Opuściliśmy cudowne Tsavo i ruszyliśmy w drogę. Tym razem przed nami Amboseli.  Jeden z najmniejszych i najstarszych Parków Narodowych Kenii. Dreszcz emocji towarzyszy mi  od samego rana, od momentu wyjazdu. Na ten park czekałem praktycznie od dziecka. Każde dziecko wie, że w Afryce jest gorąco, ale jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że w Afryce również jest śnieg ! Cóż miałem wówczas zaledwie kilka lat i nie mieściło mi się w głowie, że na gorącym kontynencie może być góra, na szczycie której zawsze leży śnieg.  Teraz jechałem tą górę zobaczyć.  Jechałem skonfrontować marzenia małego chłopca z rzeczywistością, czy się rozczaruję, czy zachwycę? Przed nami Kilimandżaro – najwyższa góra tego kontynentu – „Dach Afryki”.

Droga do Amboseli  jest asfaltowa więc podróż przebiegła spokojne i według planu. Po ok. 5 godzinach jazdy wjechaliśmy na teren parku. Dobre drogi się skończyły ale przecież nikt nie wylewa asfaltu na terenach chronionych i całe szczęście. Kurz, upał i wyboje nie popsuły nam humorów bo wszystkie oczy wypatrywały wielkiej góry. Wreszcie ją zobaczyliśmy ! Przed nami (jeszcze daleko) majestatycznie bieliła się swoim wierzchołkiem góra – marzenie – Kilimandżaro. Byliśmy jak w transie, chcieliśmy jak najszybciej dojechać w bezpieczne miejsce gdzie można wysiąść z samochodów i spokojnie popatrzeć i zrobić pierwsze zdjęcia. Góra majestatycznie „panoszyła” się na horyzoncie i ku naszej wielkiej uciesze , okazało się że jest widoczna w całej swojej okazałości. Choć przed wyjazdem ostrzegano nas, że w ciągu dnia wierzchołek zasłonięty jest chmurami. Tym razem, przez całe dwa dni chmury były po drugiej stronie (czyli od strony Tanzanii) a my mieliśmy non stop widok na szczyt przez dwa dni ! Trzeba mieć szczęście.

Kilimandżaro to również nazwa wyżyny leżącej w Tanzanii (na pograniczu z Kenią). Jest to najwyżej położona wyżyna w całej Afryce i jeden z najwyższych samotnych masywów górskich świata. Tak naprawdę Kilimandżaro jest właśnie masywem składającym się z trzech szczytów; – Kibo (dla nas znane właśnie jako Kilimandżaro) – 5895 m n.p.m. , Mawenzi – 5150 m n.p.m. oraz najniższy szczyt Shira 3940 m n.p.m. Pokrywa obszar o długości 100 km i 65 km szerokości.

Ten wulkan (bo Kili – tak pieszczotliwie mówią miejscowi) jest stosunkowo młody. Erupcja wulkanów rozpoczęła się 2 mln lat temu. Natomiast pokrywa lodowa na wierzchołku szacowana jest na jakieś 12 tysięcy lat temu. Sama nazwa Kilimandżaro według jednej z hipotez (wysnuł ją niemiecki misjonarz Johann Ludwig Krapf), pochodzi z połączenia dwóch słów języka tamtejszych plemion. Kilima oznacza słowo Góra, Njiaro zaś Karawanę. Inna hipoteza, według słynnego polskiego afrykanisty Romana Stopy mówi, że nazwa góry pochodzi z języka plemienia Kimsima; „kilima” – góra, „dzaro” – głód.

Jedno z plemion zamieszkujących na zboczu góry – Czagga, prawdopodobnie dochodziło aż do wysokości 5 tys. m n.p.m. Zachowały się ustne przekazy o wyprawach ludzi z tego plemienia po srebro, które zamieniał się w wodę (chodziło pewnie o lód, który topniejąc dawał wodę).

Ponad dwa tysiące lat temu Klaudiusz Ptolemeusz (grecki uczony – matematyk, geograf, astronom)podał pierwszą znaną informację o zaśnieżonej górze w Afryce. Góra była czczona i budziła lęk wśród licznych koczowniczych plemion zamieszkujących jej okolicę. Masyw górski był czymś niezwykłym dla tamtejszych mieszkańców (zresztą dal mnie jest do dzisiaj).  Kilimandżaro było przez nich nazywane Górą złych duchów. Niektóre plemiona (np. Masajowie) oddawały boską cześć Górze światłości.

