Havana rzuciła mnie na kolana. Nie widziałem jeszcze tak pięknego miasta w takiej rozsypce ! To miasto zdumiewając, zachwycające i przerażające. Jak wszystko na Kubie. Hawana ze swoją różnorodnością architektoniczną mogła by ubiegać się o nie jedną nagrodę na świecie. Pamiątki po wielokulturowości tego miasta widać w każdym miejscu. Jednocześnie w każdym miejscu trzeba uważać aby kawałek tynku nie spadło nam na głowę! Obraz nędzy i rozpaczy. trzeba mieć niezłą wyobraźnie aby w tych zaniedbanych budynkach dostrzec perły architektury. Na szczęście to się powoli zmienia. Dzisiejsza starówka kiedyś (w XVII wieku) tworzyła zamkniętą murami z jednej strony a oceanem z drugiej miasto Hawanę. Dzisiaj jest to ulubiona dzielnica turystów.

Ulica w Havanie

To właśnie tutaj warto pochodzić bez celu i podpatrywać zwykłe życie. Tym bardziej, że mimo zabytkowego charakteru dzielnicy mieszkają tutaj zwykli ludzie. Często Ci najbiedniejsi. Życie toczy się zwykłym trybem wśród tłumów turystów a może mimo turystów. Nie spotkałem nigdy innego miejsca o takim rytmie życia jak właśnie starówka Hawany.Suszące się pranie w oknach XVIII wiecznej rezydencji, którą partia oddała obywatelom ! Okazała i odnowiona zabudowa Starego Miasta – Habana Vieja – jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

Habana Vieja

Habana Vieja

Habana Vieja

Habana Vieja

To tutaj ludzie nie rzadko mieszkają drzwi w drzwi z hotelami i muzeami. Niestety te budynki, które są zamieszkałe przez obywateli najczęściej są w opłakanym stanie. Bardzo zniszczone i niestety nie odnawiane. W imię rewolucji zostały przekazane ludowi, który nie ma za co utrzymać tych rezydencji. Zresztą ilość lokatorów mieszkających w tych okazałych budynkach jest wprost proporcjonalna do ich stanu technicznego. Skoro to państwowe to niech państwo się o to martwi. To nie nasze to ich ! Ach jaka szkoda !!! Przeludnione zabytkowe budowle robią takie wrażenie na turystach, że nie wiadomo kto się bardziej komu dziwi. Oni nam czy my nim. Zewsząd słychać jęki zawodu nad zniszczeniami w przeróżnych językach. Odnawia się niestety tylko hotele i budynki, z których można zarobić kilka turystycznych $. Szkoda, wielka szkoda.

Uliczka na Starym Mieście

Uliczka na Starym Mieście

Uliczka na Starym Mieście

Uliczka na Starym Mieście

Właśnie w tej dzielnicy na rogu ulicy Obsipo no 153 i Mercaderes stoi stylowy hotel z lat 20 XX wieku,w  którym przez 10 lat ( od 1932 roku) gościł Ernest Hemingway i przypuszczalnie właśni tutaj zaczął pisać „Komu bije dzwon”.  Zachowała się oryginalna winda w okratowanym szybie i fantastyczny taras na dachu. Pokój w którym mieszkał wielki pisarz na V piętrze, numer 511 można zwiedzać. Zachowano oryginalne umeblowanie i jego maszynę do pisania.

Hotel Ambos Mundos

Hotel Ambos Mundos

Niedaleko znajduje się także pięknie odnowiony Hotel Florida. Budynek pierwotnie będący rezydencją arystokracji, został przywrócony dawnej świetności z niezwykłą dbałością o szczegóły i zachowanie całej kompozycji. Nowoczesne luksusy doskonale wpisują się w kolonialną elegancję, którą współtworzą marmurowe podłogi, żelazne żyrandole i ptaki śpiewające na przestronnym, otoczonym kamiennymi kolumnami, pełnym zieleni patio.

