Będąc w Aboseli zatrzymaliśmy się w Ol Tukai Lodge (funkcjonuje również pod nazwą Aboseli Lodge). Ogromną zaletą ośrodka jest jego lokalizacja. Leży w sercu parku ale przede wszystkim u stup magicznej góry – Kilimandżaro. Ze wszystkich pomieszczeń wspólnych możemy podziwiać wspaniała górę. Ośrodek składa się z kilkunastu drewnianych domków rozmieszczonych na dość sporym terenie. Ogrodzony jest elektrycznym płotem od równiny na której pasa się zwierzęta. Możemy podglądać zarówno stada bawołów, antylop jak i słonie czy hieny. Niestety nie udało nam się zobaczyć żyrafy na tym pięknym tle. Przydaje się lornetka, gdyż zwierzęta nie podchodzą zbyt blisko obozowiska a równina jest bardzo rozległa. Jednak widok zwierząt na tle Kilimandżaro  podczas gdy pływamy w basenie jest niezastąpiony.

Jeżeli uda nam się zakwaterować w domkach w pierwszym rzędzie czeka nas jeszcze jedna niespodzianka. Czy wyobrażaliście sobie kiedyś, że budząc się rano pierwsze co widzicie za oknem to szczyt Kilimandżaro! Nawet nie trzeba wstawać z łóżka. Właśnie takie usytuowanie ośrodka daje mu przewagę nad innymi, które być może są bardziej luksusowe. Jednak w Amboseli Lodge niczego nie brakuje. Domki są dosyć duże, łazienka dobrze wyposażona (nawet są replymenty na komary). Obsługa wieczorem rozpina moskitiery w pokojach jest przy tym bardzo pomocna. Dostępny jest niewielki basen i oczywiście restauracja i bar. Mimo, że w porze suchej ilość komarów powinna być niewielka to właśnie tutaj po raz pierwszy podczas naszej podróży po Kenii, napotkaliśmy na dużą ich ilość (zwłaszcza wieczorem). Tak, więc środki anty-malaryczne, które braliśmy przez cały nasz pobyt, okazały się dobrym pomysłem. Troszkę mniej obawialiśmy się ukąszeń, które pojawiły się na naszej skórze.

Na terenie ośrodka zamiast tradycyjnych chodników są wybudowane drewniane podesty po których można spacerować. Przygotowana jest także „ścieżka ptaków”, choć żeby poobserwować ptaki trzeba wyjść wcześnie rano, bo później ruch który panuje w ośrodku po prostu je płoszy. Oczywiście dookoła biegają wspaniałe małpki, które doskonale wiedzą, że mogą liczyć na jakieś smakołyki. Niestety turyści nie przestrzegają zakazu dokarmiania zwierząt. Cały teren porastają przepiękne palmy i czujemy się tutaj trochę jak w parku. Jak zwykle tylko szkoda, że spędza się w ośrodku mało czasu, bo sawanna wzywa i czas wyruszyć dalej…

Strona internetowa Ol Tukai Lodge znajduje się tutaj.

Skomentuj