Słyszałem kiedyś opinię, że nie powinno się jeździć na Kubę, bo wspiera się w ten sposób komunistów, że jeżeli już, to nie do Varadero, bo tam żaden Kubańczyk nie ma prawa wstępu i trochę to jak „safari wśród ludzi”. Bo to nie jest prawdziwa Kuba. Nie zgadzam się z taką opinią, choć jest ona po części prawdziwa. Nawet w Varadero są zwykli Kubańczycy, bo przecież pracują w państwowym biznesie turystycznym, choć przyznać trzeba, że to „elita” tego kraju. Ale wystarczy pojechać gdzieś dalej żeby spotkać ciepłych, pogodnych i szczęśliwych ludzi. Faktem jednak jest, że zawsze miałem w głowie pytanie, dlaczego są tacy szczęśliwi żyjąc w takich warunkach? Nie jest to tylko wpływ rumu, słońca, merenge i salsy. Niestety nie udało mi się porozmawiać z żadnym człowiekiem aby poznać ten fenomen. Czy rzeczywiście Fidel Kastro dał im szczęście? Kubańczycy nie rozmawiają z obcymi na ten temat, boją się się służby bezpieczeństwa, która ponoć jest wszędzie.  Ale znając historię okupacji tego kraju przez wieki (Kuba aż do czasów Fidela była zawsze czyjąś kolonią) można odpowiedzieć sobie samemu na to pytanie. Dlamnie po prostu ludzie wszędzie są dobrzy i źli i nie ma znaczenia w jakim ustroju żyją. Kuba jest pełna sprzeczności i miedzy innymi to mnie zachwyciło w tym pięknym (mimo wszytko) kraju.

Ulica w Varadero

Ulica w Varadero

auto

Historia amerykańskiej motoryzacji na żywo.

Varadero to 25 kilometrów białego piasku na półwyspie oblanym turkusowym oceanem. Kubańczycy nie mają prawa wstępu na ten teren (poza tymi, którzy pracują w hotelach, restauracjach itp), chociaż oficjalnie mają takie same prawa do korzystania z plaż, jak zagraniczni turyści. Turystów z Kuby nie przyjmują żadne hotele wyższej klasy. Partia wprawdzie twierdzi, że na Kubie nie ma prywatnych plaż, ale realia są inne.  Pierwsze kontrole są już na drodze do Varadero gdy podjeżdża się do bramek wjazdowych na jedynej drodze ( a właściwie moście) prowadzącej do kurortu. Kontrole ponoć są także na plaży, ale nigdy nie widziałem takiej kontroli, choć i nie widziałem żadnego wypoczywającego Kubańczyka. Pomijając zarządzenia i przepisy, chętnych na spędzenie tutaj wakacji odstrasza jedna rzecz – ceny i waluta. W Varadero za wszytko płaci się albo w $ albo w pesos tzw. wymienialnym (Pese convertible CUC) – w walucie wprowadzonej dla turystów, a Kubańczycy przecież  zarabiają w peso nacionale (CUP). Przelicznik: 1 CUC = ok. 24 CUP, 1€ = ok 1,3 CUC.Turyści w praktyce nie posługują się „zwykłym” peso. Zresztą w kraju gdzie żywność jest na kartki nawet za $ nie ma co kupić.

Piekne zaniedbane domy

Piękne zaniedbane domy

Kolejny "król" szos

Kolejny "król" szos

Varadero przed rokiem 1959 cieszyło międzynarodową sławą. Do czasu rewolucji kubańskiej było to jedno z najbardziej znanych i prestiżowych kąpielisk na Karaibach, przyciągające bogatych Amerykanów ( bywali tu Al Capone, Josephine Beker, Nat King Cole Ernest Chemingway), którzy budowali tutaj hotele, domy, kasyna gry, ewie i burdele (niestety). Wprowadzenie prohibicji w USA uczyniło z Varadero kubańską wersję Miami. Standard kurirtu podupadł po przejęciu władzy przez komunistów. dopiero gdy rząd kubański w latach 90 uzmysłowił sobie, że z turystyki są duże pieniądze, radykalnie wszytko zaczęło się zmieniać.Odnowiono część hoteli i wybudowano nowe. Jednak ciągle do pełni szczęści wiele brakuje. Choć z drugie strony ma to swój urok, zwłaszcza dla nas Polaków.