Hotel Florida

Hotel Florida

Jeżeli do Hawany przyjedziecie na krótko, nie da się zobaczyć wszystkiego. Warto skierować swoje kroki na Stare Miasto – na Plaza de la Catedral. Plac ten odznacza się wyjątkową spójnością zabudowy i niesamowitym kubańskim klimatem. Z trzech stron zwartym szeregiem plac otaczają ładnie odnowione, symetryczne XVIII wieczne rezydencje kubańskiej arystokracji.

Muzycy na placu

Muzycy na placu

Nad placem dominuje stosunkowa mała katedra – Catedral de la Habana. Świetny  przykład kubańskiego baroku. Na pierwszy rzut oka obie wierze Katedry wydają się być idealnie symetryczne. Niestety ta po prawej stronie jest szersza od tej po lewej. Nie wiadomo dlaczego. Wnętrze niestety nie jest już tak ciekawe jak fasada. Ołtarz główny nie jest wyszukany ale można w nim dostrzec piękne srebra i rzeźby. Kiedyś to właśnie ponoć w tej katedrze spoczywały prochy Krzysztofa Kolumba. Po 1898 r. zostały przeniesione do Sewilli, kiedy Hiszpanie zostali ostatecznie usunięci z wyspy.

Catedral de la Habana

Catedral de la Habana

Na przeciw katedry stoi Casa de los Condes Bayona, zbudowany w 1720 roku. Mieszczący obecnie muzeum Sztuki Kolonialnej. Ciekawe ekspozycje pokazujące jak mieszkało się w tych rezydencjach za czasów ich świetności. Wiele pomieszczeń jest wyposażonych dokładnie tak jakby nadal w nich mieszkano.

Casa de los Condes Bayona

Casa de los Condes Bayona

Obok katedry wznosi się Casa del Mrques de Aguas Claras, najciekawsza z rezydencji na tm placu. warto zajrzeć na zaciszny dziedziniec z fontanną po środku. Aby go zobaczyć trzeba coś zamówić w w restauracji El Patio, do której dziedziniec należy. Zresztą jest to fantastyczne miejsce aby usiąść i napić się czegoś zimnego. Stoliki ustawione są na placu skąd można chłonąć atmosferę tego miejsca. Popatrzeć jak tancerze porywają turystów do tańca, a rozbrzmiewająca salsa i słońce dopełniają niesamowitej atmosfery.

Casa del Marques de Aguas Claras

Casa del Marques de Aguas Claras

Dookoła placu znajduje się kilka galerii sztuki a także sklepy z pamiątkami oraz kilka mniejszych rezydencji, które są już odnowione albo są właśnie odnawiane. Ale najciekawsze jest życie placu.  Warto posiedzieć tutaj dłuższą chwilę, bo na pewno będzie się coś ciekawego działo, czy po prostu poobserwować jak starsze panie wracające z zakupów przystają na chwilę by zatańczyć kilka rytmów salsy i dalej pójść w swoją stronę, do domu.

Kubanki

Kolonialne stroje tylko do zdjęć.

Jak salsa to tylko w Hawanie !

Jak salsa to tylko w Hawanie !

Ciągle coś się dzieje!

Ciągle coś się dzieje!

Z Plaza de la Catedral w ciągu kilku minut można przejść ulicą Mercaderes do ogromnego malowidła ściennego, które przedstawia 67 wybitnych postaci ze świata sztuki, polityki i kultury Hawany. Przedstawiono ich w grupie – stoją przed typowym kolonialnym kubańskim budynkiem i na jego balkonach.

Wielkie malowidło ścienne

Wielkie malowidło ścienne

Idąc w stronę Parque Central – wspaniałego ocienionego skweru starówki, mijamy po drodze całą masę budynków, które zdaje się wołają o pomoc. Elewacje już dawno straciły swój kolor a niektóre nie mają już wielu części wymyślnych zdobień. Dlaczego jeszcze stoją? Gdzieś czytałem, że codziennie w Hawanie zawala się jeden budynek. Wcale bym się nie zdziwił gdyby było to prawdą.

