Sposób administrowania Parkiem Narodowym Tsavo East długo był przedmiotem dyskusji i niezgody pomiędzy obrońcami przyrody a władzami Kenii. Głownie spory dotyczyły zarządzania stadem słoni. Przez wiele lat starano się zachować populację tych zwierząt, zwalczając kłusownictwo, a jednocześnie nie ingerowano w życie tych olbrzymów.

Przeplatające się okresy nadmiernego wzrostu populacji słoni oraz długotrwałych susz nie pozwoliły obiektywnie stwierdzić, czy taka polityka przynosi zamierzone efekty. Obecnie są nawet obawy, że słonie spowodują całkowite zniszczeni resztek lasów w Tsavo East. Te bardzo silne zwierzęta potrafią na swojej drodze połamać wszystkie napotkane drzewa, żeby dostać się do ulubionego pożywienia. Drzewo doszczętnie obdarte z kory umiera.

DSC_0332

DSC_0063

Jednak przez wiele lat największym problemem było kłusownictwo, gdy słonie zabijano, aby pozyskać ich ciosy. W 1972 roku populacja słoni w całym Tsavo liczyła 17 tysięcy sztuk. Dzisiaj jest ich dwukrotnie miej. Słonie to inteligentne zwierzęta przejawiające złożone zachowania więzi stadnej. Społeczna struktura stad została naruszona – wiele starszych samców zabito, a młodsze, niedoświadczone słonie nie potrafią zadbać o bezpieczeństwo własne i stada. Osierocone słoniątka automatycznie są skazane na śmierć, a osobniki w wieku poniżej 10 lat (stanowiące obecnie połowę populacji) mają tylko 50% szans na osiągnięcie wieku dorosłego.

DSC_0198

DSC_0086

W latach 80. XX wieku rząd kenijski uporał się z kłusownictwem, ale przed końcem dekady spokój ludzi osób odpowiedzialnych za ochronę tych zwierząt został zburzony bezprecedensową rzezią tysięcy słoni, zarówno dorosłych z dużymi kłami, jak i wielu młodszych jeszcze bez kłów. Tym razem nie byli to pojedynczy kłusownicy uzbrojeni w stare strzelby lub trujące strzały, ale ludzie uzbrojeni w broń automatyczną uśmiercający podczas jednej akcji całą rodzinę słoni.

DSC_0090

W 1988 roku wyszło na jaw, że w tym procederze brał udział ówczesny rząd somalijski, prawdopodobnie we współpracy z kenijskimi Somalijczykami i strażnikami – kłusownikami. Głownie w parkach Tsavo. W odpowiedzi na to zirytowany prezydent Moi w słynnym dekrecie kazał strażnikom strzelać bez ostrzeżenia. Rozlokował tam oddziały budzącej grozę jednostki paramilitarnej o nazwie General Service Unit. Etniczni Somalijczycy żyjący przy granicach parku Tsavo byli regularnie wyłapywani i wywożeni na północ, co zaogniły od dawna trwający konflikt, którego przyczyny nie miały nic wspólnego z kłusownictwem.

DSC_0121

Międzynarodowe moratorium o handlu kością słoniową, wprowadzone w 1989 roku, a także konsekwentne działania władz parku, doprowadziły to zwalczenia kłusownictwa. Na czele władz parkowych stał dr Richard Leakey, nadzwyczaj pragmatyczny dyrektor. Przebywający w parku bez pozwolenia uzbrojeni mężczyźni mogli być zastrzeleni bez uprzedzenia. Odstraszało to nawet najbardziej ryzykujących kłusowników, ale oznaczało jednocześnie pogwałcenie praw człowiek w Kenii.

DSC_0124

Przed wydaniem tego zakazu z rąk kłusowników ginęły trzy słonie dziennie. W 2004 roku zginęło ich 91 sztuk przez cały rok. Biorąc pod uwagę wzrost liczby populacji słoni z 19 tysięcy sztuk w 1989 roku do ok. 30 tysięcy w 2005 roku (w całej Kenii), wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Kłusownicy najdłużej grasowali w północnej części Tsavo East, ale i tam poradzono sobie z problemem.

