26 grudnia minie piąta rocznica tragicznych wydarzeń w Azji.

Na początku wszyscy myśleli, że morze się cofa. Na wschodnim wybrzeżu Sri Lanki zaczynał się drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Turyści zasiedli na hotelowych tarasach do śniadania, wielu miejscowych zostało tego dnia z rodzinami w domach. Nie byli świadomi tego co się wydarzy za chwilę. Wszyscy zaciekawieni tym co się dzieje pobiegli na plażę zobaczyć co wyprawia ten piękny ocean. Ocean, który swoją barwą, temperaturą wody zawsze zapraszał do kąpieli.

Około godziny 8.30 rano 26.12.2004 roku, runęła na nich woda!

Katastrofa zaczęła się od niewysokiej fali – ocean wystąpił z brzegów zalał plaże i domy. Jednak niedługo potem rozszalał się kataklizm o iście biblijnych rozmiarach. Druga i trzecia fala, obie o wysokości ok. 15 metrów, wdarły się na wybrzeże, w jednej chwili pozbawiając życia dziesiątki tysięcy ludzi. Przerażająco szybko zniknęło wszytko – miasta, wioski, domy i ludzie. W ciągu 50 minut straszliwy żywioł przetoczył się od tamilskiego półwyspu Dżafna do samego południa wyspy.

Sri Lanka (1204)

Minęła prawie godzina od pierwszego ataku wody, gdy zostały zalane gęściej zaludnione wybrzeża południowe i zachodnie. Niektóre nadmorskie kurorty, takie jak Bentota, chronione przez zarośla namorzynowe i drzewa, ucierpiały w mniejszym stopniu. Jednak większość miejscowości przestała istnieć – pas zniszczeń sięgał na północ aż do Moratuwy, tuż na południe od Kolombo. Chyba najbardziej wstrząsający obraz spustoszeń jakie poczyniły fale wywołanie przez trzęsienie ziemi z epicentrum na dnie oceanicznym u wybrzeży odległej Indonezji, pochodził z zabytkowego miasta Galle. Wiele miejsc ucierpiało znacznie bardziej. Indonezyjska Banda Aceh i odcinki wybrzeża wschodniej Sri Lanki były zupełnie nie do poznania, a ludność tamtych obszarów została zdziesiątkowana.

Sri Lanka (1275)

Jednak Galle było znane na całym świecie. Turyści chętnie odwiedzali to wspaniałe miasto. Miasto zostało zniszczone. Zburzone budynki, przewrócone autobusy poniewierały się po płycie stadiony do krykieta, niczym popsute zabawki. Wszędzie leżały ciała zabitych ludzi. Pociąg, który zmierzał do miasta, nie dotarł do celu. Podobnie jego pasażerowie – ponad 1000 osób, ofiar największej katastrofy kolejowej na świecie, która wydarzyła się w dniu, kiedy słowo katastrofa wydawało się nieodpowiednie dla bezmiaru ludzkiego nieszczęścia i bólu. Tsunami odebrało życie co najmniej 250 tys. ludzi w Azji Południowej. Z tego ponad 30 tys. w Sri Lance. Na wyspie bez dachu nad głową zostało 100 tys. osób. Dla nich to był dopiero początek koszmaru. Odbudowanie swojego domu i powrót do normalnego życia.

Sri Lanka (1205)

Dzisiaj po pięciu latach ślady tsunami są niewielkie. Właściwie tylko jadąc właśnie do Galle mijamy po drodze zniszczone domy. Domy, których nikt nie odbuduje bo albo wszyscy mieszkańcy zginęli albo wyprowadzili się w inne rejony wyspy. Niestety ucierpiały również rafy koralowe, których nie da się odbudować. Trzeba czasu aby natura je odbudowała, trzeba czasu aby ludzie, choć trochę zapomnieli o tych tragicznych wydarzeniach.Ciągle trudno im się o tym opowiada. Często mówią wprost, że to dla nich za trudne.

Sri Lanka (1206)

Niedaleko Galle postawiono pomnik, który ma upamiętnić wszytkach tych, którzy stracili życie a także stoi ogromny posąg Buddy, który gestem “nie lękajcie się” dodaje otuchy i wiary tym, którzy przeżyli.

Pamiętajmy o tym tragicznym wydarzeniu odwiedzając ten wspaniały kraj.

Sri Lanka (1209)