Zniszczone domy Hawany

Zniszczone domy Hawany

Zniszczone domy Hawany

Zniszczone domy Hawany

Ulica w centrum Hawany!

Ulica w centrum Hawany!

Po takich widokach wyłaniający się Gran Teatro wygląda jak z bajki. Budynek wydaje się eksplozją balkonów, balustrad, kolumn, ozdobnych gzymsów i kamiennych rzeźb. Teatr istniał tu już w 1838 r., ale obecny gmach pochodzi z 1915 r. Niestety aby obejrzeć wnętrze tego budynku trzeba wybrać się na przedstawienie.

Gran Teatro w pełnej krasie

Gran Teatro w pełnej krasie

Gran Teatro

Gran Teatro

Tuż zza teatru wyłania się budynek Capitolio Nacional – hawański Kapitol. Wyglądem przypomina „brata bliźniaka” z Waszyngtonu. Kapitol wzniesiono w zaledwie 3 lata, rękami kilku tysięcy robotników i oddano do użytku w 1929 roku. Od 1960 roku mieści się tu siedziba ministerstwa technologii i środowiska. Ale dzisiaj to przede wszystkim atrakcja turystyczna. Podziwiać można dwie fantastycznie zdobione główne sale, w których przed rewolucją obradowały Izba Reprezentantów (odpowiednik naszego sejmu) i senat. Zwiedzać można tylko jedna kondygnację a i tak wszystko odgrodzone jest linami. Ogrmne wrażenie robi główny, wielki lśniący, pełen dostojeństwa hol wejściowy, czyli Salón de los Pasos Perdidos ( Sala Zaginionych Schodów), oraz kapiąca od złota i brązu o neorokokowym wystroju, teatralna w stylu sala konferencyjna, zwana Hemiciclo Camilo Cienfuegos.

Capitolio Nacional

Capitolio Nacional

Sala zaginionych schodów

Sala zaginionych schodów

Ogromny posąg Ateny

Ogromny posąg Ateny

Po Hawanie moim zdaniem najlepiej poruszać się pieszo, zwłaszcza po starówce. Miasto jest dosyć duże więc czasami trzeba pojechać taksówką. Komunikacja miejska zdecydowanie odpada. Nie wiadomo jak i gdzie jeżdżą autobusy a ilość pasażerów w autobusie może przerazić 🙂 Funkcjonują dwa rodzaje taksówek – państwowe i prywatne. Te pierwsze w miarę komfortowe samochody i posiadają taksometry. Drugie to często stare samochody z lat 50 – tych, gdy na Kubie rządzili Amerykanie i często pojedziecie dopiero wówczas jak będzie komplet pasażerów 🙂 . O dziwo ceny w obu bardzo podobne.Poza taksówkami może warto przejechać się, choćby dla rozrywki cocotaxis, czyli trójkołowe skutery z dużą żółtą kabiną w kształcie jajka. Zresztą samochody to odrębny temat i uczta dla pasjonatów historii zwłaszcza amerykańskiej motoryzacji. nigdzie na świecie nie jeździ po ulicach tyle samochodów z lat 50 i 60 co w Hawanie. Zastanawiałem się jak radzą sobie z częściami zamiennymi? A na prawdę niektóre samochody to cacka !

cocotaxis

Cocotaxi

Prywatna taksówka - piękny Buick

Prywatna taksówka - piękny Buick

To też jest taksówka !

To też jest taksówka !

Tak przemieszczają się Kubańczycy

Tak przemieszczają się Kubańczycy

Jeden z najbardziej znanych wizerunków człowieka istnieje właśnie w Hawanie. Mam tu na myśli oczywiście Che Guevarę. Ta postać zasługuje na odrębny wpis, bo czy należy oddawać mu taką cześć na całym świecie czy raczej uważać za Hitlera lub Stalina Ameryki Południowej? Może kiedyś?