DSC_0128

Oficjalne statystyki jednak są dosyć ostrożne, niektórzy obrońcy praw zwierząt twierdzą, że rzeczywista ilość nielegalnych polowań jest o wiele wyższa. Bardziej niepokojąca jest presja ze strony niektórych krajów, aby zalegalizować handel kością słoniową. W 1999 roku zaowocowało to zezwoleniem na handel ciosami słoni w Zimbabwe, Botswanie i Namibii.

DSC_0316

Wielu komentatorów uważało to za otwarcie kłusowniczej puszki Pandory. Na szczęście handel ten poddany jest ścisłej kontroli i nic złego się nie stało. Populacja afrykańskich słoni ma się dobrze, choć jeszcze dużo czasu upłynie zanim odbuduje się taka populacja jaka mieszkała na terenach Kenii kilkadziesiąt lat temu. O ile to w ogóle jest możliwe?

DSC_0132

Nosorożce czarne są niestety bliżej zagłady niż słonie. Szacuje się, że jest ich w Kenii ok. 500 sztuk (w porównaniu do 330 sztuk w 1989, w czasie największego nasilenia kłusownictwa) – czyli jedna czwarta całej populacji tego gatunku poważnie zagrożonego wyginięciem. Ponad 95% kenijskich nosorożców (większość w Tsavo) zabito w latach 70. XX wieku, kiedy kłusownicy masakrowali karabinami maszynowymi te przepiękne zwierzęta. Wówczas w Tsavo mieszkała największa ich populacja licząca 6 – 9 tysięcy sztuk. Do 1981 roku kłusownicy zredukowali ich liczbę do 100 sztuk !!!

DSC_0327

Eskalacja takich działań wynikała nie tylko z ekspansji rolniczej i trudnych warunków życia w odległych wioskach, ale przede wszystkim wywołał ją nagły wzrost popytu na rogi nosorożców. I to nie Chiny, jak zwykle się sądzi, potrzebowały tego surowca, lecz Jemen. Petrodolary spowodowały, że rękojeść sztyletu wykonana z rogu nosorożca, na którą tradycyjnie mogli pozwolić sobie jedynie bogacze, nagle stała się dostępna dla tysięcy Jemeńczyków, którzy zapragnęli posiadać takie cacko. Aby sprostać popytowi, na pokładach łodzi dhow przemycano z Mombasy do Jemenu wiele ton rogów.

DSC_0289

Ten okrutny proceder zaczął się jednak dużo wcześniej. Po II wojnie światowej rejon Makueni, na południowy wschód od Machakos (niedaleko słynnych dzisiaj warsztatów w Wakambie), wyznaczono jako teren osiedlania się ludu Kamba.

DSC_0371

Brytyjczycy (wówczas Kenia była kolonią brytyjską) wysłali tam J.A. Huntera, aby pozbył się zamieszkujących te tereny nosorożców i przygotował tereny pod uprawy rolnicze. Zabito 1088 czarnych nosorożców. Ostatecznie ludziom Kamba nie spodobał się plan przesiedlenia i nie został on sfinalizowany. Jednak zwierzęta zginęły.

DSC_0313

Nosorożce czarne uratowano przed całkowitym wyginięciem i obecnie jest kilka grup rozrodczych na ranczach i w rezerwatach dla ich bezpieczeństwa  (min. w ogrodzonej zagrodzie w Tsavo West – Ngulia Rhino Sanctuary). Nosorożce białe sprowadzono z Republiki Południowej Afryki. W Kenii jest ich teraz ok. 200 sztuk i zamieszkują również tylko rezerwaty. Ratowanie tych pięknych zwierząt jest dzisiaj sprawą narodową w Kenii.


Na podstawie “Podróże z pasją – Kenia”, Richard Trillo, Daniel Jacobs, Nana Luckham, Duog Peterson, Wydawnictwo Global PWN, 2009

Skomentuj