oczywiście z informacją o autorze artykułu)
    Pozdrawiam Wojciech Rachwał
    Życzę Wesołych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku.
    Łączę pozdrowienia. DARZ BÓR!

  4. Panie Wojtku, dziękuję za miłe słowa. Może Pan wykorzystać mój tekst, bardzo proszę. Choć przyznam, że mam z tym pewien problem. Koło myśliwskie to… no właśnie. Ja wolę zwierzęta oglądać, fotografować ale pewnie ze względu na moją nieznajomość tematu, czym myślistwo jest, lub być powinno nie będę oceniał. Mam nadzieję, że mi Pan wybaczy moje dyletanckie podejście do Pana zajęcia i wierzę, że Panu również najbardziej zależy na dobru zwierząt.

    również życzę Wesołych Świąt i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    pozdrawiam serdecznie Adam

Skomentuj