Przy wielkim, pustym, betonowym Plaza de la Rewolución stoi budynek, na którym umieszczono stalowy wizerunek Che. Stylizowany fryz kopiuje słynną fotografię Guevary autorstwa Alberta „Kordy” Gutierreza. Zdjęcie zostało wykonane w 1960 roku. Rzeźba na placu została odlana w 1993 r. ze stali będącej darem francuskiego rządu. Ponoć w samym budynku siedzibę ma bezpieka kubańska. Dookoła placu swoje siedziby mają urzędy, ministerstwa oraz partia komunistyczna. Po drugiej stronie stoi jeszcze Memorial Jose Marti. Umieszczony na planie gwiazdy pomnik dziennikarza, publicysty, poety i bojownika o niepodległość Kuby.

Wizerunek Ernesto Che Guevara

Wizerunek Ernesto Che Guevara

Na skalistym urwisku nad brzegiem zatoki wznosi się zamek Trzech Króli w Morro – Castillo de los Tres Reyes Magos del Morro. Zbudowany w latach 1589 – 1630 miał bronić wstępu do miasta. Zamek dziś opuszczony, pusty robi dziwne wrażenie. Kwatery i zbrojownie zachowały się niemal w nienaruszonym stanie, tyle że nic w nich nie ma, słychać tylko echo własnego głosu. Ponoć z latarni morskiej wzniesionej w 1844 roku można podziwiać przepiękne zachody słońca.

Zamek Ell Morro

Zamek Ell Morro

Miłośnicy „wielkiego świata” i blichtru koniecznie muszą obejrzeć Hotel Nacional de Cuba ! Hotel wzniesiony na krawędzi urwiska ponad jaskinią Taganana ( w której obóz miął Che i Kastro w 1962 roku podczas kubańskiego kryzysu rakietowego). Hotel jest wizytówką miasta. Zbudowany w 1930 roku szybko zyskał popularność wśród najbogatszych tego świata. Gościli w nim min. Ava Gardner, Winston Churchill, Josephine Baker, John Wayne, Nat King Cole, Frank Sinatra, Naomi Campbell, Jack Nicholson i inni.

Hotel Nacional

Hotel Nacional de Cuba

Hawana ma wiele twarzy. Nigdzie na wyspie nie zobaczycie tyle różnorodności. Obok nowych hoteli często stoją ludzie w kolejce do sklepu trzymając w rękach kartki żywnościowe. Odnowione rezydencje a przy nich niemogące się doczekać pierwszego malowania budynki sprzed 30 lat. Jednak widać, że Hawana nie stoi w miejscu – do miasta napływają dolary szeroką rzeką, pojawiają się nowe kluby nocne, coraz więcej jest sklepów w których można coś kupić. Z drugiej jednak strony czas jakby się zatrzymał lub nawet niepostrzeżenie się cofa. Na drogach królują samochody z lat 50 – tych XX wieku, miejscowi rybacy łowią ryby pływając na oponach. Ludzie większość czasu spędzają na ulicy, na schodach rozpadających się budynków. Z Hawany wyjeżdżałem pełen niedosytu. Jak zwykle tyle rzeczy nie widziałem, tylu rzeczy nie poczułem. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę. Tylko co zastanę? Czy Hawanę, która się zawali i przestanie istnieć? Czy może  przebudowane miasto, które okaże się kolejnym Miami jakich mnóstwo na Karaibach i Ameryce Południowej?

Dzieci wracające ze szkoły

Dzieci wracające ze szkoły

2 komentarze do “Hawana – miasto utracone?”

  1. wiesława :

    Rzuciły mi się w oczy ich taxi-Cocotaxi. Świetne, czegoś takiego nie widziałam. Owszem sporo widziałam tych "trzykołówek", ale takich żółtych i tak zgranie wyglądających- jeszcze nie!!!!!!!!

  2. Na dodatek są tanie, zwrotne i wygodne 🙂 . Ciekawostką było to (przynajmniej dla mnie), że często kierowcami były dziewczyny, zwłaszcza w Varadero 🙂

Skomentuj