"cud" polskiej motoryzacji :)

"Cud" polskiej motoryzacji 🙂 Ciągle popularny na Kubie.

Kolejne cudo amerykańskiej motoryzacji

"Cud" amerykańskiej motoryzacji, również ciągle popularny na Kubie 🙂

Do samego Varadero (część hotelowa znajduje się przede wszystkim w północnej części półwyspu) właściwie nie ma po co jechać. Choć co prawda tu już bardziej jest widoczna  ta „prawdziwa” Kuba ale do zwiedzania i oglądania nie ma za wiele. Historię Varadero, a także nieco szczegółów na temat sportu oraz przyrody można poznać w Museo Varadero, które usytuowane jest w drewnianej rezydencji z lat 20 XX wieku (ale nie spodziewajcie się zbyt dużo). Na przeciwko muzeum jest park, dobrze utrzymane trawniki, jeziorko, restauracja, kaczki i gęsi. Dla wielbicieli Ala Capone do obejrzenia jego była letnia posiadłość Villa Punta Blanca w której teraz znajduje się restauracja La Casa de Al. Jest to rozległa willa z szarego kamienia, z łukami wejściowymi i dachem krytym terakotą. Na pewno jest i tego miasta. Jeszcze jednym miejscem, które pokazuje jak wyglądało to miasto przed 1959 rokiem jest Mansion Xanadu. znajduje się obok hotelu Melia Las Americas. Rezydencja to (kiedyś nazywała się Mansion Dupont) została zbudowana w 1926 roku przez amerykańskiego milionera Irenee Duponta kosztem ponad 700 tys. dolarów! Od czasu gdy rodzina Dupont w 1959 roku uciekli z wyspy, posiadłość nie wiele się zmieniła. Dzisiaj funkcjonuje tutaj hotel.

Ulica w Varadero

Ulica w Varadero

Ulica w Varadero

Można polecić jeszcze delfinarium, o którym wspominałem w poprzednim poście. Znajduje się ono za Marina Chapelin. Rolę sceny dla występów delfinów pełni tutaj laguna Los Tainos, niewielki naturalny zbiornik wodny pośród bujnej zieleni drzew i krzewów. Wygląda to bardziej cywilizowanie niż nawet największe baseny, w których trzymane są te wspaniałe zwierzęta. Oczywiście po występach można popływać w towarzystwie delfinów. Kawałek za delfinarium rozciąga się rezerwat ekologiczny. Można podziwiać naturalne krajobrazy, miejscowe gatunki flory i fauny. Moim zdaniem nic ciekawego.

Ulica w Varadero

Ulica w Varadero

Ulica w Varadero

Można się wybrać na wycieczkę do pobliskiego Matanzas – stolicy prowincji. Matanzas oddalone jest od Varadero zaledwie o 25 kilometrów. W jakimś przewodniku przeczytałem, że to „kubańskie Ateny”. Ponoć właśnie z tego miasta wywodziło się najwięcej artystów i intelektualistów, zwłaszcza XIX wiecznych. Miasto jednak pozostaje daleko w tyle za Varadero. Warto zobaczyć kilka zabytków na Plaza de la Vigia i Parque de la Libertad. Miasto typowe na kilku godzinną wycieczkę. Można jeszcze zapuścić się do doliny Yumuri lub go jaskiń Cuevas de Bellmar.

Piękny, zaniedbany drewniany dom

Piękny, zaniedbany drewniany dom

Jednak Varadero to przede wszystkim plaże. Pas złocistego piasku zwrócony w stronę Cieśniny Florydzkiej to jedna wielka plaża. Spacerować można kilometrami choć przy nowych hotelach na wschodzie półwyspu ochrona hoteli może Was nie wpuścić na plażę należącą do poszczególnych hoteli. Mimo tego, że wszytko należy do ludu i nie ma prywaty 🙂 No cóż to jest Kuba. 🙂

Czyste i ciepłe wody Atlantyku

Czyste i ciepłe wody Atlantyku

...i cudowne plaże..

...i cudowne plaże..

Skomentuj