Pierwszym Europejczykiem, który zobaczył Kilimandżaro (w 1848 r.), był niemiecki misjonarz Johann Rebmann . Jego rewelacje o ośnieżonej górze z początku nie wzbudziły zaufania. Może dlatego, że nie było to jakieś spektakularne odkrycie, bo góra była od dawna znana karawanom arabskim, które prowadziły handel z ludami zamieszkującymi w głębi lądu i traktowana jako swego rodzaju drogowskaz. Pierwszym człowiekiem, który wspiął sie na szczyt, był Niemiec, geolog i kartograf z Lipska – Hans Meyer, w 1889 r. Wszedł na wierzchołek w towarzystwie swojego przyjaciela i przewodnika Szwajcara Ludwika Purschellera. Wówczas nazwano szczyt Keiser Wilhelm Spitze. Na szczęście nazwa się nie przyjęła i szybko o niej zapomniano. Jednak przylgnęła do Kilimandżaro etykieta góry niemieckiej. W tamtym okresie góra znajdowała się w granicach administracyjnych Kenii (kolonia brytyjska). Szczodra królowa brytyjska Wiktoria podarowała Kilimandżaro swojemu siostrzeńcowi Wilhelmowi (późniejszy cesarz niemiecki) w prezencie urodzinowym. Niestety później przy ustalaniu granic Anglicy „zapomnieli”  oddać Kenijczykom górę i tak Kilimandżaro dzisiaj leży w całości po stronie Tanzanii.

Dosyć szybko zostały zauważone walory turystyczne góry i już w 1898 roku wytyczono pierwszy szlak turystyczny, który prowadził na sam szczyt. Kilkanaście lat później, w 1932 na zboczach powstało pierwsze schronisko. Oczywiście na białym szczycie czarnej Afryki nie może zabraknąć Polaków. Pierwszym był zoolog ze Lwowa Antoni Jakubski, który stanął na wierzchołku w 1910 roku.

Jednak nie obył się bez konfliktów. Do roku 1977 można było wspinać się na górę od strony Kenijskiej. Jednak władze Tanzanii nie otrzymywały należnych im wpływów i zamknęły swoje granice. Mnóstwo turystów zostawiono w martwym punkcie. Zarekwirowano blisko 200 jeepów i 27 samolotów. Tanzania dosyć szybko stworzyła własny sektor turystyczny, licząc na ogromne wpływy z turystyki. Każdy, kto chciał poznać piękno Kilimandżaro, musiał przyjechać do Tanzanii. Władze jednak srodze się zawiodły – dochody były niewielkie, czego skutkiem było ponowne otwarcie granic w 1983. Jednak dzisiaj wejście na Kilimandżaro możliwe jest tylko od strony Tanzanii. Dzisiaj jest to „maszynka” do robienia pieniędzy. Eksploracja Kilimandżaro przynosi dzisiaj kilkanaście milionów dolarów rocznego zysku.

Masyw ze względu na jego wysokość pokrywa kilka stref roślinnych. Od sawanny poprzez gęste wiecznie zielone lasy tropikalne, aż do wiecznego śniegu i lodowców. Jednak czapa lodowa na szczycie drastycznie się zmniejsza. Topnienie lodowców trwa mniej więcej od stu lat. W XX wieku ich powierzchnia zmniejszyła się z 12 mk2 do 2,6 km2. Naukowcy przewidują, że ok. roku 2030 nie będziemy mogli już podziwiać lodowej czapy pokrywającej wierzchołek Kilimandżaro. Do roku 2007, znikła ponad jedna czwarta lodu, która leżała na Kilimandżaro jeszcze w 2000 roku. Na Kilimandżaro lodowiec od strony północnej ścieniał w latach 2000-2007 o blisko 2 metry, a południowy – o ponad 5 metrów. Czy za kilkadziesiąt lat zostaną nam tylko zdjęcia i powieść „Śniegi Kilimandżaro” Hemingwaya z 1936 roku.

W 1973 roku wyższe piętra masywu poniżej linii drzew objęto ochroną w ramach Parku Narodowego Kilimandżaro. Park narodowy utworzony wokół góry na wysokości powyżej 2700 m n.p.m. zamieszkuje go liczna zwierzyna, m.in. lamparty, słonie, bawoły, elandy, które mogą podchodzić do znacznych wysokości ponad piętro lasów.

Wysokość góry decyduje o klimacie w całym rejonie Afryki środkowej. Wiejące wiatry monsunowe od Oceanu indyjskiego, napotykają na swej drodze Kilimandżaro, wznoszą się do góry i tam skrapla się para wodna. Dzięki temu pada deszcz w tych rejonach. Sawanna robi się zielona a zwierzęta mają świetne warunki przetrwania. Czy jeżeli klimat się ociepli i zniknie śnieg z Kilimandżaro, to czy stracimy tylko piękne zdjęcia czy również część pierwotnej przyrody, której tak nie wiele już zostało na świecie? Mam jednak nadzieję, że lodowiec jakimś cudem przetrwa i wszystko zostanie po staremu i magia tej góry będzie trwała. Bo gdy stoi się u jej stóp ma się wrażenie niesamowitego piękna i szczęścia. Wrażenia czegoś nieprawdopodobnego. Po raz pierwszy rzeczywistość nie przegrała w konfrontacji z marzeniami i wyobrażeniami małego chłopca sprzed kilkudziesięciu laty. Kilimandżaro jest piękne, zachwycające, potężne i bajkowe. Nawet z daleka…..

2 komentarze do “Dach Afryki!”

  1. piekne zdjecia, Kilimandzaro robi niesamowite wrazenie, nie dziwie sie ze byla i pewnie nadal jest obiektem kultu… wyglada tak magicznie nawet dla „wszystkowiedzacych” mzungu…

  2. Tak zdecydowanie jest jakaś magia w tej górze! Jest piękna.

Skomentuj