Gdyby biblijny Noe musiał ponownie budować swoją Arkę zapewne pojechałby do Masai Mary. Ilość i różnorodność zwierząt tutaj jest niepoliczalna. To miejsce w Kenii żywo przypomina sceny z filmów, gdzie na bezkresnych równinach pasą się dzikie zwierzęta a rzeki pełne są hipopotamów. Właśnie te ostanie wypatrzyliśmy podczas lotu balonem. Duże stado pływało w zakolu rzeki Talek. Przed wyjazdem poprosiliśmy naszego kierowcę aby jeszcze zawiózł nas w to miejsce. Mimo, że czekała nas długa droga do Nairobi bardzo chcieliśmy jeszcze zobaczyć duże stado hipopotamów. Straciliśmy trochę czasu zanim znaleźliśmy hipcie, ale spotkanie z nimi było ważniejsze niż długa droga, która nas czekała. Na reszcie mogliśmy je podziwiać niemal w całej okazałości. Poza tym udało nam się uprosić kierowcę, żeby pozwolił nam wyjść z samochodu i podejść bliżej, gdyż brzeg rzeki był dosyć wysoki i stromy, więc było w miarę bezpiecznie. Nigdzie z takiego bliska nie udało nam obserwować takiej ilości tych zwierząt. Spędziliśy kilkadziesiąt metrów patrząc na wielkie ciała pluskające się w wodzie i niestety ruszyliśmy dalej. Świat zwierząt w Kenii nie przypomina już co prawda ego co pamiętałem z filmów o Afryce w latach 70 jednak Masai Mara w pełni zaspokoiła moją potrzebę oglądania zwierząt. Podczas tej podróży spotkaliśmy (poza już opisanymi tutaj zwierzętami): pawiany masajskie – powszechne we Wschodniej Afryce, koczkodany zielone – również bardzo powszechne i strasznie „upierdliwe”, szakale, hieny centkowane, guźce, antylopy krowie (Bawolce), antylopy Topi, antylopy gnu, gazele Granta, Gazele Thomsona (Tomi), impale, koby śniade, antylopy dik-dik (antylopa wielkości zająca). Noe znalazł by tutaj także wiele gatunków ptaków. Spotkaliśmy poza flamingami (opisanymi wcześniej), także ibisy, strusie, sekretarze, marabuty, kaczki, czaple, perliczki, sępy, żurawie, dropie, dzioborożce, wikłacze i pewnie wiele innych, których nie potrafiłem rozpoznać. Prawda, że Arka Noego musiałaby być ogromna… 🙂 ?

Skomentuj